-
Anonim
Ładne polskie dziewczyny stają się przyczyną wielu konfliktów w angielskich szkołach. Inne uczennice atakują Polki z zazdrości, a angielscy uczniowie biją się o nie z Polakami - czytamy w "Życiu Warszawy".
Magda Kwiatkowska z High School w londyńskim Acton była zjawiskiem. Na szkolnym korytarzu śliczna, wysoka, szczupła słowiańska blondynka z niebieskimi oczami rzucała się w oczy. Ale to stało się przyczyną jej gehenny. - Za ładna tu jesteś. Lepiej uważaj na siebie - słyszała od zawistnych uczennic.
Matka 16-latki opowiada "Życiu Warszawy", że zaczęło się dwa lata temu od ironicznych komentarzy, wytykania palcem, popychania przez Angielki. Potem pojawiły się groźby innych uczennic o "ucięciu łba", "utopieniu w kiblu". Skończyło się na anemii, depresji i chorobie Crohna - wywołanym stresem owrzodzeniu żołądka i przewodu pokarmowego u dziewczynki.
- Córka była terroryzowana przez uczennice, na które chłopcy przestali reagować. Błagała mnie o punktualne odbieranie jej ze szkoły, bała się sama chodzić po mieście - mówi ojciec Magdy. Gdy po roku przeniosła się do West London Academy w Northolt, te same problemy zaczęły się na nowo. Zrozpaczeni złym stanem zdrowia Magdy rodzice dwa miesiące temu odesłali ją do Polski. Dziewczyna uczy się w gimnazjum, chodzi do psychologa.
Słowiańska uroda polskich dziewczyn doprowadza też do bójek pomiędzy młodymi Anglikami i Polakami. Tak działo się w nowej polskiej kolonii w Lincoln obok Nottingham, gdzie w listopadzie w przyszkolnym parku doszło do regularnych napaści chłopców z Anglii na Polaków. Ci w obronie stworzyli grupę i szukali zemsty. -
Anonim
Wódka w tubkach do kupienia w Warszawie
Wódkę z sokiem i ajerkoniak w tubkach można od niedawna kupić w niektórych warszawskich sklepach i pubach - podaje dzisiejsze "Życie Warszawy". Drinki są sprzedawane w cenie pasty do zębów.
Drinki w tubce mają 10,5 proc. zawartości alkoholu, duże kosztują 7,5 zł. Na razie dostępne są w 22 sklepach i ośmiu klubach w Warszawie, a także w Poznaniu i we Wrocławiu, jednak austriacki producent chce rozszerzyć sprzedaż na teren całego kraju.
- To praktyczne opakowanie. Takiego drinka można włożyć na imprezie do torby bez obaw, że się wyleje - mówi dla "ŻW" Ewa Kauicz, przedstawiciel dystrybutora alkoholu w tubkach. Jak dodaje, do tubki nie można też dosypać narkotyku lub środka usypiającego.
Tubki ułatwią młodzieży picie?
Wychowawcy i przedstawiciele organizacji walczących o wychowanie w trzeźwości obawiają się, że tubki ułatwią młodzieży dostęp do alkoholu, a także, że nietypowe opakowania będą dla młodych ludzi szczególnie atrakcyjne.
Zarówno producent, jak i sprzedawcy odpierają te zarzuty: uważają, że napis na opakowaniu w wystarczający sposób informuje sprzedawców, że mają do czynienia z alkoholem i nie mogą sprzedawać go nieletnim.
- Ale to prawda, że wódkę z napojem energetycznym kupują głownie młodzi ludzie. Natomiast ajerkoniak znalazł fanów wśród klientów w średnim wieku. Polecamy go do picia z kawą - mówi Beata Stasiak z jednego z warszawskich sklepów.
