-
Camilo Loco
>MPJ 78 napisał
>Ja bym oddzielił dwie kwestie pozycję euro jako waluty od
>procedury wprowadzania euro w Polsce.
>
>Euro ma swoje zalety np uniknięcie ryzyka kursowego,
>aczkolwiek nie przeceniał bym tego argumentu. Dużo
>ważniejsze jest uniemożliwienie ataków spekulacyjnych i
>straty z tego tytułu jakie ponosi gospodarka.
xD O kurwa... !!! GIT To żeś przysunął "argumentem". LOL, ROTFL i co tam jeszcze można... ha ha ha ha ha ahahhahaahahaaaaaaaaaaa...
-
Camilo Loco
:) Spekulacja, kotku, nie załamuje gospodarki, bo zasadniczo cała gospodarka na niej się opiera.
Spekulacja to nic innego jak kupowanie jednego towaru po jakiejś cenie obecnej z mysla o tym, zeby sprzedac ten sam towar po cenie wyzszej w przyszlosc, ba, na co dzien kazdy stosuje taka praktyke po prostu uczestniczac w dobrowolnych wymianach handlowych. -
:]
>SzabloZębny napisał
>xD O kurwa... !!! GIT ...........................
>LOL, ROTFL i co tam jeszcze można... ha ha ha ha ha
>ahahhahaahahaaaaaaaaaaa...
>
nie ma to jak wypowiedzi prawdziwego intelekualisty, speca i znawcy wszytkiego; D -
szoy
>SzabloZębny napisał
>:) Spekulacja, kotku, nie załamuje gospodarki, bo
>zasadniczo cała gospodarka na niej się opiera.
>
>Spekulacja to nic innego jak kupowanie jednego towaru po
>jakiejś cenie obecnej z mysla o tym, zeby sprzedac ten sam
>towar po cenie wyzszej w przyszlosc, ba, na co dzien kazdy
>stosuje taka praktyke po prostu uczestniczac w dobrowolnych
>wymianach handlowych.
Im dalej w las, tym większy geniusz się w tobie budzi.
Zasadniczo piesku, to to co opisałeś to mechanizm wymiany handlowej. Spekulacja (w ekonomii, a nie w znaczeniu słownikowym), to nieuczciwe, celowe, zakrojone na dużą skalę działania, które mają na celu wywołanie określonych skutków ekonomicznych. Jeśli ktoś tylko "myśli, żeby sprzedać coś potem po wyższej cenie", i czeka aż po prostu wartość tego wzrośnie, to nie jest spekulantem, tylko jakimś tam handlowcem. Spekulant to ktoś, kto na przykład najpierw rozpuszcza informacje, że coś jest do dupy, cena tego spada, on kupuje tego dużo, potem rozgłasza, że to jest dobre, cena tego rośnie i wtedy on to sprzedaje. To jest spekulacja, a nie myślenie że coś się później sprzeda z zyskiem. Wtedy spekulantami byliby wszyscy grający na giełdzie, czy inwestujący w fundusze byliby spekulantami, a nie są. -
-
Ale gospodarka ponosi jej koszty wystarczył jeden atak spekulacyjny i błyskawiczna zmiana wartości złotówki bez uzasadnienia gospodarczego a banki zaczęły wymagać od osób które wzięły kredyty np we frankach (inna sprawa kto jest tak głupi by brać kredyt w walucie w której nie zarabia) dodatkowego zabezpieczenia. Wyższe koszty rat kredytów to mniejsza konsumpcja itd.
Błyskawiczna zmian wartości złotego po atakach spekulacyjnych to też nic dobrego dla wszystkich którzy w produkcji używają komponentów zagranicznych. Ponieważ nie daje im czasu na reakcje i może wpędzać w kłopoty.
Pewnie w to nie zechcesz uwierzyć ale atak spekulacyjny ma wiele wspólnego z interwencją rządu jedno i drugie zakłóca wolny rynek. -
szoy
>MPJ 78 napisał
>A jak zadziałało wejście do strefy Schengen
To było zaplanowane i wiadome już od dawna. Zresztą strefa Schengen ma większe znaczenie symboliczne, niż realne. Najbardziej dostrzegają jej zalety zwykli ludzie przekraczający granicę np. prywatnie. Handel, i tym bardziej przepływ kapitału, był już wcześniej zliberalizowane.
