Polityka: Polska, Europa, Świat [2338]

Zapisz się
  • 1
  • 2
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • :]

    http://www.timesonline.co.uk/tol/ne...

    http://www.mojeopinie.pl/wyscig_zbr...

    Argentyna poraz kolejny wysuwa łapy po ta wysepke w pobliżu swoich granic. Jednak teraz znajdują duże poparcie wśród pozostałych państwa ameryki południowej. Zastanawia mnie czy brytyjczycy znaleziliby tak szerokie poparcie w europe w wypadku wybuchu kolejnej wojny w końcu hiszpanie i portugalczycy mówią tym samym jezykiem co amerykanie francuzji rosjanie sprzedają im broń amerykanie sa uwikłani w wojne w afganistanie a pozatym maja 40milionów potencjalnych wyborców mówiących po hiszpańsku w swoich granicach.
  • MPJ 78

    W sumie to dziwny konflikt bo Argentyna nie podniosła się jeszcze po kryzysie argentyńskim a Anglię poturbował porządnie obecny kryzys. Jeśli jednak jest tam ropa gra jest warta świeczki. Trudno ocenić ile wytrzyma Argentyński budżet ale jest oczywiste że angielski nie uniesie kolejnej wojny na kolejnym froncie.

    Inna sprawa że aby Argentyna poszła na wojnę musiały by się zmienić władze tego kraju.
  • Ritter von Nałęcz

    >:] napisał
    > http://www.timesonline.co.uk/tol/ne...
    >
    > http://www.mojeopinie.pl/wyscig_zbr...
    >
    > Argentyna poraz kolejny wysuwa łapy po ta wysepke w
    >pobliżu swoich granic. Jednak teraz znajdują duże
    >poparcie wśród pozostałych państwa ameryki południowej.
    >Zastanawia mnie czy brytyjczycy znaleziliby tak szerokie
    >poparcie w europe w wypadku wybuchu kolejnej wojny w końcu
    >hiszpanie i portugalczycy mówią tym samym jezykiem co
    >amerykanie francuzji rosjanie sprzedają im broń amerykanie
    >sa uwikłani w wojne w afganistanie a pozatym maja
    >40milionów potencjalnych wyborców mówiących po
    >hiszpańsku w swoich granicach.

    Wojny teraz nie będzie, Argentyna raz dostała będzki i chyba sobie uświadomiła, że na razie nie jest gotowa na konfrontację z Wielką Brytanią. A co do Francji - przed wojną o Falklandy też sprzedawała broń Argentynie, mimo tego aktywnie wsparła Brytyjczyków, ujawniając im chociażby dane techniczne bardzo groźnych pocisków rakietowych.
  • MPJ 78

    Broń można kupić od Rosjan albo Chińczyków do tego jak podpisze się z nimi koncesje na wydobycie nie będą oni skłonni do informowania Angoli o parametrach broni.
  • Dream Factory

    Ponieważ jest tam ropa, to Brytyjczycy nie oddadzą terenu Argentynie (bo nie wierzę, by Argentyna miała na tyle sił, by kiedykolwiek odbić i obronić te wyspy). Zresztą jeśli Argentyna spróbuje swych sił, to wyda więcej na uzbrojenie i odbudowanie się po wojnie, niż warta jest ta ropa.

    A najgorsze ze przez tę ropę zostanie zniszczona bardzo ładna wyspa.
  • :]

    Nie sadze by argentyna w pojedykne chciał wywoływać konflikt jednak w porozumieniu z brazylia i innymi państwami ameryki południowej mogla by sie oto pokusić. Róznica pomiedzy 1982 rokiem a teraz jest taka ze brytyjczycy maja wojska uwikłane w wojne w afganistanie po drugie państwa ameryki południowej dysponują teraz o wiele lepszym lotnictwem niz dzisiaj chodzi głównie o samoloty które mogą dolecieć bezpośrednio z lądu na wyspę. Co do przekazania technologi to hiszpanie poga zrobic to samo (eurofighter) w końcu oni z brytyjczykami maja na pieniku ze wzgledu na giblartar który tez chca odzyskać, pozatym od swoich ziomków mówiących tym samym jezykiem sie nie odetna
  • Dream Factory

