-
uTToXeteR
właściwie to chciałem wyrazić swoje zdanie na temat stkie, a obecnie skie :>myślałem,żeby podpiąć się pod inne tematy,ale właściwie nie było gdzie,więc oto nowy temat.napiszcie coś.
trudno mi się utożsamiać z wyidealizowanym obrazem naszej *kochanej :) szkółki* w waszych wypowiedziach.dla mnie pozostaje ona śmiesznym tworem,utopią dyr. Wieleckiego. -
Maya
Nie byłabym sobą, gdybym się nie podpięła pod ten temat;)
"Śmieszny twór". No właśnie. Jak dla mnie pierwsze 2 lata były ciekawe, mimo rozmaitych rozczarowań,zawsze coś się działo. Bardzo mnie to rozwinęło.
Ale potem... Wszystko zaczęło blaknąć. Główne zastrzeżenia mam odnośnie naszych "nauczycieli". Nie pod względem nauczania, ale "wychowywania"... -
Anonim
to dzieki nauczycielom ta szkola istniala, przynajmniej jak ja tam uczeszczalem... poza tym woleli byscie cos w stylu kochanowskiego albo innej dennej pnstwowy? mogli byscie miec tylko takie zdanie z jakim zgadza sie wasz nauczyciel o ile w ogole ktos by sie z nim liczyl. co do wieleckiego, on zawsze w szkole bywal tyle co nic, duzo gadal ale nikt tego nie sluchal... taki wrzod na dupie . -
Anonim
zgadzam się z przedmówcą
( chociaż wieleckiego mimo różnych jego wad nie nazywałabym wrzodem )
w I klasie byłam w innym liceum i do dziś jestem super szczęśliwa, że je zmieniłam i trafiłam na okopową.
pewnie, że było trochę niefajnych aspektów i akcji ale mimo wszystko według mnie ta szkoła dawała wielkie możliwości rozwijania się, poznawania różnych rzeczy. tylko, że trzeba było się trochę tym zainteresować -
-
Maya
Jasne że gdybym wolała takich nauczycieli, o jakich mówi Rożek, to bym poszła do państwowej szkoły.
Zawsze są plusy i minusy...
Ale mnie osobiście ta nasza "elitarność" nieco zawiodła.
Jak widać, wszystko jest kwestią gustu. -
Anonim
no cóż....zawsze są i minusy i plusy..."rozchodzi się jednak o to, aby te plusy nie przysłoniły wam minusów.."; )
ale tak powaznie, mimo iz wyidelizowane marzenia
pana Wieleckiego nie sprawdziły się w rzeczywistosci, to nie mogę powiedziec ze nic tej szkole nie zawdzięczam. Podejrzewam ze gdybym po podstawówce dalej podązała sciezką wyłozoną przez panstwowych nauczycieli, to daleko bym nie zaszła, albo w ogole wychrzaniłabym sie juz na starcie.
A tutaj wiele się nauczyłam, miałam okazje brac udział w przeróznych imprezkach kulturalnych, wykładach, plenerach itp. kurcze, otworzyły mi sie oczy na wiele spraw.
Nauczyciele tez nie byli tacy zli. jasne ze zdarzały się wyjątki, ale sami pomyslcie- gdzie indziej trafilibysmy na takiego p. Kazanę? to skarb narodowy! :) albo gdzie indziej moglibysmy prowadzic bez konca dyskusje na lekcjach na przerozne tematy , nie zawsze związane z tematem lekcji( np. Z Kazaną o Ojcu Chrzestnym), albo prywatne kartkowe dyskusje - czasem całe lekcje nam na tym uplywały....myslicie ze oni tego nie widzieli? a fakultety?filmowy,przyrodniczy ,hist.sztuki...nawet jakies muzyczne były...jazz itp. co tylko chcielismy-wystarczyło zebrac ludzi i rzucic hasło.
