-
12 lutego 2010 roku odbyła się oficjalna ceremonia otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver.
W kilkanaście godzin później siły NATO w Afganistanie - tysiące żołnierzy amerykańskich, afgańskich, brytyjskich rozpoczęły wielką ofensywę przeciw talibom. Wedle zapowiedzi "Musztarak" to największa operacja od czasu inwazji na Afganistan w 2001 roku, zakończonej obaleniem rządów talibanu.
Zestawienie tych dwóch wydarzeń budzi we mnie uczucie głebokiego zażenowania. W starożytnej Grecji rozpoczęcie igrzysk olimpijskich było równoznaczne z ogłoszeniem pokoju olimpijskiego. Skłócone i wojujące ze sobą polis na czas igrzysk zaprzestawały działań wojennych. Teoretycznie współczesne olimpiady mają nawiązywać do starożytnych wzorców. Owszem rozumiem, że tak zwana Realpolitik ma też swoje wymagania, ale rozpoczęcie kolejnej bitwy w kilkanaście godzin po rozpoczęciu igrzysk olimpijskich to mówiąc kolokwialnie przegięcie pały. Siły NATO w Afganistanie mogą wygrać każdą bitwę z talibami. Co prawda nie oznacza to, że będą po zwycięstwie choć krok bliżej zakończenia wojny, ale bitwy wygrają. Z wojskowego punktu widzenie nie było przeciwwskazań by zaczekać z rozpoczęciem operacji "Musztarak" do zakończenia igrzysk. To czy wykorzystując przewagę technologiczną zmiecie się tych talibów, którzy nie dość szybko ukryją broń i przeistoczą się w cywili teraz czy za dwa tygodnie nie ma żadnego znaczenia.
Powstaje pytanie czy amerykanie nie mogli zaczekać tych kilkunastu dni?
Czy musiała zwyciężyć logika typu: Kanadyjczycy nie wykluczą amerykańskich sportowców z igrzysk, bo wtedy amerykańskie stacje TV będą miały słabą oglądalność igrzysk. Oznaczało by to, że będą miały opory z wykupywaniem transmisji lub zechcą zwrotu pieniędzy za transmisje już wykupione w efekcie igrzyska nie zarobią.
Dlaczego nasza cywilizacja odziera wszystko z jakiś resztek wyższych ideałów i sprowadza do poziomu medialnego show? Bo przecież czymś takim stają się igrzyska olimpijskie po odarciu ich z resztek szczytnych ideałów.
Tak na marginesie ostatnie doniesienia z operacji „Musztarak” wskazują, że jak większość walk z talibami kończy się ona mało spektakularnym sukcesem zginęło: 27 talibów, 12 cywili, 2 żołnierzy koalicji a 2000 talibów, które podobno miały bronić miasta Mardża jak zwykle rozpłynęły się w powietrzu pozostawiając miny. -
Anonim
To że walka z talibami przypomina walkę z napierającą falą jest wiadome od dawna. Pseudo żołnierze, którzy błyskawicznie zamieniają Kałasznikowa na motykę nie zostaną nigdy całkowicie wytępieni. Masowa operacja wojskowa ma na celu "zdobycie" terytorium, czyli opanowanie ostatniej prowincji, która znajduje się w rękach talibów. Oczywiście nie pokonają bojowników ale odetną ich częściowo od zysków z handlu opium i umożliwią propagowanie aktualnego rządu i USA jako tych dobrych, a talibów jako tych złych. Z tego powodu też operacja musi być "medialna".
Jeżeli zaś mowa o ideałach, to istotne są dwie kwestie. Po pierwsze na ideały ludzie leją od zarania dziejów i nie zmienia się to niezależnie od tego czy biegają w togach i z brązowymi włóczniami czy z karabinem SCAR. Cesarze niemieccy w "zdominowanym" przez kościół średniowieczu mogli sobie ignorować papieża, wybierać antypapieży i jedyne czego się obawiali to ekskomuniki, ponieważ dawała pretekst do prawomocnego ataku na ich terytoria (trochę jak bomby atomowe Husajna). Polityczny pragmatyzm istnieje od zawsze i prawdopodobnie zorganizowanie operacji Musztarak w tym okresie w jakimś stopniu opłaca się USA. Śmiem twierdzić, że ludzie zajęci oglądaniem swoich sportowców nie zwrócą uwagi na jakieś tam 12 trupów w odległym, afgańskim mieście. Chleba i igrzysk, tak się kontroluje ludzi.
