-
Artur
>Zombi napisał
>
>by ostudzić rozpalone głowy, wklejam zdjęcie, które
>zrobiłem przedwczoraj na jednym z tatrzańskich szczytów;)
Mi się udało załapać na kilka dni przed zimą :)
Z jakiego to szczytu? -
>Tiwanick napisał
>Wiesz, niby czemu wszyscy mają mieć dzień wolny w
>niedzielę? W końcu to dzień święty tylko dla jednej
>religii. Żydzi np. pewnie woleliby miec ustawowy dzień
>wolny w sobotę, a muzułmanie w piątek. A niewierzący -
>być może w inny dzień tygodnia (łatwiej załatwić np.
>sprawy w urzedzie gdy ma się dzień wolny we wtorek, gdy te
>urzędy pracują).
Tylko, ze chyba niedziela najczesciej jest dniem wolnym niezaleznie od religijnego znaczenia tego dnia dla chrzescijan. Rozumiem, ze czasem ida na reke muzulmanom w piatek. Zreszta nie wiem jaka dokladnie byla geneza z ustanowieniem niedzieli dniem wolnego od pracy;P
>Różnica między radykalną prawicą i umiarkowaną
>prawicą nie jest w nasileniu ideologii. Jest po prostu w
>innej ideologii. Jeśli uważasz,że w takich sprawach jak
>imigracja jest możliwe podejście w jakiś sposób oderwane
>od poglądów politycznych osoby wypowiadającej się, to
>się mylisz. Każdy głos w tej kwestii będzie miał
>jakieś ideologiczne zabarwienie. Wiara w 'obiektywizm' jest
>wiarą naiwną.
Wiem, ze wiara takowa jest naiwna. Jednak w tworzeniu prawa powinna dominowac neutralnosc i ekonomicznosc. W podejsciu zwyklych ludzi coraz czesciej widac pragmatyzm i brak ideologii. Oczywiscie, publicysci, intelektualisci i politycy musza cos tam mowic, bo to jest wlasnie demokracja.
>To okropne! Przecież polityka nie przeżyje bez
>ideologicznego wyciszenia i spokoju :-)
I dlatego wole postpolityke;P
>Tyle, że jak już pisałem - w Europie dziesiątki
>milionów ludzi zginęło z powodu braku tolerancji (wobec
>rasy, religii, przynależności społecznej, zamożności).
>Z nadmiaru tolerancji nikt jeszcze nie zginął. Gdy Łukasz
>zaczął demagogicznie twierdzić cos innego i wyzwałem go,
>by napisał, co dokładnie chce powiedzieć, to jakoś
>dziwnie i natychmiastowo ucichł.
Tak, masz racje. Jesli jednak mamy uczciwie przyznac racje wolnosci slowa i pogladow to takie lewicowe zideologizowanie nie jest w porzadku do konca. Osobiscie, wole juz zbytnia tolerancje, ale poprostu skoro jestem wolnosciowcem zauwazam pewne niefajne rzeczy u lewicy;)
>Niestety, ideologia zawsze się pojawi. Dlatego mamy
>intelektualistów prawicowych i lewicowych, a nie po prostu
>intelektualistów. Wszyscy oni (z wyjątkiem skrajnych
>prawicowców, którzy odrzucają dziedzictwo oświecenia)
>mają jakieśtam pretensje do racjonalizmu.
Maja. Ja poprostu, uwazam, ze to ci lewicowi niejako zdominowali dyskurs publiczny;) Ci radykalni sa w mniejszosci i ich glosu nie slychac w mainstreamie;)
>No cóż, jeśli przeanalizować historię poważnych
>konfliktów zbrojnych w ciągu ostatnich 20 lat, to USA
>pojawia się dość często jako strona, lub przynajmniej
>dostarczyciel broni dla walczących stron. Trudno więc
>dziwić się podejściu antyamerykańskiemu
I ja wcale nie usprawiedliwiam wielu poczynan USA, jednak gdyby Europa miala jakas realna alternatywe poza ONZ i wiecznym gadaniem to moze bym nawet to rozumiala...
