-
MatiZ
Raf - Akurat sprawa gimnazjalnych lektur jest sporna - Moim zdaniem wiele "wiekopomnych dzieł" są po prostu grafomanią i przekleństwem dla młodych ludzi. Nie uważam że należy wiecznie mówić iż "Słowacki wielkim poetą był". Taka Orzeszkowa to rzecz, którą można poznać tylko przez streszczenie; ) Jest tyle pięknych polskich książek, również współczesnych, a młodzież jest torturowana przez skostniałe pozycje, po które albo się sięgnie samemu, nie z przymusu, albo nie ruszy do końca życia. Wieczne czytanie o bohaterskich obrońcach kraju czy niezwykle "subtelnych" przesłankach o niepodległości męczy nawet zapalonego czytelnika, a co dopiero ucznia. -
Co do "Ogniem i mieczem" to doskonały przykład na wyższość książki nad filmem bo ten film moim zdaniem nie był specjalnie udany
- Zamachowski to pierdoła bosa co w pojedynku na szable robił pod siebie i to było widać więc gdzie mu do książkowego Wołodyjowskiego
- a Skorupko była z dobre 15-20 lat za stara by grać Helenę ponadto powinna być brunetką i to bez tego okropnego twardego akcentu bryyy (bliższa książkowemu oryginałowi była by Brodzik która tam miała epizodzik)
Z lektur nie przeczytałem tylko "Sklepów cynamonowych" bo proza tego ćpuna co to pisał była tak żałosna że po pierwszych 5 stronach odpuściłem to sobie. -
Anonim
> крудж napisał
>Dla mnie czyms niepojetym jest to, ze majac do wyboru
>ksiazke i film na jej podstawie można obejrzec tylko
>film...nie wiem jak wy, ale ja np. jeszcze nigdy sie nie
>spotkałem z sytuacja, w której film bylby lepszy od
>książki.
>
>
>
Dokladnie. 100% racji.
Na mnie do dziś największe piętno odcisnęła - moim zdaniem niepokonana w swoim gatunku, ale to moje zdanie - "Rok 1984" Orwell'a. dla mnie klasyka. -
MatiZ te skostniałe pozycje to niezbędne minimum dla kogoś kto ma ambicje być polskim inteligentem. (oprócz wielu innych czynników)
Oczywiście nikt nie ma obowiązku nim być i może je sobie odpuścić ale niech potem nie protestuje jak określają go mianem "wykształciucha". -
-
крудж
MPJ ale tak szczerze, czujesz, że Cierpienia Mlodego Wertra jakos cie ukształtowały ? dla mnie ta książka była jedna wielka meczarnia i czuje sie po niej nie zmieniony, albo jak juz zmieniony na gorsze;] -
YT
> крудж napisał
>MPJ ale tak szczerze, czujesz, że Cierpienia Mlodego Wertra
>jakos cie ukształtowały ? dla mnie ta książka była
>jedna wielka meczarnia
I o to właśnie chodzi, by wczuć się maksymalnie w sytuację bohatera; ) -
To była próbka sposobu myślenia danej epoki, a że epoka był porąbana to inna sprawa. Tyle że dzięki temu temu wiem jak działali czym się kierowali ludzie z tamtej epoki oczywiście nie wszyscy bo z tamtych lat są np "Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki" czyta się naprawdę fajnie zwłaszcza kiedy ktoś wie że wyspy Nipu to nic innego jak Nippon czyli Japonia. Oczywiście zestawienie panujących w ówczesnej Japonii relacji z tym co wypisywał Krasicki potęguje niezamierzony przez autora efekt komiczny.
W kanonie lektur jest zaś więcej takich kwiatków zwłaszcza jeśli wybiegnie się nieco poza wyznaczone ramy.
;) -
крудж
taa....tylko z 2 strony jakims kanonem ostatnich lat na swój sposób jest Harry Potter, a chyba zgodzimy sie ze material na leture to zaden;]
i tak offtopowo zbieram zgłosy w konkursie OFE, jeżeli nie chcecie by poraz kolejny wygral durny tekst z hardkorem w roli glownej, to chetnie przyjme głosy :)
http://grono.net/chat/#ofe-pzu/2478... -
Harry Potter jest na swój sposób opisem angielskiego społeczeństwa, poprawności politycznej która doprowadza do tego, że wszyscy panicznie boją się wyłamać z przeciętności. Zauważ że tylko czarodziej mają własne zdanie mugole pragną bezpiecznej przeciętności. Ba nawet czarodzieje poza jednostkami wybitnymi są pewną dozą politpoprawności skażeni (ten którego imienia nie wolno wymawiać). Na swój sposób to przerażające bo przecież w prozie przełomu XIX i XX Anglia była krajem indywidualistów o czym świadczą np "Trzech panów w łódce nie licząc psa", "Sherlock Holmes", "David Copperfield"
-
Anonim
Ja tam lubię "Cierpienia młodego Wertera":D
Kanon lektur nie może być zmieniany co kadencje. A tak się niestety dzieje. Potrzeba zebrać specjalistów, którzy znają się na literaturze, głównie współczesnej i ustalić nowoczesny kanon. Lektury szkolne zabijają chęć czytania u młodzieży. Jakim cudem "Nad Niemnem" jest lekturą obowiązkową, ale "Mistrz i Małgorzata" już jest "dla chętnych" ? Dlaczego nudne "Syzyfowe prace" to obowiązek, a "Faust" i "Hobbit" to dodatki ? Czemu w kanonie lektur brak "Roku 1984" ? Dlaczego dopiero niedawno ktoś wpisał Le Guin? Ale czy le Guin jest obowiązkowa? Nauczyciele pewnie i tak ją oleją, zwłaszcza ci starej daty...Dajcie "Imię róży", dajcie "Ojca chrzestnego"! Dajcie "Kroniki Marsjańskie"!Ech...