Same ideały igrzysk olimpijskich stały się dla mnie kpiną po zorganizowaniu olimpiady w Pekinie. Święto (!) sportu, pokojowej rywalizacji i właśnie ideałów zostało zorganizowane w kraju, który torturuje buddyjskich mnichów i tępi wszystkie mniejszości narodowe jako występują. Równie absurdalne było przyznanie pokojowej nagrody Nobla głowie państwa, która prowadzi wojnę. -
To terytorium było już kiedyś przez NATO zdobyte ale wystarczyło, że wojska przerzucono gdzie indziej by zostało stracone. Coraz bardziej przypomina to czas rosyjskiej interwencji kiedy to Rosjanie ze ówczesną Afgańska armią kontrolowali około 20% terytorium a kolejne wielkie ofensywy powodowały że zajmowali jakiś szmat ziemi i jednocześnie tracili inny
Co do zysków z handlu narkotykami nie zmieni się w Afganistanie prawie nic nawet jeśli terytorium to będzie kontrolowane przez sprzymierzonych. Brat Karzaja i chłopaki z CIA robią na tym zbyt dobre pieniądze.
Na te 12 ofiar cywilnych i tak nikt nie zwrócił by uwagi nawet po olimpiadzie. Bo tematem numer jeden jest zima.
Zaczekanie z operacją Musztarak tygodnia czy dwóch nic by nie zmieniło mając przewagę technologiczną oraz miejscową przewagę liczebną i tak zdobyto by to miasto, zadając talibom zbliżone straty. -
Anonim
Igrzyska olimpijskie powodują z kolei, że ludzie na całym świecie patrzą na narciarzy zamiast skupiać się na operacji NATO. Na stronie głównej TVN 24 nie ma aktualnie ani słowa na temat tej operacji, co może sugerować, że zasłona dymna działa. -
-
Raczej że już jest po operacji talibowie zadeklarowali że będą walczyć o miasto do końca po czym ciut postrzelali i rozwiali się w powietrzu zostawiając miny. Z tych 2000 które tam podobno były odstrzelono 27 po mieście już bez broni zaaresztuje się może ze 100 góra 200. Reszta wsiąknie by w chwili kiedy amerykanie zostawią tamto miasto miejscowym pojawić się znów i je przejąć.
Równie dobrze można to byłoby zrobić i po olimpiadzie. -
Anonim
A co było w 2008 roku ? W dzień otwarcia igrzysk w Pekinie (co już jest bluźnierstwem dla samej olimpiady, starożytnych greków, starożytnej religii, wspóczesnych neopogan itd.) Rosjanie najechali Gruzję. I co? I nic. Święte oburzenie, ale zawodncy zarówno rosyjscy jak i gruzińscy dalej brali udział w olimpiadzie.
Bardzo bym chciał aby greccy bogowie zeszli na ziemię i żeby Zeus jebnął piorunem jakiegoś idiotę - dyktatora, to może by się ludzie obudzili i zmądrzeli. Ale na to niestety, nawet jako poganin, nie liczę. -
Ok Ruscy też łamali te zasady w takim samym poczuciu bezkarności. Ostatnie bojkoty olimpiady były w latach 80.
Tyle że w przypadku tej operacji w Afganistanie nie ma to żadnego militarnego sensu. -
Anonim
Można zapytać ludzi ilu z nich wie o tym, że miała miejsce taka operacja, a dla porównania zapytać jak idzie polskim sportowcom na olimpiadzie. Nie ma sensu się spierać bez odpowiednich danych ale dla mnie Igrzyska były dobrą przysłoną dla operacji wojskowej. Jeżeli nie, to znaczy z kolei, że Igrzyska nie mają już absolutnie żadnego znaczenia ideologicznego co ja i kolega, a po części też Ty, potwierdziliśmy. -
Ok wydarzenia sportowe przykryły operację wojskową w Afganistanie. Choć chyba bardziej brak jej efektów.
Przeszukując sieć w poszukiwaniu informacji o operacji NATO odniosłem wrażenie, iż uderzenie spotkało się z krótkim gwałtownym oporem po czym talibowie po prostu rozpłynęli się. Biorąc pod uwagę zaangażowane siły góra urodziła mysz. -
Dream Factory
Na wojnie nie ma zasad i nigdy nie było.
Każdy może sobie udawać obrońców pokoju i ludności cywilnej, można podpisywać traktaty i porozumienia ale jak by sytuacja tego wymagała, to zrzucili by kilka atomówek na dowolne miasto.
Wojna nigdy się nie zmienia. -
Ale kiedy masz przewagę technologiczną i logistyczna możesz sobie pozwolić na udawanie że stosujesz jakieś zasady. Takie drobne cwaniakowanie jest wtedy niepotrzebne.