Zresztą nawet gdyby Schengen miało coś zmienić, to te zmiany dotyczyłyby roku 2008, w którym zaczął się też kryzys, więc tego nie da się łatwo stwierdzić. Danych miesięcznych nie badałem.
> odbicie
>cyklu koniunkturalnego lat 2004-2007
To działało dobrze na wszystkie kraje, nie mówiłem, że Słowacja jako jedyna dobrze sobie radziła, ale że jest dobrym przykładem, bo zmiany były tam bardzo wyraźne i donioślejsze niż np. w pozostałych państwach V4. -
Camilo Loco
>MPJ 78 napisał
>Ale gospodarka ponosi jej koszty wystarczył jeden atak
>spekulacyjny i błyskawiczna zmiana wartości złotówki bez
>uzasadnienia gospodarczego a banki zaczęły wymagać od
>osób które wzięły kredyty np we frankach (inna sprawa
>kto jest tak głupi by brać kredyt w walucie w której nie
>zarabia) dodatkowego zabezpieczenia. Wyższe koszty rat
>kredytów to mniejsza konsumpcja itd.
http://www.mises.pl/933/mateusz-mac...
>Błyskawiczna zmian wartości złotego po atakach
>spekulacyjnych to też nic dobrego dla wszystkich którzy w
>produkcji używają komponentów zagranicznych. Ponieważ
>nie daje im czasu na reakcje i może wpędzać w kłopoty.
Gdyby przedsiebiorcy byli podatni na takie "blyskawiczne" zmiany, to juz dawno temu by zbakrutowali. Rynek opiera sie zmiennosci, a kazda przedsiebiorczosc wynika z faktu zmiennosci w swiecie.
>Pewnie w to nie zechcesz uwierzyć ale atak spekulacyjny ma
>wiele wspólnego z interwencją rządu jedno i drugie
>zakłóca wolny rynek.
Wierzyc bym moze i uwierzyl, gdybym byl podatny na pseudoreligijny belkot. -
Camilo Loco
>szoy napisał
>>SzabloZębny napisał
>>:) Spekulacja, kotku, nie załamuje gospodarki, bo
>>zasadniczo cała gospodarka na niej się opiera.
>>
>>Spekulacja to nic innego jak kupowanie jednego towaru po
>>jakiejś cenie obecnej z mysla o tym, zeby sprzedac ten
>sam
>>towar po cenie wyzszej w przyszlosc, ba, na co dzien kazdy
>>stosuje taka praktyke po prostu uczestniczac w
>dobrowolnych
>>wymianach handlowych.
>
>Im dalej w las, tym większy geniusz się w tobie budzi.
>
>Zasadniczo piesku, to to co opisałeś to mechanizm wymiany
>handlowej. Spekulacja (w ekonomii, a nie w znaczeniu
>słownikowym), to nieuczciwe, celowe, zakrojone na dużą
>skalę działania, które mają na celu wywołanie
>określonych skutków ekonomicznych. Jeśli ktoś tylko
>"myśli, żeby sprzedać coś potem po wyższej cenie", i
>czeka aż po prostu wartość tego wzrośnie, to nie jest
>spekulantem, tylko jakimś tam handlowcem. Spekulant to
>ktoś, kto na przykład najpierw rozpuszcza informacje, że
>coś jest do dupy, cena tego spada, on kupuje tego dużo,
>potem rozgłasza, że to jest dobre, cena tego rośnie i
>wtedy on to sprzedaje.
1. Chcesz mi wmowic, ze widzisz jakas roznice miedzy moim a twoim przykladem spekulacji?
2. W ten sposob moze dzialac jedynie gielda, na ktorej ludzie nie kupuja dobr konsumpcyjnych ani produkcyjnych, ktore moga pozniej "sprawdzic", lecz papiery wartosciowe na dobra realne.
> To jest spekulacja, a nie myślenie
>że coś się później sprzeda z zyskiem. Wtedy
>spekulantami byliby wszyscy grający na giełdzie, czy
>inwestujący w fundusze byliby spekulantami, a nie są.
Dlatego jestes fanatykiem, nie tyle nie dostrzegasz absurdow i konsekwencji swojego "rozumowania", co w ogole zamykasz sie na rzeczywistosc.
OWSZEM SA! -
Camilo Loco
A zreszta, definicja to definicja, najwazniejsze, ze spekulacje nie jest zadnym ciosem dla gospodarki.; ] -
SzabloZębny i tu wyłazi nieznajomość tematu
>"Gdyby przedsiebiorcy byli podatni na takie "blyskawiczne" zmiany, to juz
>dawno temu by zbakrutowali. Rynek opiera sie zmiennosci, a kazda przedsiebiorczosc
>wynika z faktu zmiennosci w swiecie."
