-
:]
mimo że uważam że zródło finansowania uczelni ma małe powiązanie z jakościa nauczania interesuje mnie jakby ustosunkowali sie zwolennicy odpłatności studiów do systemu edukacji w krajach skandynawskich i jakośc nauczania w tamtych placówkach -
co do obrazka w odpowiedzi na ten SzabloZęmbnego może ten zaskoczy
http://i93.photobucket.com/albums/l...
Co do Satanikusa Robotnikusa zamiast liczyć moje szare komórki. Niech on sobie odpowie na pytanie jakim cudem na rynku gdzie istnieje co najmniej kilkadziesiąt szkół o podobnym lub tożsamym profilu oferujących usługi zbliżone lub tożsame, czasem o takiej samej jakości i gdzie występuje cała gama cen uzależnionych od kilkunastu co najmniej czynników może występować cena monopolistyczna. Koszty jakie mają te uczelnie też są zróżnicowane, w zależności choćby lokalizacji, dostępnej kadry, itd. Tu nawet nie ma przesłanek do stwierdzenia iż istnieje na nim konkurencja monopolistyczna.
Na siłę można by się upierać że są bariery wejścia na rynek, tyle że bariery są dla wszystkich takie same, a biorąc pod uwagę ile jest już w Polsce szkół wyższych specjalnie restrykcyjne nie są. Owszem pan Czesio spod sklepu z tanim winem takiej szkoły nie założy ale już średnio obrotny biznesmen jeśli zgromadzi kadrę itd założy sobie szkołę wyższą bez problemu.
-
Satanikus Robotikus
MPJ ty jestes idiota :D. Jak mozesz twierdzic ze w ujeciu neoklasycznym cena monopolistyczna nie wysetepuje skoro nie rozumiesz jej definicji! -
To do ciężkiej chol*** wyjaśnij mi to cudo, bo jak na razie ambitnie walnąłeś definicję która w żaden sposób nie jest spełniana na rynku prywatnych szkół wyższych w Polsce.
A wycieczek osobistych zaczynam mieć dość. -
-
Tiwanick
Zostawiam Was na kilka dni, a Wy już robicie burdel :-)
Elo Satanikus, dawnośmy nie dyskutowali.
Co do meritum: Wasze dyskusje na temat monopoli niezbyt się do niego odnoszą. Póki co żaden z argumentów nie przekonał mnie, że powinniśmy wprowadzić w pełni odpłatne szkolnictwo dla wszystkich.
Jakoś nie widzę, jak dzięki temu miałby wzrosnąć poziom i dostępność wyższej edukacji, a to przede wszystkim - a nie jakieś ideologiczne przesłanki - jest dla mnie najważniejsze.
Jakoś nie widzę, by studenci wieczorowi, płacący za swą edukację, byli obsługiwani lepiej niż dzienni. Nie widzę też, by studenci prywatnych uczelni otrzymywali usługę wyższej jakości. Nie będę się więc włączał w Wasze dywagacje teoretyczne, pozostanę na ziemi i będę się nadal cieszył moimi bezpłatnymi studiami, które niestety za pół roku kończę :-) -
Tomku, a ja pisalam juz dlaczego studenci prywatnych szkol w Pl. nie otrzymuja wiedzy na lepszym poziomie; ) i tu nie chodzi o ideologiczne przeslanki, bo gdyby tak bylo to bym lobbowala obecny system amerykanski, ktory sam w sobie moze nie jest zly, ale nie bardzo mozliwy w Pl. system angielski ma tez troche swoich wad, ale bedac w jadrze widze, ze jest na pewno lepszy niz polski.
a jeszcze na chwile wracajac do wlasnie angielskiego systemu to tu powstal podwojny paradoks. z powodu finansowania przez panstwo nadal jest problem zatrudniania ludzi nie bedacych na czasie i z odpowiednia wiedza (moi znajomi mowia mi, ze czesc z ich prowadzacych ma wiedze na poziomie... wikipedii). i teraz moj uniwerek inwestuje w nowe venue i jakis osrodek badawczy, wiec musi zwolnic czesc staffu. co za paradoks?! placimy czesc ze swojej kieszeni, zeby uniwerek musial trzymac nadal na stanowiskach ludzi, ktorzy sie srednio do tego nadaja. i wlasnie w tym widze najwieksza slabosc angielskiego systemu. plusem jest natomiast to, ze jego dostepnosc jest lepsza niz pewnie w USA. inna sprawa, ze gdyby istnial prawdziwy wolny rynek edukacji wyzszej w USA to i tuition fees bylyby mniejsze. to o czym pisal Satanikus o tych nadmiernych regulacjach wlasnie powoduje swoista interwencje w wolny rynek. -
Tiwanick
>madzia napisała:
>Tomku, a ja pisalam juz dlaczego studenci prywatnych szkol w
>Pl. nie otrzymuja wiedzy na lepszym poziomie; ) i tu nie
>chodzi o ideologiczne przeslanki, bo gdyby tak bylo to bym
>lobbowala obecny system amerykanski, ktory sam w sobie moze
>nie jest zly, ale nie bardzo mozliwy w Pl. system angielski
>ma tez troche swoich wad, ale bedac w jadrze widze, ze jest
>na pewno lepszy niz polski.
