-
Sahennia
Ave!
Jak zaczęła się Wasza przygoda z niemieckim? Ile lat już się uczycie i co umiecie?
U mnie zaczęło się to hm... 5 lat temu? Chodziłam do takiej świetlicy i pewna pani uczyła niemieckiego. Wkręciłam się tam, no i jakoś tak zostało : ) A u was, jak to było? Hm? -
Anonim
W gimnazjum był niemiecki... 1. klasa... ach :D Miłość od 1. wejrzenia! Świetna nauczycielka... i wtedy się wyprowadziłam.
Moje obroty spadły do tego stopnia, że zero nauki i jechanie na ściągach. Nauczycielka nikogo nie potrafiła przekonać ani do przedmiotu ani do... posłuszeństwa..... choć było mi jej szkoda, nie zmieniłam swego podejścia.
W liceum? Nauczycielka fajna, a mi powoli zamiłowanie powracało; ) Do tego stopnia, że na fakultetach 100% obecności, na 3. roku chyba RAZ opuściłam 1 lekcję... mogłam opuszczać wszystko, ale NIE niemiecki! :] Dla mnie ogromne znaczenie ma podejście nauczyciela- ta z liceum i wymagająca i serdeczna i chwaląca za sukcesy i oczekująca jeszcze większych sukcesów.
I tak o to minąć nie chce... a 2. rok mija od matury; )

