-
bartkiller
>Eli napisał
>uważam, że nie ma żadnego warsztatu reżyserskiego
To nie jest kwestia uważania, i o ile nie jesteś ekspertem w tej dziedzinie to nie Tobie to osądzać.
>Eli napisał
>nawet u Wajdy jest
>wspólny mianownik, choćby sięgali po różne sprawy.
A od kiedy to ów tajemniczy "wspólny mianownik" jest kluczowym wyznacznikiem kunsztu reżysera ? :|
-
Anonim
Przed pójściem do kina zawsze najpierw czytam recenzję. Osobiscie ufam krytykom filmowym, nie widzom. Widzowie często za bardzo dobre filmy oceniają kupe. Oczywiście nie zawsze jest to reguła (z ciekawością i przyjemnością oglądam cykl Resident Evil, bo kocham gry z tej serii ,pomimo że krytycy cisną ten cykl filmowy niemiłosiernie). -
Eli
>bartkiller napisał
>A od kiedy to ów tajemniczy "wspólny mianownik" jest
>kluczowym wyznacznikiem kunsztu reżysera ? :|
Od kiedy? Trzeba by zrobić periodyzację historii kina. Jak mniemam od początku gdy film stał się produktem bardziej powszechnym. Praktycznie już za czasów Fritza Langa ceniono tego, które filmy miały reżyserski stempel. Tylko kompletny tuman może tego nie zauważyć, a już o braku docenienie nawet nie mówię. Filmy Polańskiego łączy nie wiele. Filmy Eastwooda, braci Coen, Tarantino, czy nawet Camerona - bardzo, bardzo, bardzo wiele. Oglądasz Scorsese i widzisz...Scorsese. Oglądasz Leone i widzisz...Leone. Mają swój styl. Oglądasz Olivera Twista i co widzisz?
-
Eli
>Iselor napisał
>Przed pójściem do kina zawsze najpierw czytam recenzję.
>Osobiscie ufam krytykom filmowym, nie widzom. Widzowie
>często za bardzo dobre filmy oceniają kupe. Oczywiście
>nie zawsze jest to reguła (z ciekawością i
>przyjemnością oglądam cykl Resident Evil, bo kocham gry z
>tej serii ,pomimo że krytycy cisną ten cykl filmowy
>niemiłosiernie).
Nigdy nie czytam recenzji bo to ja idę na seans a nie recenzent. Jednych śp Leslie Nielsen bawił do łez, innych oburzał swoim "fekalicznym prymitywizmem". Jedni kochają filmy Woody Allena (ja np.) inni ich nienawidzą bo są "przeintelektualizowane". Jedni w Tarantino widzą geniusza inni "faceta z wypożyczalni który kręci za długie dialogi". Co ciekawsze najczęściej Ci sami którzy krytykowali Rezerwowe Psy za film akcji kategorii C, z nadmierną ilością krwi i prymitywnymi dialogami o przyklejaniu wacka na klej, teraz nazywają Tarantino geniuszem i w Rezerwowych doszukują się tego czego tam nie ma, byle obronić swoje stanowisko. -
-
ja czytam recenzje zawsze 'po'. nie lubię być uprzedzana i nastawiana przed filmem, bo to może wpływać na moje postrzeganie. jeśli film mi się spodoba czytam recenzje z ciekawości :)
-
Adam
>Iselor napisał
>Przed pójściem do kina zawsze najpierw czytam recenzję.
>Osobiscie ufam krytykom filmowym, nie widzom.
A pomyślałeś o tym, żeby chociaż raz w życiu zaufać sobie ? :)
-
Anonim
>Adam napisał
>>Iselor napisał
>>Przed pójściem do kina zawsze najpierw czytam recenzję.
>>Osobiscie ufam krytykom filmowym, nie widzom.