-
>Tiwanick napisał
>Nie, natomiast trzeba się zastanowić jak tym ludziom
>tworzyć możliwości inkluzji do społeczeństwa,
>zdobywania wyższej pozycji społecznej, edukacji i
>bogacenia się.
Moim zdaniem, problem nie lezy wcale glownie po stronie kraju goszczacego, bo jakos imigranci innych kultur i wyznan tak wielkiego problemu ze znalezieniem pracy nie maja. Oczywiscie sa takie kraje, ktore chronia dostepu do swojego rynku pracy, ale jakos nie slychac aby inni robili takie problemy...
>Człowiek z podparyskiego slumsu ma niewiele do stracenia,
>jest pogardzany przez białą większość, nie może
>znaleźć pracy, żyje pod kroplówką pomocy społecznej,
>bez której by głodował. To łatwo budzi frustrację i
>popycha w kierunku ruchów radykalnych. Jeśli związe się
>go z dominującą kulturą dając mu szansę na wyższe
>wykształcenie i dobrą pracę, zajmie się czymś innym,
>niż podpalaniem samochodów czy w krańcowej sytuacji -
>podkładaniem bomb.
Wiesz jaka jest roznica miedzy imigrantami innego wyznania i kultury a muzulmanami jak im sie nie udaje na obczyznie? Taka, ze inni nie podkladaja bomb i nie wywoluja zamieszek! Oto tu caly czas chodzi. Europa wpuscila troszke za szybko za duzo imigrantow i gdy ma w sobie dosc rozbudowany socjalny ustroj to kiedys musialo sie zemscic. -
Tiwanick
>para_no_oír napisała:
>Często nie znaczy zawsze. Tymczasem wszystkich z Batasuny
>traktuje się jak kryminalistów.
Przypominam,że Batasuna została zdelegalizowana, więc jej członkowie są kryminalistami (członkami nielegalnej organizacji).
>Po raz kolejny dajesz dowód swojej ignorancji
>utożsamiając separatyzm z ETA. Pisałam już, że ETA ma
>marginalne poparcie ?
Pisałaś. Ale niestety ETA wciąż jest najgłośniejszym szermierzem sprawy niepodległości kraju Basków. Gdyby Baskowie chcieli pozbyć się tego 'reprezentanta' to własnymi siłami zlikwidowaliby ETA. Skoro tego nie zrobili, to najwyraźniej uważają, że istnienie ETA im się jakoś opłaca.
>Zajebista alternatywa dla patriotów ! Gratuluję
>pomysłowości !
Oczywiście, lepiej zabijać w imię idei samostanowienia.
>Baskowie są U SIEBIE, na SWOJEJ ZIEMI, panimajesz ? to
>Hiszpanie powinni stamtąd wyp****lać jeśli już.
Póki co Baskowie są na hiszpańskiej ziemi, którą TY nazywasz ziemią baskijską. Nie widzę powodu, dla którego Hiszpania miałaby w ogóle zauważać Twój punkt widzenia, a co dopiero brać go pod uwagę.
>Nooo, bo są narody lepsze i gorsze, mające prawa i
>niemające praw ...
Skoro tak uważasz.
>A zapytaj o to samych Basków.
>Gdyby nie czuli się pokrzywdzeni nie byliby tacy
>antyhiszpańscy prawda ?
No tak.. Hiszpanie nie pozwalają im wymachiwać 8-kolorową flagą. Jakaż to opresja, jaka okupacja! Cóż za brutalność!! Jakie okrucieństwo!!!
>Czyli uważasz, że są narody lepsze i gorsze,
Bla, bla, bla, powtarzasz się bez sensu. Wyjaśniłem już swoje stanowisko i nie będę tego robić ponownie. -
-
Anonim
>Tiwanick napisał
>Przypominam,że Batasuna została zdelegalizowana, więc jej
>członkowie są kryminalistami (członkami nielegalnej
>organizacji).
No właśnie, czyż delegalizowanie partii nie jest narzędziem represji ?
>Pisałaś. Ale niestety ETA wciąż jest najgłośniejszym
>szermierzem sprawy niepodległości kraju Basków. Gdyby
>Baskowie chcieli pozbyć się tego 'reprezentanta' to
>własnymi siłami zlikwidowaliby ETA. Skoro tego nie
>zrobili, to najwyraźniej uważają, że istnienie ETA im
>się jakoś opłaca.