Przedsiębiorcy są podatni na takie błyskawiczne zmiany kursu, bo nie mogą na nie fizycznie zareagować. Z dnia na dzień nie znajdziesz nowych rynków zbytu, dostawców, itd. Oczywiście nie znaczy to że automatycznie zbankrutujesz, po prostu jakiś czas zanim dostosuje się do nowych realiów albo kurs będą mniej zarabiać lub ponosić straty. Tyle że jest to równoznaczne z ponoszeniem przez gospodarkę kosztów.
Ten mój "pseudoreligijny" bełkot polega na stwierdzeniu banalnego faktu że jeśli rząd/bank centralny ma zastrzeżenia do kursu waluty i interweniuje na rynku rzucając miliardy np$. To prawomyślny liberał trzęsie się z oburzenia i krzyczy o naruszaniu wolnego rynku. Kiedy zaś przy kursie majstruje nastawiony na szybki zysk bank spekulant rzucając na rynek również miliardy liberał nie widzi problemu.
Dla mnie było by to nawet zabawne gdyby nie było tak kosztowne. -
szoy
>SzabloZębny napisał
>1. Chcesz mi wmowic, ze widzisz jakas roznice miedzy moim a
>twoim przykladem spekulacji?
Nie, nie chce ci nic wmówić, po prostu stwierdzam fakt.
>2. W ten sposob moze dzialac jedynie gielda, na ktorej
>ludzie nie kupuja dobr konsumpcyjnych ani produkcyjnych,
>ktore moga pozniej "sprawdzic", lecz papiery wartosciowe na
>dobra realne.
Spekulować możesz na wszystkim, a im więcej masz pieniędzy tym lepiej. Począwszy od akcji, poprzez cenę waluty, skończywszy na wołowinie i zapałkach.
>Dlatego jestes fanatykiem
I mówi mi to anarchista gospodarczy, lol.
>nie tyle nie dostrzegasz absurdow
>i konsekwencji swojego "rozumowania", co w ogole zamykasz
>sie na rzeczywistosc.
I mówi mi to anarchista gospodarczy, lol, po raz drugi.
>OWSZEM SA!
Ależ tak, masz racje, dodaj tylko "w moim magicznym domu", wtedy się zgodzę. -
Camilo Loco
>MPJ 78 napisał
>Przedsiębiorcy są podatni na takie błyskawiczne zmiany
>kursu, bo nie mogą na nie fizycznie zareagować. Z dnia na
>dzień nie znajdziesz nowych rynków zbytu, dostawców, itd.
>Oczywiście nie znaczy to że automatycznie zbankrutujesz,
>po prostu jakiś czas zanim dostosuje się do nowych
>realiów albo kurs będą mniej zarabiać lub ponosić
>straty. Tyle że jest to równoznaczne z ponoszeniem przez
>gospodarkę kosztów.
Jesli gospodarka jest scentralizowana i zmonopolizowana tak jak nasza, to jak najbardziej owe trudnosci moga sprawiac klopot, ale w normalnej gospodarce wolnorynkowej odpowiedzialnosc i koszty sa zdecentralizowane i przerzucone na mniejsza ilosc podmiotow.
Po drugie, zapominasz, ze gdy ktos traci, ktos inny zyskuje. Jedne branze maje gorzej, ale za to inne branze maja lepiej. Oczywiscie na rynku tak znieksztalconym i zniewolonym jak polski, zwykle owe zyski odbywaja sie na zasadzie politycznych zagrywek, a nie normalnej i uczciwej konkurencji lub czynnikow naturalnych.
>Ten mój "pseudoreligijny" bełkot polega na stwierdzeniu
>banalnego faktu że jeśli rząd/bank centralny ma
>zastrzeżenia do kursu waluty i interweniuje na rynku
>rzucając miliardy np$. To prawomyślny liberał trzęsie
>się z oburzenia i krzyczy o naruszaniu wolnego rynku. Kiedy
>zaś przy kursie majstruje nastawiony na szybki zysk bank
>spekulant rzucając na rynek również miliardy liberał nie
>widzi problemu.