-
Anonim
-
Anonim
-
-
Anonim
to chyba ty powienieneś wiedziec najlepiej.
swoją drogą kiedyś w polityce przez jakiś czas robili wyciąg z najbardziej bezsensownych przepisów w poszczególnych stanach w US i tak na przykład w którymśtam stanie we czwartki można było strzelać z samochodu do ludzi ubranych w koszulki w paski. -
Anonim
-
Anonim
-
Anonim
z tym mi się pomyliło
W Natoma nie wolno rzucać nożem w osoby ubrane w T-shirty w paski. -
Anonim
-
Anonim
>luiza mymłot napisał
>nie, to od ukradka dzieci spuchły i pochorowały się.
o czym ty gadasz? -
Anonim
-
Anonim
-
Anonim
-
Anonim
-
Anonim
-
Anonim
>Beludżystan Mamajew napisał
>ja wiem dobrze, wiele
nawet mi się nic wymyslac nie chce. -
Anonim
-
Anonim
-
Anonim
Trzydziestoletnia Amerykanka Lorelei Corpuz udawała nastoletniego chłopca, bo chciała zdobyć serce 14-latki i zaufanie jej rodziców. Plan w pełni się powiódł. Kobieta przekonała wszystkich, że jest siedemnastoletnim sierotą i jako chłopak przez ponad rok mieszkała z rodziną swojej ''dziewczyny''- pisze Telegraph.co.uk.
Zdaniem policji kobieta była niezwykle ostrożna i sprytna. - Mimo seksualnego charakteru łączącej je relacji, oskarżona nigdy nie pozwoliła, by dziewczyna zobaczyła intymne części jej ciała. Żaden z domowników nie zorientował się, że Corpuz jest kobietą - powiedział jeden z funkcjonariuszy. Policjanci ujawnili też, że Corpuz biła i poniżała swoją ''partnerkę''.
Sprawa wyszła na jaw dzięki przypadkowej kontroli drogówki. - Funkcjonariusz zatrzymał samochód Corpuz. Wyjaśnienia kobiety wzbudziły jego podejrzenia - stwierdził przedstawiciel policji, cytowany przez portal Telegraph.co.uk
Lorelei Corpuz poznała swoją ofiarę w centrum handlowym w Seattle w 2005 r. Kobieta przedstawiła się jako Mark Villanuova i powiedziała dziewczynie, że jej matka zmarła na raka, a ojciec popełnił samobójstwo. Po kilku rozmowach telefonicznych para umówiła się na randkę. Wkrótce rodzice ofiary pozwolili ''siedemnastolatkowi'' zamieszkać razem z nimi w domu - pisze Telegraph.co.uk.
- Wszyscy byli strasznie zaskoczeni, że ona nie była tym, za kogo się podawała. Zarówno jeżeli chodzi o wiek, jak i o płeć - skomentował rzecznik policji. Corpuz oskarżono o gwałt i molestowanie nieletniej.
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34... - jest jej zdjecie -
Anonim
Trzydziestoletnia Amerykanka Lorelei Corpuz udawała nastoletniego chłopca, bo chciała zdobyć serce 14-latki i zaufanie jej rodziców. Plan w pełni się powiódł. Kobieta przekonała wszystkich, że jest siedemnastoletnim sierotą i jako chłopak przez ponad rok mieszkała z rodziną swojej ''dziewczyny''- pisze Telegraph.co.uk.
Zdaniem policji kobieta była niezwykle ostrożna i sprytna. - Mimo seksualnego charakteru łączącej je relacji, oskarżona nigdy nie pozwoliła, by dziewczyna zobaczyła intymne części jej ciała. Żaden z domowników nie zorientował się, że Corpuz jest kobietą - powiedział jeden z funkcjonariuszy. Policjanci ujawnili też, że Corpuz biła i poniżała swoją ''partnerkę''.
Sprawa wyszła na jaw dzięki przypadkowej kontroli drogówki. - Funkcjonariusz zatrzymał samochód Corpuz. Wyjaśnienia kobiety wzbudziły jego podejrzenia - stwierdził przedstawiciel policji, cytowany przez portal Telegraph.co.uk
Lorelei Corpuz poznała swoją ofiarę w centrum handlowym w Seattle w 2005 r. Kobieta przedstawiła się jako Mark Villanuova i powiedziała dziewczynie, że jej matka zmarła na raka, a ojciec popełnił samobójstwo. Po kilku rozmowach telefonicznych para umówiła się na randkę. Wkrótce rodzice ofiary pozwolili ''siedemnastolatkowi'' zamieszkać razem z nimi w domu - pisze Telegraph.co.uk.
- Wszyscy byli strasznie zaskoczeni, że ona nie była tym, za kogo się podawała. Zarówno jeżeli chodzi o wiek, jak i o płeć - skomentował rzecznik policji. Corpuz oskarżono o gwałt i molestowanie nieletniej.
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34... - jest jej fota