>
>A pomyślałeś o tym, żeby chociaż raz w życiu zaufać
>sobie ? :)
>
>
Jeżeli gówno wiem o filmie nie pójdę w ciemno. Moze dla was te 14 czy 20 zł to mało, ale ja akurat nie zaryzykuję wydania tej kasy na chłam. Sam opis na ulotce i reklama w tv niewiele mówią. Jako, mimo wszystko, krytyk filmowy, wolę słuchać innych krytyków. -
bartkiller
>Eli napisał
>>bartkiller napisał
>>A od kiedy to ów tajemniczy "wspólny mianownik" jest
>>kluczowym wyznacznikiem kunsztu reżysera ? :|
>
>Od kiedy? Trzeba by zrobić periodyzację historii kina. Jak
>mniemam od początku gdy film stał się produktem bardziej
>powszechnym. Praktycznie już za czasów Fritza Langa
>ceniono tego, które filmy miały reżyserski stempel. Tylko
>kompletny tuman może tego nie zauważyć, a już o braku
>docenienie nawet nie mówię. Filmy Polańskiego łączy nie
>wiele. Filmy Eastwooda, braci Coen, Tarantino, czy nawet
>Camerona - bardzo, bardzo, bardzo wiele. Oglądasz Scorsese
>i widzisz...Scorsese. Oglądasz Leone i widzisz...Leone.
>Mają swój styl. Oglądasz Olivera Twista i co widzisz?
Tylko tuman zaczyna odpowiadać, zanim zrozumie co napisane :-) Warsztat, którego brak zarzucałeś Polańskiemu nie ma nic do bycia charakterystycznym. Mieszasz posiadanie własnego stylu z umiejętnościami. Niewątpliwie jest to zaleta, ale nie jest to kluczowy wyznacznik jakości reżysera. Choćby z tego względu, że zbytnie trzymanie się własnego kanonu grozi przewidywalnością i nudą. -
Eli
>bartkiller napisał
>Tylko tuman zaczyna odpowiadać, zanim zrozumie co napisane
>:-) Warsztat, którego brak zarzucałeś Polańskiemu nie ma
>nic do bycia charakterystycznym. Mieszasz posiadanie
>własnego stylu z umiejętnościami. Niewątpliwie jest to
>zaleta, ale nie jest to kluczowy wyznacznik jakości
>reżysera. Choćby z tego względu, że zbytnie trzymanie
>się własnego kanonu grozi przewidywalnością i nudą.
Ale co "co napisane"? Przecież po 1 warsztat oznacza realizację wizji reżyserskiej poprzez własny styl, a on się wyraża właśnie sprawami technicznymi: kadr, dobór techniki, dobór kadry, dobór stylistyki, po cholerny dobór poziomu kamery, czy mają to być kadry z dołu, czy bardziej szerokie, czy z ręki, czy tylko statyczne, czy sceny są robione masterschotem, czy cięte. etc. To jest warsztat. Ty po prostu nie zrozumiałeś co napisałem i tyle. Do tego wyobrażasz sobie, że styl reżysera to nie jest sprawa techniki czy do tej techniki podejścia - wspaniale. Czyli telepatycznie reżyser się z tobą komunikuje. Bartkillerze - ja mam taki styl! A Scorsese ma inny! Żałosne jest to co piszesz bo nawet jak oglądasz czyiś film to nie potrafisz zrozumieć, że styl reżysera nie poznajesz po napisach końcowych, ale po WARSZTACIE reżysera UŻYTYM w filmie. Jak Cię nazwać? Profan kinowy:)
To jest właśnie warsztat, dlatego filmy Polańskiego nie mają wspólnego mianownika, a filmy dajmy na to Braci Coen - mają. Oni mają warsztat, Roman - NIE. I właśnie dlatego to filmy Polańskiego są przewidywalne a Braci Coen nie, bo wiadomo, że Oliver Twist Polańskiego będzie nijaką przypowiastką, a adaptacje ogranego starego filmu ale w reżyserii Braci Coen - urwą dupę (jak określił to Iselor). To jest właśnie WARSZTAT i patałach tego nie rozumie. Jak napisałem widzisz Leone...wiesz, że to Leone, to nie chodziło mi o "western" wpisany w IMDB, czy o nazwisko wpisane na początku, ale na sam film, jego istotę, komunikację reżysera z widzem. Genialny reżyser komunikuje się z widzem w sposób genialny i we własny sposób. Reżyser średni nie komunikuje się z widzem w ogóle tylko "kręci" film. Oczywiście jego filmy mogą być niezłe, coś tam zarobią, wielu się spodobają, ale nie mają jaj, bo reżyser nie ma stylu, bo nie ma WARSZTATU. Nie chodzi o pieprzony gatunek filmu, dobór scenariusza, chodzi o WARSZTAT. I tylko matoł tego nie potrafi zjażyć.