    Nawet jeśli cała Ameryka Południowa przyłączy się do tej wojny po stronie Argentyny, to jak już mówiłem koszty prowadzenia tej wojny będą dla tych krajów zbyt wysokie.
    W pierwszych dniach wyspa zostanie przejęta przez Argentynę
    Potem przypłynie brytyjska flota.
    Już po kilku dniach cała flota argentyńsko-brazylijsko-latyno ska będzie pożywieniem dla rybek a lotnictwo będzie chowane w schronach i hangarach bo ich los był by oczywisty.
    Zdaje się, że Brazylia wydobywa ropę na Atlantyku... wchodząc w wojnę przestanie ja wydobywać.
    Kolejnym krokiem Brytyjczyków będzie atak na porty i lotniska w Argentynie i południowej Brazylii. Zdaje się że Brazylijczycy mają sporo fabryk amunicji i broni (to też ciekawy cel dla bombowców).
    Ze względu na wysokie straty Brazylia szybko się odłączy od wojny i tym samym Argentyna zostanie prawie sama. Zresztą wchodzenie w taką wojnę dla Brazylii w żaden sposób nie jest uzasadnione i opłacalne.
    Skoro Argentyna już została sama, straciła lotniska i porty lecz dalej nie chce ustąpić, to Brytyjczycy zaczną bombardować wszystkie inne cele strategiczne (infrastruktura - która i tak nie jest zbyt wysoko rozwinięta), fabryki amunicji, broni, bazy wojskowe, łączność, energia.
    Po kilku miesiącach walki Argentyna zostanie cofnięta w rozwoju o ponad 100 lat a żaden brytyjski żołnierz nie wyszedł na ląd...
    Na koniec czystą formalnością będzie zniszczenie z powietrza ewentualnych umocnień Argentyny na Falklandach i wyłapanie odciętych od zaopatrzenia Argentyńczyków.

    Wojna w Afganistanie i Iraku nie wymaga zaangażowania lotniskowców, myśliwców i bombowców, natomiast wojna z Argentyną będzie oparta właśnie na takich jednostkach.
  • LUPUS ツ

    >MPJ 78 napisał
    >W sumie to dziwny konflikt bo Argentyna nie podniosła się
    >jeszcze po kryzysie argentyńskim a Anglię poturbował
    >porządnie obecny kryzys. Jeśli jednak jest tam ropa gra
    >jest warta świeczki. Trudno ocenić ile wytrzyma
    >Argentyński budżet ale jest oczywiste że angielski nie
    >uniesie kolejnej wojny na kolejnym froncie.
    >
    >Inna sprawa że aby Argentyna poszła na wojnę musiały by
    >się zmienić władze tego kraju.

    co do krótkotrwałej wojny to ona rozkręca gospodarkę... zwłaszcza jak ma poparcie społeczne czyli w obronie naszej ziemi i naszej ropy i jest wygrana... właściwie to rządzący mają wtedy wygrane wybory w kieszeni...
  • LUPUS ツ

    >:] napisał
    > http://www.timesonline.co.uk/tol/ne...
    >
    > http://www.mojeopinie.pl/wyscig_zbr...
    >
    > Argentyna poraz kolejny wysuwa łapy po ta wysepke w
    >pobliżu swoich granic. Jednak teraz znajdują duże
    >poparcie wśród pozostałych państwa ameryki południowej.
    >Zastanawia mnie czy brytyjczycy znaleziliby tak szerokie
    >poparcie w europe w wypadku wybuchu kolejnej wojny w końcu
    >hiszpanie i portugalczycy mówią tym samym jezykiem co
    >amerykanie francuzji rosjanie sprzedają im broń amerykanie
    >sa uwikłani w wojne w afganistanie a pozatym maja
    >40milionów potencjalnych wyborców mówiących po
    >hiszpańsku w swoich granicach.