Po raz kolejny dajesz popis swojej "pomysłowości", szkoda, że to jest kompletnie oderwane od rzeczywistości. Wiesz, takie sprawy są deczko bardziej złożone niż się Tobie wydaje ...
Ale najlepiej potępić z góry, nie mając pojęcia o problemie.
>Póki co Baskowie są na hiszpańskiej ziemi, którą TY
>nazywasz ziemią baskijską. Nie widzę powodu, dla którego
>Hiszpania miałaby w ogóle zauważać Twój punkt widzenia,
>a co dopiero brać go pod uwagę.
Nie mój punkt widzenia, ale takie są FAKTY, może dokształć się trochę z historii, to nie będziesz takich bzdur wypisywał.
>>Czyli uważasz, że są narody lepsze i gorsze,
>
>Bla, bla, bla, powtarzasz się bez sensu. Wyjaśniłem już
>swoje stanowisko i nie będę tego robić ponownie.
Wyjaśniłeś, ale kiepsko uargumentowałeś. Dałeś tylko dowód swojej hipokryzji.
-
Tiwanick
>para_no_oír napisała:
>No właśnie, czyż delegalizowanie partii nie jest
>narzędziem represji ?
Partii która miała wyraźne powiązania z ETA, czyli organizacją terrorystyczną. Gdyby w Polsce Partia Wolnego Śląska miała powiązania z organizacją podkładającą bomby, też zostałaby zdelegalizowana i bym temu przyklasnął.
>Po raz kolejny dajesz popis swojej "pomysłowości", szkoda,
>że to jest kompletnie oderwane od rzeczywistości. Wiesz,
>takie sprawy są deczko bardziej złożone niż się Tobie
>wydaje ...
Oczywiście. Ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że ETA działałaby nadal skutecznie, gdyby sami Baskowie postanowili jej nie wspierać w żaden sposób. Tego typu terroryzm musi mieć oparcie w społeczności, o której prawa rzekomo walczy. Skoro nie ma takich dążeń, to najwyraźniej Baskowie przynajmniej akceptują jej istnienie i działalność.
>Nie mój punkt widzenia, ale takie są FAKTY, może
>dokształć się trochę z historii, to nie będziesz takich
>bzdur wypisywał.
Jakie fakty? Nigdy nie było państwa baskijskiego. Najbliższym geograficznie bytem byłoby królestwo Nawarry, ale to też nie było pańtwo Basków. Trudno więc dowodzić, że to 'baskijska ziemia'. Jest to natomiast z pewnością ziemia należąca do państwa hiszpańskiego.
>Wyjaśniłeś, ale kiepsko uargumentowałeś. Dałeś tylko
>dowód swojej hipokryzji.
Jakiej hipokryzji? Albo mojego stanowiska nie rozumiesz, albo uparcie się z nim nie zgadzasz. To jest do zaakceptowania. Ale zarzucanie mi hipokryzji, bo nie chcę , by Europa zmieniła się w puzzle złożone z jednolitych etnicznie państewek jest jednak dość głupiutkie.
-
Anonim
>Tiwanick napisał:
>Partii która miała wyraźne powiązania z ETA, czyli
>organizacją terrorystyczną.
Sama przynależność do partii nie powinna być powodem do aresztowania, tymczasem nierzadko jest.
Powiązania z terrorystami należałoby najpierw konkretnym jednostkom udowodnić. W przeciwnym wypadku - są to ewidentne aresztowania za wyznawane przekonania.
>Oczywiście. Ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że ETA
>działałaby nadal skutecznie, gdyby sami Baskowie
>postanowili jej nie wspierać w żaden sposób. Tego typu
>terroryzm musi mieć oparcie w społeczności, o której
>prawa rzekomo walczy. Skoro nie ma takich dążeń, to
>najwyraźniej Baskowie przynajmniej akceptują jej istnienie
>i działalność.
Jesteś naiwny czy oderwany od rzeczywistości ?