P.S I tak tego nie zrozumiesz, więc jak napisałem, kończę marnowaniu czasu na twoją impertynencję. -
Eli
>Iselor napisał
>Jeżeli gówno wiem o filmie nie pójdę w ciemno. Moze dla
>was te 14 czy 20 zł to mało, ale ja akurat nie zaryzykuję
>wydania tej kasy na chłam. Sam opis na ulotce i reklama w
>tv niewiele mówią. Jako, mimo wszystko, krytyk filmowy,
>wolę słuchać innych krytyków.
Buehehe, Co za bełkot. Albo masz własne zdanie nt. kina i wybierasz takie filmy o jakich sądzisz, że są dla ciebie. Albo pokazujesz, że o kinie masz pojęcie żadne i jesteś tylko baranem idącym na komercyjny przemiał xeroboju. Z resztą wiadome, że krytycy będą ludzi wysyłali na Bergmana a nie na Machete, bo to "na salonie sie mówi". -
bartkiller
>Eli napisał
>Ale co "co napisane"?
Takie literki, obok mojego zdjęcia i podpisu. Spróbuj następnym razem, powoli w nie popatrzeć.
>Przecież po 1 warsztat oznacza
>realizację wizji reżyserskiej poprzez własny styl, a on
>się wyraża właśnie sprawami technicznymi: kadr, dobór
>techniki, dobór kadry, dobór stylistyki, po cholerny
>dobór poziomu kamery, czy mają to być kadry z dołu, czy
>bardziej szerokie, czy z ręki, czy tylko statyczne, czy
>sceny są robione masterschotem, czy cięte. etc. To jest
>warsztat. Ty po prostu nie zrozumiałeś co napisałem i
>tyle.
Nie, to Ty po prostu sobie definiujesz jakieś swoje pojęcia a potem płaczesz, że nikt Cię nie rozumie.
>Do tego wyobrażasz sobie, że styl reżysera to nie
>jest sprawa techniki czy do tej techniki podejścia -
>wspaniale. Czyli telepatycznie reżyser się z tobą
>komunikuje. Bartkillerze - ja mam taki styl! A Scorsese ma
>inny! Żałosne jest to co piszesz bo nawet jak oglądasz
>czyiś film to nie potrafisz zrozumieć, że styl reżysera
>nie poznajesz po napisach końcowych, ale po WARSZTACIE
>reżysera UŻYTYM w filmie. Jak Cię nazwać? Profan
>kinowy:)
Rozróżniam warsztat, czyli umiejętności techniczne od sposobu wykorzystania tych umiejętności. Spróbuję poprzez analogię - obaj mamy niezły warsztat jeśli chodzi o język polski - piszemy bez literówek, stawiamy przecinki w miarę poprawnie - styl na tym poziomie abstrakcji nie ma nic do rzeczy. Natomiast jeśli zagłębić się w semantykę, to łatwo nas odróżnić - głupoty, które wypisujesz są bardzo charakterystyczne, niezależnie od tego, którego ze swoich profili używasz. Zdecydowanie posiadasz własny, charakterystyczny styl, mimo, że piszemy takimi samymi literkami. Natomiast jak widzisz posiadanie własnego stylu to niekoniecznie wyznacznik jakości, bo tą swoją poprawną polszczyzną dajesz tylko ujście bredniom, przesądom i chaosowi terminologicznemu, które siedzą w Twojej pustej głowie :)
Pomijając niegrzeczne przytyki, które mam nadzieję mi wybaczysz, spróbuj sobie przedstawić teraz, warsztat reżyserski jako składanie literek, a styl jako to, co się tymi literkami wyraża. A następnie zwróć uwagę, że ta analogia jest spójna z obowiązującym znaczeniem tego słowa w tym kontekście: " http://sjp.pwn.pl/szukaj/warsz tat" (znaczenie 3) - warsztat to są "metody i środki", umiejętność ich użycia i zastosowania. Styl to jest sposób w jaki reżyser je dobiera i układa w film.
Nie dziw się więc, że ludzie Cię nie rozumieją. Tak będzie, dopóki będziesz sobie sam wymyślał terminologię i oczekiwał, że czytelnik odgadnie jaką definicję sobie na własne potrzeby akurat wymyśliłeś.