Dopiero z czasem przekonałam sie, ze program niektórych przedmiotow, mielismy mocno opózniony...ale z drugiej strony w panstwowym liceum nie mialabym okazji przerobic na polskim np. "Wahadło Foucault" Eco.
Poza tym to chyba jedna z niewielu szkół, w ktorych uczen ma prawo do własnego zdania i moze sie swobodnie wypowiadac(ja to tak przynajmniej zapamiętałam), a grono pedagogiczne to nie banda nadmuchiwnych urzędników- zawsze chętnie pomagali.
Co do tych minusów....hmm...no niby na początku brak ocen mnie nie stresował, ale potem bylo z tymi poziomami sporo zamieszania. Wkurzal mnie czasami totalny chaos...dezinformacja...ale przede wszystkim to ze wszystkie te minusy skrzętnie chowano przed ludzmi z zewnątrz, i uchodzilismy za ideał. Nigdy nie zapomne jak nam wręczono ulotki reklamujące nas, jako szkołę bez alkocholu, narkotyków,stresu, rywalizacji itd.itp
...i mielismy je rozdawac.Szczyt narcyzmu; )
ale sie rozpisałam..sorki. ale taki temat.... -
uTToXeteR
myślę że nie bylibyśmy tymi,którymi jesteśmy (przynajmniej mogę to powiedzieć o tych osobach,z którymi utrzymuję kontakt i coś o nich wiem) gdyby nie ta szkoła.negatywne doświadczenia mogą wiele nauczyć.nauczyciele w większości byli bardo dobrzy.natomiast wszystkie zastrzezenia tj.przerost formy nad treścią kieruję głownie pod adresem dyr. W. pod koniec drugiej klasy stkie przestało błyszczeć,skończyły się fakultety,mieliśmy już drugiego wychowacę.szkoda.ale ja z wielu powodów (o którycz nie chce teraz pisać) cieszę,że byłem w tej szkole,ale cieszę się równierz,że już ją skończyłem.Chciałem was troszkę sprowokować tematem.dzięki za wpisy.trzymajcie się.
veu -
Pau
momo, że kolega twórca zakończyl już ten wątek chcialabym jednak cos dorzucić, a propos tych ulotek o szkole bez alko, norko i stresu. dla mnie tak wlasnie bylo. Alko i narko prawie nigdy nie istnialy w szkole dla mnie i wiekszości moich znajomych a na pewno dla mojej klasy tzn nigdy w szkole, nigdy na wycieczkach i wyjściach. Serio. chętnie oddawaliśmy się glównie alkoholowi, ale prywatnie i w wakacje. I to mega cenie. Na wycieczkach dzialo się tyle fajnych spraw, że szkoda bylo na to czasu...no i bylby obciach przed nauczycielami...
A co do dyra to szkoda slów...ale nie zapominajmy jednak, że dzięki niemu powastal ten dziwny twór.
A co do nauczycieli to niektórzy REWELACYJNI. np. chlipalski, jacek olszewski, kazana, cap, , p. wlodek, i wielu któryh wielu z was nie poznala nigdy więc sobie daruje. -
uTToXeteR
możemy kontynuować wątek,jeśli chcesz.Co do nauczycieli to rzeczywiście Kazana,Chlipalski,Sękulska,Ols zewski,Krzyżanowska i Waczkowska byli wspaniali.Chętnie przychodziłem na ich zajęcia.W większości to nie były typowe lekcje.bywało naprawdę Superrr !!! !!! !!! Alkochol i papierosy były,ale nigdy nie psuły klimatu ani szkoły,ani wyjazdów,a z narkotykami rzeczywiście się nie spotykałem. -
Maya
Moje zastrzeżenia do nauczycieli, o których wspomniałam wcześniej, dotyczą wyłącznie "wychowawców", i to naszej klasy.
O pozostałych mam jak najbardziej pozytywne zdanie, byli wyjątkowi (to dzięki nim te pierwsze lata były tak rozwijające).