Trzeba być chyba mocno ograniczonym, żeby nie zdawać sobie sprawy z jednego aspektu tego problemu - mianowicie - więzy rodzinne, sąsiedzkie itp. Na swoich się nie donosi, nawet jeśli się nie akceptuje metod przez nich stosowanych. To jest dużo bardziej złożona sprawa (z czysto ludzkiego punktu widzenia), niż Ci się wydaje. Może Ty nie miałbyś problemów, żeby donosić na ojca, brata czy kupla ze szkolnych lat, ale większość ludzi (niezależnie od narodowości) raczej takie opory ma. I to wcale nie oznacza akceptacji dla terroryzmu, choć Ty pewnie tego nie jesteś w stanie zrozumieć.
>Jakie fakty?
Takie, że Baskowie tam zamieszkują od dawien dawna.
>Nigdy nie było państwa baskijskiego.
Kolejny argument z dupy.
Kiedyś nie było państwa ukraińskiego i co ? JEST ! Poszczęściło im się. Dlaczego więc nie może być państwa baskijskiego ? Każdego państwa kiedyś nie było. Każde państwo ma to do siebie, że kiedyś powstało. Więc mogą powstawać kolejne.
Niby kim jesteś, żeby mówić teraz CIACH i od tej pory nie będzie żadnego nowego państwa ?
>Najbliższym geograficznie bytem byłoby królestwo Nawarry,
>ale to też nie było pańtwo Basków. Trudno więc
>dowodzić, że to 'baskijska ziemia'. Jest to natomiast z
>pewnością ziemia należąca do państwa hiszpańskiego.
Polskie ziemie należały kiedyś do Rosji, Niemiec, Austrii ... prawda ? I CO Z TEGO ?
>Jakiej hipokryzji?
Takiej normalnej, klasycznej. Definicję znajdziesz w słowniku języka polskiego.
>Ale zarzucanie mi hipokryzji, bo nie chcę ,
>by Europa zmieniła się w puzzle złożone z jednolitych
>etnicznie państewek jest jednak dość głupiutkie.
Zarzucam Ci hipokryzję, bo prawo jednych narodów do samostanowienia uważasz za słuszne, zaś innych - nie. To JEST hipokryzja.
Mi nie przeszkadza duża ilość państw. Nie lubię molochów. Po ZSRR nikt normalny nie płacze, dlaczego mamy płakać po innych.
A w rozdrobnieniu wcale nie chodzi o izolowanie się jednych od drugich. Jeśli chodzi o Europę to imo dobrym modelem byłaby Europa bardziej regionów niż państw, mocno zdecentralizowana.
-
Tiwanick
>para_no_oír napisała:
>Sama przynależność do partii nie powinna być powodem do
>aresztowania, tymczasem nierzadko jest.
>Powiązania z terrorystami należałoby najpierw konkretnym
>jednostkom udowodnić. W przeciwnym wypadku - są to
>ewidentne aresztowania za wyznawane przekonania.
By zdelegalizować partię wystarczy jej udowodnić powiązania z terrorystami. Później aresztowania ludzi są już tylko pochodną delegalizacji partii.
>Jesteś naiwny czy oderwany od rzeczywistości ?
>Trzeba być chyba mocno ograniczonym, żeby nie zdawać
>sobie sprawy z jednego aspektu tego problemu - mianowicie -
>więzy rodzinne, sąsiedzkie itp. Na swoich się nie donosi,
>nawet jeśli się nie akceptuje metod przez nich
>stosowanych.
No tak. Południem Włoch rządzi mafia, również powiązana z tamtejszymi mieszkańcami więzami rodzinnymi, sąsiedzkimi etc. I też oni na swoich nie donoszą. Ale jakoś nie słyszę, byś postulowała oddanie południowych Włoch mafii. Nie sądzę też , byś pochwalała taki lepki nastrój, który pozwala mafii funkcjonować.
>To jest dużo bardziej złożona sprawa (z
>czysto ludzkiego punktu widzenia), niż Ci się wydaje.
>Może Ty nie miałbyś problemów, żeby donosić na ojca,
>brata czy kupla ze szkolnych lat, ale większość ludzi
>(niezależnie od narodowości) raczej takie opory ma.
Gdyby brat, ojciec czy kumpel podłożyli bombę i zabili ileśtam osób, to zacząłbym mieć bardzo poważne wątpliwości, czy ich nie zadenuncjować. Przynajmniej tak mi się wydaje. Są jakieś granice lojalności rodzinnej czy koleżeńskiej.