>To jest właśnie warsztat, dlatego filmy Polańskiego nie
>mają wspólnego mianownika, a filmy dajmy na to Braci Coen
>- mają. Oni mają warsztat, Roman - NIE.
Pomijając już Twoją niefrasobliwość terminologiczną - ta różnica może wynikać równie dobrze z tego, że Roman ma warsztat lepszy (w sensie szerszego zestawu umiejętności) i ciągle eksplorował. Bracia Coen są natomiast ograniczeni do kilku środków wyrazu, które opanowali. Nie twierdzę, że to źle - to odwieczny dylemat pomiędzy przeszukiwaniem w głąb a przeszukiwaniem wszerz, jeśli pozwolisz na analogię informatyczną. Jeden woli się rozwijać poznając nowe "metody", inne woli szlifować do perfekcji kilka poznanych.
>P.S I tak tego nie zrozumiesz, więc jak napisałem,
>kończę marnowaniu czasu na twoją impertynencję.
Tylko się nie zesraj, impertynencie; 0 -
Eli
Zieew, znowu twój zakompleksiony bełkot.
A co sądzicie o filmach Woody Allena? (nie pytam bartkillera)
Drobne cwaniaczki, Wojna i miłość, Klątwa jadeitowego skorpiona (moje faworyty) - oglądaliście?
W ogóle Allen ma bardzo specyficzny humor, ale na jego filmach nie sposób się nie uśmiać. Wypracował swój styl. Jeszcze dobry był ten film co się dział w przyszłości (zapomniałem tytuł), Zelig jest mega oryginalny, za co plus. I wszystkie w klimacie lat 40 filmy: Strzały, ten film jak robi "karierę" złodzieja:) No i miłosne Annie Hall, Wszystko co.
P.S Polityczny Bananowy Czubek...
-
bartkiller
>Eli napisał
>Zieew, znowu twój zakompleksiony bełkot.
o rany ! po raz kolejny powaliłeś mnie argumentacją :D jesteś niepokonany; ) -
Eli
>bartkiller napisał
>o rany !
Tylko się w majty nie zwal. Po prostu nie nudź. Twoje bełkotne przysrywki są po prostu nudne. Jak już masz być ratlerkiem który podszczekuje pod nogami i podgryza nogawki to się nie dziw jak cię zaczną w końcu ignorować. Tyle. A teraz Woody Allen na którego tematy masz do powiedzenia tyle, że znowu coś o mnie napisałeś.
Co sądzicie o jego filmach? (nie bartkiller) -
bartkiller
>Eli napisał
>>bartkiller napisał
>>o rany !
>
>Tylko się w majty nie zwal. Po prostu nie nudź. Twoje
>bełkotne przysrywki są po prostu nudne. Jak już masz być
>ratlerkiem który podszczekuje pod nogami i podgryza nogawki
>to się nie dziw jak cię zaczną w końcu ignorować. Tyle.
Jesteś pocieszny :-) Jak tylko skończą Ci się argumenty to pozujesz na znudzonego mędrca. Fakt, że nazwałeś mnie "ratlerkiem" tylko potęguje obraz Twojej bezradności. Tyle. -
Anonim
Allena oglądałem tylko "Klątwę jadeitowego skorpiona" i bardzo mi się podobała ta komedia kryminalna, aczkolwiek ja komedie rzadko oglądam i pewnie z tego powodu nie mogę napisać czegokolwiek więcej o tym panu. -
Eli
>Iselor napisał
>Allena oglądałem tylko "Klątwę jadeitowego skorpiona" i
>bardzo mi się podobała ta komedia kryminalna, aczkolwiek
>ja komedie rzadko oglądam i pewnie z tego powodu nie mogę
>napisać czegokolwiek więcej o tym panu.
Stary to masz przerypane:) Nie ma lepszych komedii nad Allenowskie. Przynajmniej tak opartych na lekkości i absurdalności dialogów:) Natomiast nie wiem czy te nowe komedie allenowskie robione dla feministek to dobry pomysł. Chyba Allen się skończył.
W Klątwie najbardziej podobała mi się scena kiedy uratował babkę przed skokiem w okna.
Co Ty tutaj robisz?
Przechodziłem obok.
Hehe.

