-
Anonim
Nie wiedziałam jak to sklasyfikować...ale może ten temat będzie odpowiedni.
Zdarzenie miało miejsce kilka miesięcy temu...
Robiłam sobie zdjęcie portretowe: ustawiłam aparat na statywie, na tło złożył się obraz całego pokoju. Otrzymaną fotkę ,,wrzuciłam'' do komputera. Program do obróbki zdjęć wykrył na zdjęciu kilka osób. Tzn. mnie i jeszcze kogoś... Spojrzałam na ekran i rzeczywiście. Na zdjęciu były 2 osoby. Z tyłu, po mojej prawej stronie, na łóżku, siedział mężczyzna (może jego obraz nie był tak wyraźny jak mój-ale dało się w tym czymś rozpoznać człowieka, mężczyznę)-i patrzył prosto w obiektyw. Miał taki wyraz twarzy jakby wiedział, że kiedyś to zobaczę. Taki złośliwy półuśmiech. Poczułam, że cała krew spływa mi gdzieś w dół. Cóż-a kto by się nie przestraszył?! Pośpiesznie zamknęłam program. Wieczorem pokazałam mojej współlokatorce zdjęcia. Tak bez słowa komentarza-że ,,ktoś'', że ,,coś''. Ot-spójrz i oceń-bo chciałabym komuś wysłać. Spojrzała i...zapytała któż to u mnie był... W tym sęk, że nie było nikogo!!!
Przez 3 dni-licząc od dnia zrobienia fotki-mój kot unikał wejścia do pokoju. Gdy w 2 dniu zabrałam go tam na siłę (chociaż zawsze rwał się tam nieproszony)-zwierze wpadło w szał. Kocur postawił sierść, zaczął syczeć, źrenice się powiększyły-wzięłam go na ręce aby się uspokoił. Podeszłam z nim do łóżka (na którym poprzedniego dnia siedział ,,gość") a kot...zwariował zupełnie. Łapami bił powietrze przed sobą, miaucząc niemiłosiernie...wypuściłam go więc z pokoju>uciekł na przeciwległy kraniec mieszkania, schował się w kącie i stamtąd przez kilka godzin obserwował wejście do ww. pokoju. W 2 i 3 dniu kocurek uczynił z tamtego łóżka kuwetę. Sikał dokładnie w jednym miejscu...
W 4 dniu zdecydowałam, że skasuje zdjęcie...bo jego obecność/istnienie jakoś nie dawały mi spokoju. Nie było to łatwe...Nie wiem...czy to siła sugestii, czy może jakiś głupi strach. Oblana zimnym potem, z trzęsącymi się dłońmi kasowałam zdjęcie...chyba ze 3 razy. Pojawiało się i znikało. Po kilku podejściach się udało.
Dodam, że postać ze zdjęcia nie wyglądała zbyt realnie. Hmm...był lekko rozmyty, zamglony.
Mniej więcej w tym samym czasie poznałam pewnego mężczyznę- znajomy na odległość-komunikacja mailowo telefoniczna. Hmm...wykazał zadziwiające podobieństwo do mojego ,,gościa".
Dzwonił tylko wtedy, gdy bardzo źle o nim myślałam...wyprzedzał jakby moje myśli. Nie utrzymuję już żadnych kontaktów z tym człowiekiem. Pozostała we mnie jednak natrętna myśl-czy to możliwe, że tamta osoba odbywała podróże poza ciałem bądź była jakimś telepatą?!
-
dede dede
ja miałam dziwną sytuacje pare lat wstecz ...no dobra z piętnaście lat temu:p czekałam wtedy na pociąg a że mialam dobre kilka godzinek a podpalałam papierosy(dworzec odpada)weszłam do jakiejś starej kamienicy ogrzać sie i zajarać.weszłam najpierw na pierwsze piętro ,zadowolona że ciepełko i raczej nikt mnie nie bedzie schizował.poczułam sie dziwnie,nawet dżwieku nie było slychać pomyslałam że stara kamienica to i ludzie starzy nie sa zbyt hałaśliwi.czulam strach coraz wiekszy wię zeszłam na dół tak żeby być już kolo dzrzwi(jakby co:)niedlugo wytrzymałam wyleciałam stamtad jak zloto nawet nie dopalając paierosa(czulam sie obserwowana i tak jakbym nie była sama a wokol totalna cisza).pamietam tylko ze byla zima a ja mialam do pociagu w cholere czasu ....wolałam pomarznąć:)
Podobne Tematy
|
|
Parapsychologia - zjawy, duchy, wiara, mistycyzm ,cuda, spirytyzm, miejsca straszne, wrózenie, sny,...
Miejsca grona (3)
-
Nawiedzony dom Przy ulicy Tulipanowej na Aninie Tulipanowa, Warszawa
-
Nawiedzony dom na ulicy Wrzosowej w Sulejówku Wrzosowa, Sulejówek
-
Nawiedzone przejście dla pieszych w tunelu przy rondzie zesłańców syberyjskich Aleja Prymasa Tysiąclecia, Warszawa
- Dodaj miejsce