    Hiszpania nie wesprze Argentyny to ostatnie państwo w europie które to zrobi to sprzeczne z racją stanu tego państwa, nie mieszają się w takie sprawy z powodu basków...

    mogę się założyć ze Brazylia i Chile będą neutralne nie opłaca im się wychylać...
  • :]

    Problem w tym że południowo amerykańce obecnie dysponują lepszym sprzętem niż brytyjska marynarka (dopóki nie wymienią przestarzałych harrierów na F 35) Pozatym lotniskowce i niszczyciele też można atakować z lądu jak sie posiada odpowiednie rakiety a te juz w ameryce sa.
    Gospodarcze straty czy kożyści były by obliczone po wojnie jeżeli argentyńczycy by wygrali to dużo zyskaliby jezeli przegraliby jakiekolwiek sankcje zależały by głównie od brazyli i chin bo to z tymi państwami argentyna ma największe obroty handlowe.

    ciekawe jest to jakby zachowały sie inne państwa np. co by zrobiło całe to anty amerykańskie BRIC i czy euro sceptyczni brytole znaleziliby poparcie w UE skoro tam jest wielu przyjaciół południowej ameryki. O stanowisko byłego imperium brytyjskiego (USA kanad australia) raczej nie obawiałbym sie;)
  • LUPUS ツ

    >:] napisał
    >Problem w tym że południowo amerykańce obecnie dysponują
    >lepszym sprzętem niż brytyjska marynarka (dopóki nie
    >wymienią przestarzałych harrierów na F 35) Pozatym
    >lotniskowce i niszczyciele też można atakować z lądu jak
    >sie posiada odpowiednie rakiety a te juz w ameryce sa.
    >
    tak ale nie w rękach Argentyny to kraj 3 świata a nikt im nie pomoże nawet ten co najwięcej krzyczy czyli Chavez zresztą dostawy sprzętu do niego jeszcze nie są zrealizowane i to potrwa lata...

    Gospodarcze straty czy kożyści były by obliczone po
    >wojnie jeżeli argentyńczycy by wygrali to dużo zyskaliby
    >jezeli przegraliby jakiekolwiek sankcje zależały by
    >głównie od brazyli i chin bo to z tymi państwami
    >argentyna ma największe obroty handlowe.
    >

    te państwa nigdy nie zastosują sankcji mogę się założyć ze nawet modlą się o wojnę i o sankcje innych państw im obojętne kto wygra zawsze zarobią na tym...

    >ciekawe jest to jakby zachowały sie inne państwa np. co by
    >zrobiło całe to anty amerykańskie BRIC i czy euro
    >sceptyczni brytole znaleziliby poparcie w UE skoro tam jest
    >wielu przyjaciół południowej ameryki. O stanowisko
    >byłego imperium brytyjskiego (USA kanad australia) raczej
    >nie obawiałbym sie;)

    moim zdaniem nikt nic nie zrobi no może amerykanie będą chcieli powstrzymać Chaveza nawet jak on nic nie będzie chciał zrobić będą szukać sposobu jak dobrać się mu do dupy...

  • MPJ 78

    Primo na tą chwilę Argentyna praktycznie rozmontowała swoje siły zbrojne i potrzebowała by kilku lat by je odbudować.

    Secundo jeśli rozpętać wojnę by zdobyć Malwiny to teraz kiedy budżet GB ledwo dyszy a angielskie zadłużenie nie może być specjalnie powiększane.

    Tercjo aby Argentynie udało się je zdobyć musi zaprzyjaźnić się z kimś z ambicjami i satelitami szpiegowskimi. Może z Rosja jak Wenezuela choć korzystniejsze byłoby z Chinami. Przedstawiciele Państwa Środka od jakiegoś czasu znajdują upodobanie w upokarzaniu dumnego Albionu. Pomoc Argentynie w takim konflikcie podobnie jak wszystko uszła by mu bezkarnie.