No i rzeczywiście, narkotyki jakoś mnie ominęły w StKie. -
uTToXeteR
-
Anonim
kazana, pamietam jego fakultet z hitorii, to bylo mis3ostwo swiata.
co do alko i narko to sie nie zgodze bylo i to sporo, zwlaszcza alko, chociaz zawsze wszyscy sie starali zeby zachowac te tak zwane pozory, ogolnie nasz wychowawca, pan wlodek zawsze byl dla nas poblazliwy wiec nie staralismy sie mu jakos strasznie nabruzdzic, fakt ze pare wpadek sie zdarzylo...:) ale bez przesady.
co do chlipalskieog sie nie zgodze, wedlog mnie to nadety bufon , fakt ze wiedze ma duza ale forma w jakiej ja przekazuje to nadeto-bufiasty monolog, ktory tak naprawde nie ma nic na celu. no i jeszcze te ostatnie awantury w szkole... coz, udowodnil ze nauczycielm byc nie powinien. -
uTToXeteR
-
Pau
co do alko i narko to pisalam o swojej klasie tylko i wylącznie. No ale narkotyki jako problem szkolny to chyba nie istnialy tzn dilerzy na korytarzu namawiający niewinnych itp. A chlip najprawdopodobniej waszej klasy nie lubil - co nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla bufoniarstwa oczywiście, ale pewnie dla tego taki byl. Dla mnie wybitny nauczyciel, nie czlowiek. A co to za ostatnie awantury w szkole? -
MAK
jeżeli chodzi o narkotyki, to albo jesteś troszkę naiwna, albo nie chciałaś zauważyć...ale...były dość powszechnie dostępne w naszej szkole...
zgadzam się co do Chlipka, niw wydaje mi się żeby nie lubił naszej klasy....no może było kilka wyjątków...ale moim zdaniem to jedna z niewielu osób dzięki którym ta szkoła miała sens, a jego życie osobiste...to jego sprawa...poza tym nie był pierwszy... -
MAK
jeżeli chodzi o narkotyki, to albo jesteś troszkę naiwna, albo nie chciałaś zauważyć...ale...były dość powszechnie dostępne w naszej szkole...
zgadzam się co do Chlipka, niw wydaje mi się żeby nie lubił naszej klasy....no może było kilka wyjątków...ale moim zdaniem to jedna z niewielu osób dzięki którym ta szkoła miała sens, a jego życie osobiste...to jego sprawa...poza tym nie był pierwszy... -
MAK
był jeszcze ...Olszewski...ale to stare dzieje...i może lepiej do tego nie wracać. ta szkoła miała taki swój specyficzny klimacik tzn.tak zwane powszechne tajemnice, wszyscy wiedzą nikt nic nie mówi... -
Pau
ja w szkole nie natknelam się na narkotyki i tyle, nie twierdze, że w ogóle nie bylo, ale nie uważam by byly problemem tej szkoly, mysle, że bylo lepiej niż w większosc szkól warszawskich pod tym względem. A co do romansów to rzeczywiści to ich prywatne sprawe i tyle. nie ma co się burzyć. -
MAK
oczywiście to wszystko działo sie na mniejszą skalę,ale było tego pod dostatkiem,jak ktos chciał oczywiście...i nietylko uczniowie czasem chcieli.... wszystko zależy od definicji problemu, jeżeli problemem jest,że takie zjawisko istnieje, to był to problem szkoły, jeżeli mówimy o problemie z punktu-uzależnienia...to z tego co wiem był to mniejszy problem, co nie znaczy,że nie istniał
a romanse nauczycieli to ich sprawa i nie widzę związku między ich życiem prywatnym a zajęciami,które były czasami rewelacyjne -
MAK
z 2 trony to nauczycieli mieli nas uczyć i "wychowywać" i nie wiem czy to jest najlepszy przykład