Ale kultura upada, filmy robią gorsze, muzyka to gówno, nawet gry komputerowe niby młode a większość arcydzieł powstało do 1999 roku...A w cholerę.. -
Niewidzialna Ręka Rynku
a ja... hmm ostatnio zauważyłem, że zaczynam robić błędy ortograficzne, a nigdy wcześniej nie robiłem :-(
Albo zaczynam się zastanawiać, przez jakie "u"albo "ż" się coś tam pisze....
To raczej nie z braku czytania, tylko "dzięki" edytorom tekstu, poprawiającym błędy, przez co można pisać zupełnie bezrefleksyjnie, bo edytor poprawi. Człowiek się oducza pisać bez błędów. -
Ja tam mam odwrotnie zawsze soliłem byki mimo że czytałem dużo teraz zaś jak coś napisze źle to mnie podkreśli na czerwono i powoli liczba błędów spada
-
Anonim
>MPJ 78 napisał
>Tiwanick wybacz ale jakoś nie wierze że czytująca do
>poduszki harlekiny gospodyni domowa sięgnie po coś
>specjalnie ambitnego.
nawet jeśli nie sięgnie, to co z tego ? niech czyta to co do niej trafia i co się jej podoba, czemu ma się baba do lektury Kanta zmuszać ?
największą zaletą książek jest to, że rozwijają na wielu płaszczyznach. choćby ten Harlequin - raczej nie wnosi ze sobą żadnych głębszych treści, a pomimo to wciąż rozwija - kształtuje wyboraźnię, wzbogaca słownictwo, pomaga utrwalić poprawną pisownie itd.
>Raf napisał
>Jeśli zaś chodzi o poziom czytelnictwa Polaków, to poza
>telewizją głównym problemem jest internet, który
>rozprasza uwagę i oferuje łatwą rozrywkę. W moich
>czasach telewizja już była, ale książki i tak się
>czytało.
imho głównym problemem jest ogólnie konsumencko-gadżeciarski styl życia który powoli do nas zagląda. nasze pokolenie to jeszcze ok, ale pomyśl o tych dzieciakach które całe dnie spędzają grając na konsoli, albo o młodzieży której lwią część dnia zajmuje siedzenie na YouTube czy MySpace. jaki będzie procent czytelników gdy te pokolenia dorosną ?
Niestety już wtedy zaczęły się niesławne
>zaświadczenia o dysgrafii jako przepustki przez egzamin
>maturalny.
sam mam dysgrafię, a maturę zdałem normalnie, także wypraszam sobie :) zresztą, masz chyba na myśli dysleksję, czyli robienie błędów, bo dysgrafia odnosi się jedynie do charakteru pisma.
> крудж napisał
>Dla mnie czyms niepojetym jest to, ze majac do wyboru
>ksiazke i film na jej podstawie można obejrzec tylko
>film...nie wiem jak wy, ale ja np. jeszcze nigdy sie nie
>spotkałem z sytuacja, w której film bylby lepszy od
>książki.
widocznie nie widziałeś i nie czytałeś jeszcze Łowcy Androidów :) -
Anonim
Łowca androidów to jedyny przypadek w którym film, książka i gra zostały arcydziełami na równym poziomie. -
YT
>Tajfun napisał
>imho głównym problemem jest ogólnie
>konsumencko-gadżeciarski styl życia który powoli do nas
>zagląda. nasze pokolenie to jeszcze ok, ale pomyśl o tych
>dzieciakach które całe dnie spędzają grając na konsoli,
>albo o młodzieży której lwią część dnia zajmuje
>siedzenie na YouTube czy MySpace. jaki będzie procent
>czytelników gdy te pokolenia dorosną ?