    Quatro tą wojnę wygrałby ten kto jest w stanie zaakceptować większe straty własne. Jedna bitwa w której zniszczono by kilka brytyjskich statków i zabito kilkuset Brytyjczyków złamała by Angoli i prawdopodobnie spowodowała uznanie swojej klęski. Ważne by straty angolom zadać w jak najkrótszym czasie (tu nieocenione mogą być satelity zwiadowcze zaprzyjaźnionego mocarstwa).
  • :]

    >LUPUS ツ napisał



    >moim zdaniem nikt nic nie zrobi no może amerykanie będą
    >chcieli powstrzymać Chaveza nawet jak on nic nie będzie
    >chciał zrobić będą szukać sposobu jak dobrać się mu
    >do dupy...

    http://www.google.com/hostednews/af...

  • :]

    byc może nastepny afganistan bedziemy mieć w w ameryce południowej w końcu tam obecnie jest wiecej talibów(ludzi nienawidzących USA) niż w afganistanie;)
  • :]

  • Anonim

    Sytuacja na kontynencie południowoamerykańskim jest tak zagmatwana że trudno przewidzieć co by się działo. Raczej wątpię by ktokolwiek Argentynie pomógł . na tym kontynencie każdy każdemu by wsadził nóż w dupe. Ktoś tu pisał o Chle. Teraz po tym trzęsieniu ziemi Chile ma gdzieś inne kraje, samo się musi odbudować i niby jaki interes by miało w walce z sojusznikiem USA ? USA mają b. dobre kontakty z Chile. W dodatku Chile rości sobie prawa do terytorium na Antarktydzie, które teraz jest w posiadniu...Argentyny.
  • LUPUS ツ

    >:] napisał
    >byc może nastepny afganistan bedziemy mieć w w ameryce
    >południowej w końcu tam obecnie jest wiecej talibów(ludzi
    >nienawidzących USA) niż w afganistanie;)

    tak ale talibowie są ofensywnie nastawieni w stylu możemy wszyscy zginąć aby tylko zabić paru amerykanów a państwa ameryki południowej myślą tylko o sobie oni tworząc jakiś blok polityczny nie będą umieli się dogadać ich agresja wobec amerykanów jest spowodowana kompleksem niższości i hegemonią USA u nich zawsze wybuchają jakieś turbulencje kryzysy przewroty raz żądzą komuniści raz skrajna prawica i zawsze oni są święci i to przez zachód wszystko....
    Chile jest postrzegane przez USA pozytywnie tylko dlatego ze jest stabilne jeśli ktoś chce zainwestować w południowej Ameryce to pomimo ze w Argentynie albo gdzie indziej jest tańsza siła robocza to tego nie zrobi i zainwestuje w Chile bo wie ze władze nie znacjonalizują wszystkiego albo jak podniosą podatki to nie o 200%
  • LUPUS ツ

  • Maverick

    Ja to myślę że rząd Argentyny pamięta jeszcze, jak ostatnia wojna miała im pomóc poprawić swój wizerunek i jaki skutek taka operacja przyniosła (dokładnie odwrotny).

    Bez przesady.

    Już widzę oczyma wyobraźni te hordy Argentyńczyków (a niech i nawet wspartych przez Chile, a co tam!) masakrujących nadpływającą brytyjską marynarkę wojenną. I dumne kraje Ameryki Południowej nic sobie nie robiące z rozdrażniania ich Wcale-Nie-Tak-Dalekiego sąsiada jakim jest USA.

    Bo USA w takiej ewentualności poprze GB. Oni zawsze poprą GB w czymś takim. Taka tradycja polityczna.

    Poza tym jak Argentyna miałaby przekonać do "joint operation" inne kraje? "Wypowiedzcie wojnę GB razem z nami...tą ropą to się....yyyy....podzielimy. Tak. Starczy dla wszystkich"? :D:D
  • MPJ 78

    Chile w takim konflikcie na pewno nie poprze Argentyny i nie tam Argentyńczycy powini szukać wsparcia.

    Tyle że teraz jest najlepszy czas do ataku.
  • 1
  • 2
| |

Opinie, spostrzeżenia i uwagi dotyczące bieżących wydarzeń w świecie polityki. Zachęcam do za...



Fotki

Miejsca grona (0)