-
łotrzyk
13 może 14 lat... podpatrzyłam u starszej siostry na półce... I tak się zaczęło. Przeczytałam większość książek jego autorstwa.
Oczywiście młody rozum z nie ukształtowanym jeszcze światopoglądem, nie wyznaczonymi jeszcze celami zaczął się kierować pouczającymi i jakże wspaniałymi (wtedy tak mi się wydawało) mądrościami... Nawet nie zauważyłam kiedy i jak wpłynął na moje rozumowanie. To nie było dla mnie dobre, tym bardziej, że nie powinni czytać tego nastolatkowie. Później tzn około 15 roku mojego "wędrowania" (czyt. 15lat; ] ) zaczęły się problemy z odnalezieniem własnego "ja". Musiałam iść do psychologa... - myślę, że wiele mi uświadomił. Podsunął ciekawe tytuły i wytłumaczył w jaki sposób P.C. wpływa na czytelnika. Automatycznie odsunęłam książki tego typu.
p.s. Zapisałam się do tego grona, ponieważ z perspektywy czasu widzę, że straciłam zbyt wiele czasu na zaczytywaniu się w powieściach tego pseudofilozofa. I w sumie chciałabym czasem o tym porozmawiać. :) -
Cenotaph
Pierwsze spotkanie - pierwsze i jedyne - to "Alchemik" w II klasie gimnazjum.
Ale w gimnazjum w końcu człowiek robi dużo głupich rzeczy, nie tylko czyta tego typu książki :) -
Anonim
W liceum przeczytałam Alchemika, bo wszyscy się zachwycali tą książką... Ledwie przebrnęłam przez strony zapełnione "złotymi myślami" i pomyślałam, że może to ze mną coś nie tak,skoro do mnie nie przemawiają kompletnie te "mądrości". Potem było podejście drugie, czyli "Weronika..." i sceptycyzm przeszedł w niechęć. Po kilku latach postanowiłam, w myśl zasady "do trzech razy sztuka", sięgnąć po "11 minut", no i po tym trudnym doświadczeniu, zapałałam wstrętem do twórczości tego pana i stwierdziłam, że większych bzdur w życiu nie czytałam i mam nadzieje nie przeczytam, bo szkoda czasu... :) -
Tańcząca Z Wilkami
Paulo Coelho i jego książki to chyba jedne z najgorszych rzeczy jakie czytałam, a kwintesencją jego radosnej twórczości jest "11 minut".
Maria oraz wszyscy jej weseli znajomi, miłe prostytutki, koleżanki od opowieści o masturbacji (?) i reszta rozkosznej ferajny z Ralfem Hartem na czele doprowadzają mnie do pasji. Plus przecudowne hasła i pseudoreligijne zacięcie.
"Weronika..." = RZYG "Piedra" = RZYG.
Ale że wroga należny poznać dogłębnie mam zamiar przeczytać WSZYSTKIE jego książki. mogę tego niestety nie przeżyć. -
-
Paulitex
Pierwsza i ostatnia książka po jaka siegnęłam - na szczęście był ZAHIR przeczytanie tych grafomańskich wypocin było nie lada wyzwaniem, jednak przebrnełam żeby módz ocenić warsztat PC. I teraz juz wiem że nigdy nie przeczytam żedniej jego książki a każdemu co bedzie chiał to zrobić to odradze!!! -
ryczkowska
>Pierwsza i ostatnia książka po jaka siegnęłam - na szczęście był ZAHIR przeczytanie tych grafomańskich wypocin było nie lada wyzwaniem, jednak prze
nełam żeby módz ocenić warsztat PC. I teraz juz wiem że nigdy nie przeczytam żedniej jego książki a każdemu co bedzie chiał to zrobić to odradze!!!
Trochę dziecinne podejście.
By wyrobić sobie zdanie na jakiś temat trzeba mieć pewne pojęcie. Myślę, że na podstawie jednej książki się nie da.
A co do odradzania czytania. Bezsensu. Tym samy ogranicza się inne osoby, które również mogłyby swoje zdanie wyrobić do tego zdobyć szersze pojęcie na temat literatury.
Oczywiście pierwszą książką tego idealisty piszącego w każdym swoim 'dziele' na podobny temat był Alchemik. Jakże głębokie są szerzenia idei chrześcijańskich w malutkich, biednych książeczkach. Bóg Was kocha i Wy kochajcie innych i Boga. Amen. -
Accion Mutante
11 minut, potem Weronika postanawia zejsc, ale tej drugiej juz nie dokonczylem. Ja nie odradzam ksiazek PC, wrecz je polecam :) -
Pani Magister Królowa Eeva
Moja przyjaciółka jest fanką PC więc mam do dyspozycji wszystkie jego ksiażki "jeśli tylko kiedyś bym chciała przeczytać"..
Ale ja już miałam ochotę i raczej nie będę jej już mieć.
Pierwszego przeczytałam "Alchemika", ale młoda byłam, myślałam, że mi się nie podoba bo jakieś za mądre jest dla mnie.
Potem przeczytałam pielgrzyma, wojownika światła i weronike. Bleh. -
ryczkowska
-
Tekla
Ciotka moja ogólnie lubi rzeczy dobre... nie raz zaglądałam na półki w jej pokoju w poszukiwaniu ciekawej i mądrej (!) literatury. Z "Weroniką" przyszła do mnie sama. Hm. POLECA mi coś, myślę sobie, na pewno przeczytam: "Nie czytałam całej, tak ją bardziej przeglądałam, ale zakończenie widziałam, jest powalające, naprawdę oniemiałam". No to czytam tę nieszczęsną Weronikę, im bliżej końca tym szybciej czytam i denerwuję się, bo jak na razie nic mnie nie piorunuje. Aż nagle okazuje się rzecz oczywista, że ona wcale nie chora blabla i koniec książki. Ooł. Chyba nie powaliło mnie zakończenie - jestem zepsuta/ inna/ nienormalna?! A przynajmniej tak uznała ciotka, jgdy pełna niepewności i otępienia oddawałam jej Weronikę... -
Accion Mutante
>aga.* napisała:
>Mądre te książki to nie są. I niczego specjalnego nie
>wnoszą.
>
Jak to mowi moj dziadek "Gowna tez trzeba zasmakowac" -
ryczkowska
Oczywiście, by móc wyrobić sobie zdanie na jakiś temat trzeba poznać lepsze rzeczy z tej dziedziny i gorsze.
Mnie boli tylko to, że większość ludzi prawie dochodzi na myśl o książce pana C.