> I to
>wcale nie oznacza akceptacji dla terroryzmu, choć Ty pewnie
>tego nie jesteś w stanie zrozumieć.
Ale protekcjonalny ton. Daj sobie z nim spokój, bo nie uda Ci się mnie obrazić (musiałbym się przejmować Twoim zdaniem o sobie).
>>Jakie fakty?
>
>Takie, że Baskowie tam zamieszkują od dawien dawna.
To jeszcze nie znaczy, że mają jakieś przyrodzone prawo do własnego państwa.
>Kolejny argument z dupy.
>Kiedyś nie było państwa ukraińskiego i co ? JEST !
>Poszczęściło im się. Dlaczego więc nie może być
>państwa baskijskiego ?
Państw o granicach podobnych do ukraińskich było kilka, poczynając od Wielkiego Księstwa Kijowskiego, potrzez istniejącą w połowie XVII wieku Ukrainę kozacką, aż po trzy państwa ukraińskie w latach 1917-21. Była też republika w ramach ZSRR, wprawdzie nie niepodległa ale dość mocno utrwalająca potrzebę istnienia państwa ukraińskiego w świadomości samych Ukraińców i ościennych ludów.
-
Tiwanick
> Każdego państwa kiedyś nie było.
>Każde państwo ma to do siebie, że kiedyś powstało.
>Więc mogą powstawać kolejne.
>Niby kim jesteś, żeby mówić teraz CIACH i od tej pory
>nie będzie żadnego nowego państwa ?
Ja nie mówię, że nie będzie żadnego nowego państwa. Ja mówię że OSOBIŚCIE nie widzę żadnego powodu, by wspierać ten czy inny ruch narodowyzwoleńczy, zwłaszcza gdy posługuje się on terroryzmem. Gdy jeszcze ten ruch działa pomimo szerokiej autonomii w sferze ekonomicznej, społecznej i kulturowej (co odróżnia Basków od np. tureckich Kurdów czy irańskich Azerów, którzy są stopniowo wynaradawiani i walczą o zachowanie swej kultury) to już w ogóle nie widzę sensu popierania jego niepodległościowych aspiracji.
>Zarzucam Ci hipokryzję, bo prawo jednych narodów do
>samostanowienia uważasz za słuszne, zaś innych - nie. To
>JEST hipokryzja.
No i jednak NIC nie zrozumiałaś z mojego stanowiska. Napisałem jasno, że w dzisiejszych okolicznościach, na początku XXI wieku, w demokratycznej Europie, która szanuje mniejszości i daje im możliwość na rozwój swej tożsamości, wcale nie uważam, by samostanowienie narodów miało zastosowanie. Wolę zapisaną w Karcie ONZ zasadę niezmienności granic, bo działa stabilizująco na pokój w całym regionie.
>Mi nie przeszkadza duża ilość państw. Nie lubię
>molochów. Po ZSRR nikt normalny nie płacze, dlaczego mamy
>płakać po innych.
Po ZSRR nikt nie placze z powodu opresyjności, a nie rozmiarów. A pojawienie się dużej ilości małych, nacjonalistycznie nastawionych państewek chcących za wszelką cenę zaznaczyć swą odrębność i swe zdanie może zagrozić kilku projektom na których mi zależy, np. coraz bliższej integracji europejskiej. Dziękuję, postoję.
>A w rozdrobnieniu wcale nie chodzi o izolowanie się jednych
>od drugich. Jeśli chodzi o Europę to imo dobrym modelem
>byłaby Europa bardziej regionów niż państw, mocno
>zdecentralizowana.
I ktoś tu zarzucał mi kosmopolityzm? :-) Gdy już Europa będzie federacją, to może się podzielić na tyle drobych bytów administracyjnych, jak jej się podoba. Ale dopóki to nie następuje wolę, by państw członkowskich było raczej mniej niż więcej. Łatwiej będzie dojść za ileśtam lat do modelu federalnego.
