-
Krutki
konflikt strasznie znany... mnie doprowadzil do szewskiej pasji i stalem sie zacieklym bojownikiem PJ... nienawidze cobajna, za pyszalkowatosc i slabosc...a co wy o tym myslicie...(tylko niech nie wyjdzie ze jestem jedyny!!!) :P -
Anonim
U lal a, kochany...poleciałeś...
Ja ogólnie nie przepadałam za Nirvaną od strony muzycznej, była mi obojętna, nie wnikałam w ich twórczość, ale żeby od razu nienawidzieć...
za słabość? może jakoś bardziej konkretnie, każdy w końcu ma słabości i jest/bywa słaby w pewnych momentach swojego życia -
Krutki
zasadniczo nienawidze "cowardów" a on uciekl...to po pierwsze, po drugie ten koles mial tupet powiedziec ze Pearl Jam osiagnal sukces dzieki nim i ze graja popowa muzyke (to mowi facet ktory dal koncert w "top of the pops" (sic)...on wywolal cala wojne w prasie swoimi wypowiedziami idiotycznymi, poza tym nosil ochydne swetry...jak mi sie jeszcze przypomni to cos dodam :) , a ta jego klijentka to juz nie mowie- kiedy Eddie Vedder zadzwonil z kondolencjami przyjela je a nastepnego dnia w prasie oznajmila "zaluje ze to mój maz, a nie eddie vedder) wiec mnie osobiscie trudno zachowac spokoj jak ktos mi obraza eddiego -
Anonim
po smierci Cobaina Vedder na lamach NME powiedzial:
I thought i would be first
wg mnie konflikt Nirvana vs PJ byl chyba za bardzo wykreowany.
moze rzeczywiscie sie nie lubili, ale to w sumie ich sprawa.
my sluchamy muzy, a nie patrzymy ja takie pierdoly:) -
-
Jasiu
A ja od dawna jestem zdania, ze gdyby to Vedder strzelil sobie w leb, to dzis o nirvanie nikt by nie pamietal... -
agata
zgadzam się ztym, że to wszystko było ostro kreowane przez rządne takich konfliktów media...dzis to chyba juz naprawde bez znaczenia -
Anonim
Nie chciałabym wnikać w osobowości, ale trudno odciąć to, jakimś ktoś jest od tego, co robi, gdy robi to szczerze (i zato już cenię kogokolwiek, więc Cobain może czuć się jakoś wpisany...)
Ale Nirvana częściowo jest dla mnie chaotyczna, powtarzalna, na dłuższą metę męczaca dla ucha. PJ to dźwięki, które po prostu do mnie trafiają. Tam do środka. -
Krutki
zgadzam sie z pania w 100%...a konflikt jakis tam byl trudno zaprzeczac -
sirona
hmm...
ja powiem tak...
kiedys lubilam nirvane, przez krótki czas co prawda, bo draznilo mnie, że cobain tak fałszowal :) ja uwielbiam spiew no i on musi byc tiptop zebym czegos sluchala :)
a co do konfliktow, to wiecej zrobily media i chec zrobienia szumu przez cobaina, niz pearl jam -
Irek
Tu był konflikt tylko, http://www.theskyiscrape.com/setlis...