Poczekaj kilka lat i obejrzysz jego załamanie... idea polegająca na tym, że udzielamy kredytów, wierząc, że studenci po zakończeniu studiów zdobędą na tyle dobrą pracę, by je spłacić, kiepsko sprawdza się w realiach kryzysu ekonomicznego, gdy z pracą, zwłaszcza dobrze płatną, jest problem. I wtedy okaże się , że jest dużo ludzi z dyplomem i gigantycznym długiem i pełno niespłaconych kredytów, które w ostatecznym rozrachunku będzie musiało pokryć państwo.
>a jeszcze na chwile wracajac do wlasnie angielskiego systemu
>to tu powstal podwojny paradoks. z powodu finansowania przez
>panstwo nadal jest problem zatrudniania ludzi nie bedacych
>na czasie i z odpowiednia wiedza (moi znajomi mowia mi, ze
>czesc z ich prowadzacych ma wiedze na poziomie...
>wikipedii). i teraz moj uniwerek inwestuje w nowe venue i
>jakis osrodek badawczy, wiec musi zwolnic czesc staffu. co
>za paradoks?! placimy czesc ze swojej kieszeni, zeby
>uniwerek musial trzymac nadal na stanowiskach ludzi, ktorzy
>sie srednio do tego nadaja. i wlasnie w tym widze najwieksza
>slabosc angielskiego systemu.
Akurat w Polsce jest podobnie - tyle,że nie musimy płacić na to ze swojej kieszeni :-) Uniwerki chyba wszędzie są przechowalniami ludzi niebędących na bieżąco ze stanem wiedzy.
>plusem jest natomiast to, ze
>jego dostepnosc jest lepsza niz pewnie w USA. inna sprawa,
>ze gdyby istnial prawdziwy wolny rynek edukacji wyzszej w
>USA to i tuition fees bylyby mniejsze. to o czym pisal
>Satanikus o tych nadmiernych regulacjach wlasnie powoduje
>swoista interwencje w wolny rynek.
Więc nie mówmy o ideałach, tylko zastanówmy się , jakby to wyglądało w Polsce. Obawiam się, że system obrósłby podobnymi rzeczami jak w USA (ale pewnie jeszcze większą ilością regulacji, bo to Polska właśnie) i dobre studia stałyby się naprawdę dostępne dla nielicznych.
-
>Tiwanick napisał
>Poczekaj kilka lat i obejrzysz jego załamanie... idea
>polegająca na tym, że udzielamy kredytów, wierząc, że
>studenci po zakończeniu studiów zdobędą na tyle dobrą
>pracę, by je spłacić, kiepsko sprawdza się w realiach
>kryzysu ekonomicznego, gdy z pracą, zwłaszcza dobrze
>płatną, jest problem. I wtedy okaże się , że jest dużo
>ludzi z dyplomem i gigantycznym długiem i pełno
>niespłaconych kredytów, które w ostatecznym rozrachunku
>będzie musiało pokryć państwo.
tylko widzisz w Anglii w duzej mierze studia wyzsze wypuszczaja specjalistow w danej dziedzinie. na poziomie masters jest niewielu rodowitych Anglikow - a moge sie zalozyc, ze dyplom masters w Anglii daje uprzywilejowana pozycje. niestety undergraduate ma to do siebie, ze w duzej mierze ma podobna wade do naszych kobylastych studiow o wszystkim i o niczym, ale ale ma podstawowa zalete jest duzo bardziej praktyczny. mam tez znajomych na poziomie undergraduate i ogladalam to czego ich tam ucza. dlatego wlasnie nie chodzi o sam system kredytow, ale dazenie do tego, ze studia beda powoli wypuszczac specjalistow z duzo bardziej praktyczna wiedza. widzisz, owszem rynek nieruchomosci czy budownictwo cierpi strasznie i widze to w Manchesterze dosc wyraznie - i tu o prace faktycznie jest i bedzie przez najblizszy czas ciezko. jednak w innych dziedzinach - i tu mowie bardziej o moim poletku - finanse - mimo ze przez credit crunch, ratingi agencji ratingowych czy wymyslnych derywatow mamy to co mamy (oczywiscie zaczelo sie od FEDu), ale np. nadal rynek sekurytyzacji ma sie dobrze, bo kryzys wcale nie powoduje, ze nagle ludzie nie biora kredytow, nie prowadza dzialalnosci gospodarczej itd. tak samo pewnie jest z innymi wyspecjalizowanymi sferami. jak dla mnie wiec specjalizacja i pragmatyzm edukacji wyzszej jest podstawa, a wtedy tak skonstruowany kredyt studencki wcale nie musi na tym ucierpiec az tak bardzo.