-
Niewidzialna Ręka Rynku
"Wolę zapisaną w Karcie ONZ zasadę niezmienności granic, bo działa stabilizująco na pokój w całym regionie."
dobre
Ale jakoś Baskowie dalej szaleją. W innych miejscach na świecie też postuluje się korekty granic. Totalnie olewając tą kartę powstało Kosowo (zresztą casus Kosowa oznacza, że od tamtej pory do niepodległości ma prawo każdy, kto zechce), Czarnogóra i powstanie pewnie Osetia Pd.
I nie wiem skąd wiara w to, że kiedyś Europa będzie federacją. Kto tego chce poza zlewaczałymi studentami? -
Tiwanick
>Niewidzialna Ręka Rynku β napisał
>dobre
>Ale jakoś Baskowie dalej szaleją. W innych miejscach na
>świecie też postuluje się korekty granic.
"korekty granic" są uprawnione, gdy zgadzają się na nie wszystkie strony (to wynika z tarcia pomiędzy zamieszczonymi w Karcie ONZ zasadami prawa do samostanowienia i niezmienności granic). Taki casus miał miejsce w przypadku Czarnogóry, która dogadała się z Serbią w kwestii secesji i oba państwa pożegnały się pokojowo.
>Totalnie
>olewając tą kartę powstało Kosowo (zresztą casus Kosowa
>oznacza, że od tamtej pory do niepodległości ma prawo
>każdy, kto zechce),
No i to akurat był skandal. Nie dość , że idea samostanowienia narodów tu się w ogóle nie stosowała, bo Albańczycy mieli już swoje państwo (Albanię) i żądanie utworzenia kolejnego to była przesada, ponadto złamano rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, która jasno twierdziła, że okupacja Kosowa przez siły międzynarodowe ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa ludnosci i w żadnej mierze nie może prowadzić do secesji. Zachód podeptał swe własne zasady i niestety poniesie za to konsekwencje.
>powstanie pewnie Osetia
>Pd.
Nie sądzę by powstała. Raczej zostanie włączona do Rosji. Co w pełni obnaży hipokryzję polityki rosyjskiej, rzekomo opartej na idei samostanowienia narodów, której to zasady jakoś nie zastosowano choćby w Czeczenii.
>I nie wiem skąd wiara w to, że kiedyś Europa będzie
>federacją. Kto tego chce poza zlewaczałymi studentami?
To nie wiara tylko polityczny projekt. Może zostanie zrealizowany, może nie. Ale nie mam zamiaru popierać inicjatyw,które stają mu na drodze.
-
Niewidzialna Ręka Rynku
>Tiwanick napisał
>
>Niestety, nie każda grupa etniczna mówiąca własnym
>językiem może posiadać własne państwo.
Powiedział Tiwanick.
Cieszę się, że to nie od Ciebie zależy i mam głęboką nadzieję, że nigdy nie będzie.
>Rosja składająca się z prawie 80 bytów, z
>kilkudziesięcioma mniejszościami etnicznymi to już w
>ogóle.
To nie byłoby akurat takie złe ani dla nas, ani dla Europy :-)
>Ja wiem, czy racjonalne powody? Po prostu, te narody
>zdobyły niepodległość, czy to w drodze walki czy
>sytuacji międzynarodowej. Jeśli Baskom się to kiedyś
>uda, to pewnie ustanowią swoje państwo. Ale nie jestem
>wielkim zwolennikiem radykalnie rozumianej zasady
>samostanowienia narodów. Wolę - zawartą również w
>Karcie ONZ zasadę niezmienności granic państwowych.
>Znacznie lepiej działa na utrwalenie pokoju, nawet jeśli
>sporadycznie jest łamana.
Podsumowując, nie ma racjonalnych powodów, dla których Baskowie nie mieliby otrzymać swojego państwa, dzięki czemu nareszcie na tych terenach zapanowałby spokój.
>Bez względu na stosunek PNV do Unii Europejskiej jeśli
>kraj Basków zdobędzie suwerenność , to wyleci z Unii
>Europejskiej, bo przestanie być częścią Hiszpanii.
Wtedy zostanie do niej przyjęty w następnym "rzucie". Jaki problem, skoro już teraz jest częścią UE?