Jak "majstruje"? :] Zreszta, panie lewomyslny socjalisto, dla twej informacji, banki sa scisle powiazane z rzadem za pomoca systemu rezerwy czastkowej, wiec jesli rzad wrzuca na rynek jakies pieniadze, to glownie po to, zeby dopomoc zle zarzadzanym bankom, ktore w warunkach wzglednie wolnorynkowych powinny po prostu zbankrutowac i zrobic miejsce dla wydajniejszych i uczciwszych konkurentow.
Panie socjalisto, to system bankowy jest powodem cykli koniunkturalnych, ktore mozemy zaobserwowac. Gdyby nie rzad, banki nie mogly by wprowadzic rezerwy czastkowej z powodu obawy na runy albo bankructwo, od czego panski kochany rzad je ratuje kosztem reszty spoleczenstwa. :D
-
Camilo Loco
>szoy napisał
>>SzabloZębny napisał
>>1. Chcesz mi wmowic, ze widzisz jakas roznice miedzy moim
>a
>>twoim przykladem spekulacji?
>
>Nie, nie chce ci nic wmówić, po prostu stwierdzam fakt.
Obiektywnie obie czynnosci sa spekulacja. :P
>Spekulować możesz na wszystkim, a im więcej masz
>pieniędzy tym lepiej. Począwszy od akcji, poprzez cenę
>waluty, skończywszy na wołowinie i zapałkach.
Momencik, przeciez gdyby mozna bylo "wszystkim spekulowac", to nalezalo by nazwac spekulantami nawet taka pania Genie, co ma warzywniaka za rogiem ulicy, a przeciez to jest jedynie "moj magiczny dom". :>
>I mówi mi to anarchista gospodarczy, lol.
Lepsze to niz irracjonalny fanatyzm, ktory reprezentujesz. :P
>>nie tyle nie dostrzegasz absurdow
>>i konsekwencji swojego "rozumowania", co w ogole zamykasz
>>sie na rzeczywistosc.
>
>I mówi mi to anarchista gospodarczy, lol, po raz drugi.
I wez to wreszcie do siebie, zacznij uzywac mozgu zgodnie z jego przeznaczeniem ewolucyjnym albo zrob nam dobrze i przestan sie wypowiadac na tematy, o ktorych gucio wiesz.
-
Nawet w podręcznikowej liberalnej gospodarce z teorii nie jesteś w stanie zareagować natychmiast na znaczącą zmianę kursu walutowego. Wiążą cię umowy z odbiorcami i dostawcami, ich złamanie to utrata wiarygodności, i kary umowne. Umowa dla was liberałów to ponoć rzecz święta?
Co do banków to owszem są powiązane rezerwą obowiązkową z bankiem centralnym tylko czy aby banki centralne nie są formalnie niezależne?
;)
A co majstrowania przy kursie to proste jak budowa cepa wystarczy mieć odpowiednie rezerwy.
-
Camilo Loco
>MPJ 78 napisał
>Nawet w podręcznikowej liberalnej gospodarce z teorii nie
>jesteś w stanie zareagować natychmiast na znaczącą
>zmianę kursu walutowego. Wiążą cię umowy z odbiorcami i
>dostawcami, ich złamanie to utrata wiarygodności, i kary
>umowne. Umowa dla was liberałów to ponoć rzecz święta?
Chyba sie nie zrozumielismy ani troche. Ja pisze tylko, ze obecny system monetarny zwieksza owe ryzyko walutowe, bo pieniadz przestaje byc zalezny od zmian rynkowych, do ktorych przedsiebiorcy sa w stanie sie przystosowac, w przeciwienstwie do zaleznosci polityki rzadowej.
>Co do banków to owszem są powiązane rezerwą
>obowiązkową z bankiem centralnym tylko czy aby banki
>centralne nie są formalnie niezależne?
>;)
Of course not, ale co to ma do rzeczy? Wystarczajacym warunkiem jest posiadanie przez nie legalnego, prawnego monopolu na druk banknotow.
-
szoy
>SzabloZębny napisał
>Obiektywnie obie czynnosci sa spekulacja. :P
No właśnie nie, bo ktoś kto "kupuje i czeka aż cena czegoś wzrośnie" po prostu kupuje i czeka aż cena czegoś wzrośnie. Spekulant natomiast nie czeka, ale podejmuje działania mające wywołać określone zjawiska ekonomiczne, czy to spadek czy wzrost cen, czy jeszcze coś innego.