No niestety. Czytelnictwo wśród dzieci i młodzieży stoi na przerażająco niskim poziomie. Pół roku temu pożyczyłem siostrzenicy Hobbita i Władcę Pierścieni, i nawet nie rozpoczęła lektury. Czas przeznacza na bezpłodne surfowanie po necie. I jak tu nie załamać rąk? :)
>sam mam dysgrafię, a maturę zdałem normalnie, także
>wypraszam sobie :) zresztą, masz chyba na myśli
>dysleksję, czyli robienie błędów, bo dysgrafia odnosi
>się jedynie do charakteru pisma.
Ech, nigdy nie potrafiłem zapamiętać, która z tych wad odpowiada za błędy ortograficzne. Chyba sam mam dys.... leksję; ) W każdym bądź razie wspomniane wydawanie nieukom zaświadczeń o dysleksji to jedno z tych zjawisk, które doprowadza mnie do szewskiej pasji. Te choroby rzeczywiście istnieją, ale większość osób przyznających się do nich to zwykłe lesery. -
Anonim
>Raf napisał
>>Tajfun napisał
>>imho głównym problemem jest ogólnie
>>konsumencko-gadżeciarski styl życia który powoli do nas
>>zagląda. nasze pokolenie to jeszcze ok, ale pomyśl o
>tych
>>dzieciakach które całe dnie spędzają grając na
>konsoli,
>>albo o młodzieży której lwią część dnia zajmuje
>>siedzenie na YouTube czy MySpace. jaki będzie procent
>>czytelników gdy te pokolenia dorosną ?
>
>No niestety. Czytelnictwo wśród dzieci i młodzieży stoi
>na przerażająco niskim poziomie. Pół roku temu
>pożyczyłem siostrzenicy Hobbita i Władcę Pierścieni, i
>nawet nie rozpoczęła lektury. Czas przeznacza na
>bezpłodne surfowanie po necie. I jak tu nie załamać rąk?
>:)
He, to ja mam farta. Moja 12 letnia kuzynka pojechała na wakacje nad morze i mieli pływać jachtem czy czymś tam. Dostała jakiejś choroby morskiej i pare dni leżała w kajucie, a że jej się nudziło to się sięgnęła po Pottera...I wsiąkła:D A wcześniej nic nie czytała. Teraz Dobry Kuzyn Adaś odwiedza kuzyneczke i z bananem na twarzy pożycza dziewuszce sterty książek fantasy (na tzw. klasyke przyjdzie czas później). Ja wiem że moja kuzyneczka to wyjątek, ale jakże mnie cieszy! -
Anonim
A tak w ogóle to może zaczniemy gadać o polskiej kulturze jako takiej i co zrobić żeby Polaków odchamić. No i niejaki Hausner ma jakiś plan na naszą kulturę, ale szczegóły znam średnio. Może ktoś się wypowie... -
Tiwanick
Hausner ma raczej plan, jak rozpieprzyć polską kulturę. Konkursy, granty, wnioski... skąd my to znamy? Będzie tak, że pieniądze będą dostawać nie instytucje mające wybitnych twórców, tylko te, które zatrudnią lepszych speców od wypełniania wniosków o granty...
W edukacji już to się zaczęło, gdy kasę na stypendia dla studentów 'kierunków zamawianych' przez ministerstwo szkolnictwa wyższego, dostały nie najlepsze polskie wydziały kierunków ścisłych, tylko małe uczelnie z mikroskopijnym dorobkiem naukowym, które zatrudniły firmę do wypełniania wniosków grantowych...
-
Judyta
>Iselor napisał
>A tak w ogóle to może zaczniemy gadać o polskiej kulturze
>jako takiej i co zrobić żeby Polaków odchamić. No i
właśnie! Jakiś savoir-vivre, nauka manier, dyskusji i funkcjonowania w społeczeństwie. Nauka szacunku do drugiego człowieka(kościół jakoś nie daje rady), banalna pierwsza pomoc. Oduczenie ludzi obojętności wobec innych. Tak nauka też jest potrzebna i to najbardziej. Moim zdaniem polskie społeczeństwo jest najmniej kulturalne, najbardziej porywcze. Ludzie są po prostu źle wychowani.
-
Termit
>Judyta napisała:
>>Iselor napisał
>>A tak w ogóle to może zaczniemy gadać o polskiej
>kulturze
>>jako takiej i co zrobić żeby Polaków odchamić. No i
>
>właśnie! Jakiś savoir-vivre, nauka manier, dyskusji i
>funkcjonowania w społeczeństwie. Nauka szacunku do
>drugiego człowieka(kościół jakoś nie daje rady),
>banalna pierwsza pomoc. Oduczenie ludzi obojętności wobec
>innych. Tak nauka też jest potrzebna i to najbardziej. Moim
>zdaniem polskie społeczeństwo jest najmniej kulturalne,
>najbardziej porywcze. Ludzie są po prostu źle wychowani.
To raczej spadek po PRL i czasach w których tylko prawdziwy cwaniak dawał rade. Dziś sie widzi to jako chamstwo odziwo; P