>Zresztą, droga
>Basków z powrotem do Unii może być trochę
>problematyczna, bo nie zdziwiłbym się, gdyby Hiszpania
>urażona przez ich narodowowyzwoleńcze działania nigdy
>się na rozszerzenie UE o kraj Basków nie zgodziła.
Ale nie wiesz tego na pewno i jest mnóstwo czynników, które mogą spowodować, że tak się nie stanie.
Poza tym jeśli by Hiszpanie starali się coś takiego zrobić, to by świadczyło tylko i wyłącznie o ich nacjonalizmie i prowadzeniu polityki po prostu durnej, odwetowej, której zdaje się nie popierasz. Byłby to jawny nacjonalizm na zachodzie Europy i to jeszcze w takim wydaniu, które Ci się nie podoba. Pomijając fakt, że wychodziłby od zapewne rządzącej wtedy Hiszpanią lewicy.
Po prostu plama...
-
Anonim
Tiwanick - dla mnie EOT, bo i tak się nawzajem nie przekonamy, jedynie będziemy się powtarzać, powtarzać, powtarzać ...
Dodam tylko, że pisząc, że (jak sądze) nie jesteś w stanie czegoś zrozumieć, nie chodziło mi raczej o płaszczyznę emocjonalną, a nie intelektualną, "ton" trudno przekazać w formie pisanej i mam wrażenie, że źle mnie akurat w tej kwestii zrozumiałeś.
A co do kształtu UE, pisząc o Europie regionów nie mam na myśli typowej federacji. -
Tiwanick
>Niewidzialna Ręka Rynku β napisał
>Powiedział Tiwanick.
>Cieszę się, że to nie od Ciebie zależy i mam głęboką
>nadzieję, że nigdy nie będzie.
To się ciesz. A Kurdowie jak nie mieli swojego państwa, tak nie będą go mieli. Podobnie Baskowie czy mieszkańcy Korsyki.
>To nie byłoby akurat takie złe ani dla nas, ani dla Europy
>:-)
No nie wiem, jakby się ten arsenał atomowy dostał w ręce kilkunastu nowopowstałych państewek...
>Podsumowując, nie ma racjonalnych powodów, dla których
>Baskowie nie mieliby otrzymać swojego państwa, dzięki
>czemu nareszcie na tych terenach zapanowałby spokój.
Zapanowałby, albo i nie. Niepodległość zawsze jest w jakiś sposób niesatysfakcjonująca dla nacjonalistów. A to jakaś gmina zamieszkana przez Basków znajdzie się poza granicami nowego państwa, a to umowa na mocy której Baskowie się odłączą zabroni im wyrzucenia mieszkających tam Hiszpanów i sen o jednolitej etnicznie krainie nie stanie się rzeczywistością... zawsze będzie powód dla przelewania krwi w imię wyższych celów.
>Wtedy zostanie do niej przyjęty w następnym "rzucie". Jaki
>problem, skoro już teraz jest częścią UE?
Wątpię, by zgodziła się na to Hiszpania. Ja na miejscu Hiszpanów bym się to nie zgodził. Skoro Baskowie chca być niezależni, to niech sobie radzą sami.
>Ale nie wiesz tego na pewno i jest mnóstwo czynników,
>które mogą spowodować, że tak się nie stanie.
Pewnie, nikt nic nie wie na pewno i jest wiele czynników które mogą sprawić wszystko. Jak mamy tak rozmawiać to nie ma to wielkiego sensu...
>Poza tym jeśli by Hiszpanie starali się coś takiego
>zrobić, to by świadczyło tylko i wyłącznie o ich
>nacjonalizmie i prowadzeniu polityki po prostu durnej,
>odwetowej, której zdaje się nie popierasz.
Skoro Baskowie nie chcą być z Hiszpanami w jednym państwie, to czemu Hiszpanie mają chcieć być z Baskami w jednej Unii?
-
Niewidzialna Ręka Rynku
>Tiwanick napisał
>
>To się ciesz. A Kurdowie jak nie mieli swojego państwa,
>tak nie będą go mieli. Podobnie Baskowie czy mieszkańcy
>Korsyki.
widać masz jakieś wtyki, skoro jesteś tego taki pewien
>Zapanowałby, albo i nie. Niepodległość zawsze jest w
>jakiś sposób niesatysfakcjonująca dla nacjonalistów. A
>to jakaś gmina zamieszkana przez Basków znajdzie się poza
>granicami nowego państwa, a to umowa na mocy której
>Baskowie się odłączą zabroni im wyrzucenia
>mieszkających tam Hiszpanów i sen o jednolitej etnicznie
>krainie nie stanie się rzeczywistością... zawsze będzie
>powód dla przelewania krwi w imię wyższych celów.