>Akurat w Polsce jest podobnie - tyle,że nie musimy płacić
>na to ze swojej kieszeni :-) Uniwerki chyba wszędzie są
>przechowalniami ludzi niebędących na bieżąco ze stanem
>wiedzy.
dlatego wlasnie ta slabosc systemu angielskiego boli mnie najbardziej :P dobrze, ze nie jestem overseas, bo bym placila ok. £ 10,000 i byloby to samo :D
>Więc nie mówmy o ideałach, tylko zastanówmy się , jakby
>to wyglądało w Polsce. Obawiam się, że system obrósłby
>podobnymi rzeczami jak w USA (ale pewnie jeszcze większą
>ilością regulacji, bo to Polska właśnie) i dobre studia
>stałyby się naprawdę dostępne dla nielicznych.
ale w Polsce nawet w procencie nie ma znamion wolnego rynku, dlatego wprowadzenie choc czesciowej odplatnosci moglaby zmienic postac rzeczy. bo w jaki sposob ograniczyc masowosc, poziom kadry i innowacyjnosc osrodkow akademickich?
-
Camilo Loco
-
Satanikus Robotikus
Witam witam.Long time no see.
Odnosza sie doskonale. Ale nie bede sie czepial bo to bezcelowe..zwlaszcza ze nie uznaje neoklasyki jako argumentu. Tiwanick ty tez calkowicie pomijasz problematyke ekonomicznych procesow w analizie. Staralem sie dobitnie wytlumaczyc dlaczego zarowno system amerykanski jak i polski w sektorze szkol platnych nie sa nastawione na wysoka jakosc oferowanych uslug.
Problem polega na tym ze nie da sie osiagnac tego w momencie kiedy rzuca sie producentow na rynek ale panstwowo reguluje to co ma byc produkowane. W Polsce wazny jest dyplom magistra a nie wyksztalcenie wiec nic dziwnego ze uczelnie beda ciac koszta jak sie da. Im taniej mozna wyprodukowac magistrow tym wiecej zarobia. Trzeba zrozumiec proces ekonomiczny ktory kryje sie za edukacja zeby zrozumiec dlaczego jakos produktu spada a cena paradoksalnie czesto wzrasta.Naturalnym zachowaniem rynku jest redukcja realnej ceny (rozumianej takze jako stosunek jakosc/koszt) wiec jesli cena nie spada znaczy sie ze rynek jest spatologizowany.
"Jakoś nie widzę, by studenci wieczorowi, płacący za swą edukację, byli obsługiwani lepiej niż dzienni."
To przeciez oczywiste! Po pierwsze studia wieczorowe to nie faktyczna produkcja edukacji "wlasciwej" ale proba dorobienia poprzez obejscie panstwowego centralnego planowania na uniwerkach. Ponownie tez liczy sie to co dokladnie zachodzi na rynku - sprzedawany jest dyplom a nie wiedza wiec oczywistym jest ze kadra bedac zaabsorbowana w marnotrawstwo w ramach centrlanego planowania bedzie probowala dorobic najtanszym kosztem co jest oczywiscie bardzo latwe jesli pracuje sie na panstwowej uczelni a w dodatku magister studiow wieczorowych nie rozni sie niczym od magistra studiow dziennych na papierku!!!
Poza tym jest to istny paradoks - wiekszosc studentow w Polsce placi za studia i sa to na ogol ludzie z gorzej sytuowanych kregow spolecznych podczas gdy - statystycznie oczywiscie - ci w najbardziej komfortowej sytuacji maja edukacje fundowana z podatkow i poniekad czesnego wieczorowych i zaocznych!
Jesli to nie jest skurwysynstwo to nie wiem co!
Tak naprawde trzeba sobie uswiadomic ze darmowe studia sa zarowno ekonomicznie niewydolne ale takze zasadniczo politycznie niesprawiedliwe o ile nie skupiaja sie na refinansowaniu kosztow nauki dla kwalifikujacych sie studentow. -
Satanikus Robotikus
Tiwanick - system "amerykanski minus uprzywilejowanie uczelni" nie zalamalby sie gdyby nie inflacja i krachy generowane przez polityke fed prowadzona na potrzeby amerykanskiego imperialnego rzadu federalnego. Poza tym regulacja profesji poprzez wymaganie panstwowych standardow bedzie zawsze zawyzala koszty poprzez dlugoterminowy trend do podnoszenia zamiast obnizania ceny.
Nie ma absolutnie zadnej ale to zadnej roznicy miedzy kursem z matematyki udzielanym na Uniwerku a takim samym kursem udzielonym w domu przez wykladowce trzem studentom.Ba! Sklonny jestem twierdzic ze tamci wiecej sie naumieja :] Niemniej jednak regulacje panstwowe nie pozwola tamtemu drugiemu kursowi przyznac certyfikatu. -
Camilo Loco
>Tak naprawde trzeba sobie uswiadomic ze darmowe studia sa zarowno ekonomicznie niewydolne ale takze zasadniczo politycznie niesprawiedliwe o ile nie skupiaja sie na refinansowaniu kosztow nauki dla kwalifikujacych sie studentow.
To doloz sobie jeszcze fakt, ze czesc tych studentow, ktorzy sami placa za swoja edukacje, uczeszczaja na uczelnie panstwowe.; ]