potem prasa brytyjska robiła swoje. -
Anonim
mnie do nirvany nigdy nie ciągnęło tak jak do pj.czasem słucham sobie N ale to chyba przez to ze kilka piosenek lubię nic więcej.nie to co pearl jam.jak dla mnie nirvana była zbyt pyszałkowata... -
SkrzydłaDlaMarii
Nie przepadam za nirvana. Lubie w nich ten brud, ale to ze Cobain chcial byc krolem swiata to mnie wkurwia i przegrywa z PJ o pare lat switlnych jesli chodzi o przekaz w kawałkach... -
maniana
a ja zaczelam od nirvany sluchalam lubilam przezywalam a teraz po kilku latach mam mile wspomnienia i podchodze do niej z sentymentem ale juz nie slucham nie siegam po jej plyty ... za to za kazdym razem wyciagam pj i slucham ta muze jak dawniej albo nawet i lepiej bo za kazdym razem odkrywam w niej cos nowego... i to wlasnie jest najwazniejsze do czego sie wraca... -
Osobowość Polemiczna
Dziwi mnie co piszecie bo wynika z tego ze kiepsko znacie historie NIRVANY...ja NIRVANY nie słucham aczkolwiek kilka kawałków mi sie podoba ale troche na ich temat czytałem.....ktos napisał ze Cobain robił z siebie króla i był "pyszałkowaty" - Cobain z tego co mi wiadomo był bardzo zagubiony w świecie showbiznesu - nigdy nie robił z siebie króla, wręcz bardzo źle się czuł z popularnościa i głównie dlatego strzelił sobie w łeb - pyszałkowaty był w stosunku do dziennikarzy bo gardził nimi a króla zrobiono z niego po śmierci. Konflikt na linni PJ vs Nirvana wywołała Courtney Love jego "przesliczna i przemądra" małżonka - prawda jest taka ze gdyby nie Nirvana to nie wiadomo czy wogóle byśmy usłyszeli o Pearl Jamie bo Mother Love Bone złe nie było a raczej sie nie wybili poza lokalnymi Stanami - dopiero jak sie rozpoczał Boom na kapelki ze Seattle wszystkie te zespoły wypłyneły - według mnie PJ gra o wiele lepsza muze od NIRVANY jednak to Cobain i spółka rozruszali ten interes i za to trzeba mu być wdziecznym -
maniana
-
PODCZŁOWIEK O ROZUMIE KOTA
-
Anonim
Takie konflikty, wojny fanów (znam przykłady), są hmm idiotyczne. Bo jak zespoły się nie lubią to ich fani też nie moga, gdzie tu sens i logika.
Osobiście Nirvanę lubię(za Bleach i In Utero) i szanuję (spójrzmy prawdzie w oczy gdyby nie Nevermind to mało kto by słyszał o PJ).
Mi osobiście zwisa czy Kurt lubił Edka czy nie. Ważne że ich zespoły tworzyły (a w przypadku Eda nadal tworzą) dobrą muzę. -
MegaEgo
z ust mi to wyjąłeś :)
jak czytałam, to momentami miałam wrażenie, że w tym wszystkim nie o muzykę chodzi tylko o jakieś brudne swetry i prywatne życie wokalistów, bleh
a w ogóle jak można oceniać kogoś, kogo się nigdy nie znało i już nie pozna? i co nam do tego czy Cobain był słaby czy pyszałkowaty czy nie - ważne co nagrywał
i nie obrażać mi tu Nirvany - dla mnie pewnie już zawsze będzie na pierwszym miejscu -
Anonim
mam taki wywiad z Cobainem gdzie on wyrażnei mówi że Eddie to fajny facet .. że oni po prostu nie lubia Pearl Jamu a Eddie to spoko kolesi w ogoole miedzy nimi okej
nie rozumiem jak mozna mówić że Kurt robił z siebie króla - facet który zawsze wygladał jakby dopiero co wysiadl z autobusu po 3 dniach drogi - tłuste wlosy, jeansy, trampki, sweterki --- on mial gdzies cały showbusiness zreszta twierdził że zawsze wołał grać w klubach dla małej publicznosci niż jakieś duze imprezy, ffkurzało go że puszczaja 'Smells...' na mtv po 10 razy .. on sie kompletnie nie nadawał do showbusinessu i rzeczywiscie nie wytrzymal pod koniec
a oskarżac go o wystep w Top Of The Pops -to po prostu smieszne, przeciez to bardzo znany program - duzo nowego brytyjskiegio rocka sie tam produkuje np. Franz Ferdinand
Równie dobrze mozna Krytykować Pearl Jam za występy komercyjne.. to jest w ogoole jakies nieporozumienie
dla mnie Nirvana to tez numer jeden więc shut up about it
-
Anonim
rany boskie-wy też????ja myślałam że jedynie media są na tyle prostackie by sobie urządzać takie walki w kisielu:|nie zamierzam wykładać zalet PJ kontra wady Nirvany-wolę po prostu grę Pearl Jamu i to mój argument.