>Momencik, przeciez gdyby mozna bylo "wszystkim spekulowac",
>to nalezalo by nazwac spekulantami nawet taka pania Genie,
>co ma warzywniaka za rogiem ulicy, a przeciez to jest
>jedynie "moj magiczny dom". :>
No nie, bo pani Gienia jest po prostu kupcem, ona nawet - co ty napisałeś - nie czeka aż wartość czegoś wzrośnie, tylko po prostu oferuje towar po takiej a nie innej cenie. I na pewno też nie jest spekulantką, boi spekulacja to działania raczej na dużą skalę i raczej nieuczciwe, żeby spekulować pani Gienia musiała by mieć sieć warzywniaków, dokonywać wcześniej przygotowanych kontrolowanych zakupów towarów, do tego np. prowadzić jakieś akcje informacyjne.
>Lepsze to niz irracjonalny fanatyzm, ktory reprezentujesz.
>:P
O ho, ho, jakbym tak ja chciał mówić co ty reprezentujesz, to musiałbym tworzyć nowe słowa, bo nie da się aż ta wysoko stopniować pewnych wyrazów.
>I wez to wreszcie do siebie,
Yyy... Nie?
>zacznij uzywac mozgu zgodnie z
>jego przeznaczeniem ewolucyjnym
A jakie jest (i co to w ogóle jest) "przeznaczenie ewolucyjne" mózgu?
>albo zrob nam dobrze
No proszę cię, tylko bez takich żartów. To jest wręcz niesmaczne, czy ty lustra w domu nie masz?
>przestan sie wypowiadac na tematy, o ktorych gucio wiesz.
O tak, ty za to wiesz wszystko bo przeczytałeś sobie dwie książki, o których myślisz że są biblią i objaśniają cały świat. Nie bądź śmieszny. Jak na razie to jedyną odpowiedzią jaką od ciebie otrzymałem na prośbę odniesienia się do tego raportu NBP było "jesteś fanatykiem", "nic nie rozumiesz", "poczytaj cośtam". Co jak co, ale nie jest to przykład wykazania się wiedzą. -
Camilo Loco
>szoy napisał
>>SzabloZębny napisał
>>Obiektywnie obie czynnosci sa spekulacja. :P
>
>No właśnie nie, bo ktoś kto "kupuje i czeka aż cena
>czegoś wzrośnie" po prostu kupuje i czeka aż cena czegoś
>wzrośnie. Spekulant natomiast nie czeka, ale podejmuje
>działania mające wywołać określone zjawiska
>ekonomiczne, czy to spadek czy wzrost cen, czy jeszcze coś
>innego.
Ja pierdolę, cena jakiegoś dobra lub usługi jest wypadkową skumulowanych działań polegających na kupowaniu lub sprzedawaniu.; ]
>>I wez to wreszcie do siebie,
>
>Yyy... Nie?
TO SPIERDALAJ! NIE CYTUJ MOICH POSTOW, IDZ STAD, WRACAJ DO KLAKIERA. -
szoy
>SzabloZębny napisał
>Ja pierdolę,
Szczera prawda.
>cena jakiegoś dobra lub usługi jest
>wypadkową skumulowanych działań polegających na
>kupowaniu lub sprzedawaniu.; ]
No dobra, i gdzie w przypadku pani Gieni z warzywniaka widzisz "skumulowane działanie"? Ona jest zależna od cen innych warzywniaków i od popytu. Nie stara się tego kształtować.
>TO SPIERDALAJ!
Yyy... Nie?
A tak w ogóle, panie Jestem-Mądry-I-Rozwalam-Każdeg o-Siłą-Swej-Nieograniczonej-Wi edzy, gratuluję coraz poważniejszych argumentów, i coraz głębszego wnikania w istotę sprawy. Naprawdę, dyskusja z tobą jest wielce pouczająca, i wykazujesz się niebywałą kulturą oraz elokwencją.
>NIE CYTUJ MOICH POSTOW,
Będę robił co będę chciał, a cytowanie ciebie mi się podoba, bo mnie śmieszysz.
>IDZ STAD,
Yyy... Nie?
Albo inaczej, zmuś mnie. Pewnie jakbyś był modem, to byś sobie banował wszystkich tych, co ci się podobają, i się z tobą nie zgadzają, na szczęście nie jesteś. Albo może znajdź mnie i użyj argumentu siły, bo jak na razie siła argumentów nie jest u ciebie zbyt silna (jeśli "spierdalaj" można nazwać argumentem).
>WRACAJ DO KLAKIERA.
On sobie poradzi beze mnie.