Zawsze można znaleźć powód, byle ich nie szukać na siłę i nie roić sobie wyimaginowanych niebezpieczeństw. Jeśli wszystko przeprowadzi się sprawiedliwie, bez krzywdzenia jednej ze stron, nie powinno być większych problemów z utrzymaniem spokoju, nawet jeśli ma się do czynienia z nacjonalistami, co też nie jest takie pewne, że to akurat oni rządziliby Krajem Basków.
>Wątpię, by zgodziła się na to Hiszpania. Ja na miejscu
>Hiszpanów bym się to nie zgodził. Skoro Baskowie chca
>być niezależni, to niech sobie radzą sami.
No i tym sposobem wykazałbyś się nacjonalistyczną postawą odwetowo - roszczeniową i nie różniłbyś się w tej kwestii od różnej maści faszystów czy nawet Kaczyńskich, których tak tępisz, bo to już by było tylko takie typowo polskie tupanie nóżką i machanie szabelką nad głową. Nie znam żadnego Hiszpana, ale mam nadzieję, że są inni mentalnie.
>Pewnie, nikt nic nie wie na pewno i jest wiele czynników
>które mogą sprawić wszystko. Jak mamy tak rozmawiać to
>nie ma to wielkiego sensu...
Przecież sam zaczynasz wyjeżdżać z przeróżnymi teoriami i wersjami wydarzeń, co do których jesteś jak widać święcie przekonany (chociaż może powinienem powiedzieć: ateistycznie przekonany).
>Skoro Baskowie nie chcą być z Hiszpanami w jednym
>państwie, to czemu Hiszpanie mają chcieć być z Baskami w
>jednej Unii?
Tiwanick bo mi ręce opadną z klawiatury i nie będę mógł odpowiedzieć na Twojego posta....
My też nie chcemy być z Niemcami w jednym państwie - ani z nikim innym. Nie przeszkodziło to Niemcom zagłosować na "tak", gdy ważyły się losy naszego wejścia do UE. -
Anonim
>Niewidzialna Ręka Rynku β napisał:
> nawet jeśli ma się do
>czynienia z nacjonalistami, co też nie jest takie pewne,
>że to akurat oni rządziliby Krajem Basków.
Rządziliby. Ale jest kilka kategorii nacjonalistów. Lewaccy nacjonaliści mają niewielkie poparcie, a mieliby wówczas jeszcze mniejsze. Przynajmniej wiele na to wskazuje. Nacjonaliści centroprawicowi nie są radykalni w swoim programie, a mają wciąż spore poparcie. (Z tymże nie wolno terminu "nacjonalizm" funkcjonującego tamże odnosić np do polskich realiów, gdzie termin "partia nacjonalistyczna" ma pejoratywny wydźwięk i kojarzy się z jakimiś oszołomami). -
Anonim
"Bywa, że Anglicy w swojej poprawności politycznej idą za daleko. Kilka miesięcy temu pojawił się pomysł, by psy policyjne, przeszukujące meczety i domy Muzułmanów, nosiły specjalne gumowe obuwie, bowiem Koran uważa psy za zwierzęta nieczyste. "
ciekawy artykuł o odmiennościach kulturowych w społecznościach lokalnych (nie tylko arabskich) na przykładzie UK.
http://www.mojawyspa.co.uk/artykuly... -
Druga strona też idzie na ustępstwa
;)
"23-letni afgański student dziennikarstwa najbliższe 20 lat spędzi w więzieniu. To wyrok Sądu Najwyższego za ściąganie z internetu i rozpowszechnianie artykułów krytykujących postawę islamu wobec kobiet. Była to już kolejna rozprawa w tej sprawie. Wcześniej sąd skazał młodego mężczyznę na karę śmierci - podaje "Independent".
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,ti...
