-
>Perwer napisał
>>Ritter von Nałęcz napisał
>
>>Dokładnie. A państwo w kulturze wyrosłej na
>wartościach
>>rzymskich i katolickich
>
>Generalnie istnieje parę wartości uniwersalnych np
>kasa, władza, sex.
>Reszta to mrzonki.
Wartości uniwersalnych jest całkiem sporo; )
A akurat żądza zysku i seksu to instynkty, nie wartości. I powinny być wartościom podporządkowane - nie na odwrót. Chyba, że ktoś woli być zwierzaczkiem, a nie człowiekiem. -
Perwer
>Ritter von Nałęcz napisał
>Wartości uniwersalnych jest całkiem sporo; )
Powątpiewam patrząc na spektrum różnych kultur, sytuacji i środowisk:)
>A akurat żądza zysku i seksu to instynkty, nie wartości.
>I powinny być wartościom podporządkowane - nie na
>odwrót.
Ale jest na odwrót.
> Chyba, że ktoś woli być zwierzaczkiem, a nie
>człowiekiem.
Żądza władzy, seksu i pieniądza jest wpisana w człowieczeństwo przecie.
Zresztą, jest motorem napędowym m in kapitalizmu. Nie widzę nic złego na życiu zgodnym z własną naturą bez tej całej hipokryzji i tyle. -
>Perwer napisał
>Powątpiewam patrząc na spektrum różnych kultur,
>sytuacji i środowisk:)
Pamiętaj, że ich funkcjonowanie to nie to samo co respektowanie. A dzisiaj mamy tego kryzys przez chaos informacyjny i mnogość pokus.
>Ale jest na odwrót.
Dlatego brzydzę się współczesną antykulturą; )
>Żądza władzy, seksu i pieniądza jest wpisana w
>człowieczeństwo przecie.
Tylko, jakby to określił Ingarden, to wypływa raczej ze zwierzęcej natury człowieka. Do pewnego stopnia te żądze są naturalne i potrzebne, ba, pożądane. Ale po przekroczeniu pewnych granic stają się patologią.
>Zresztą, jest motorem napędowym m in kapitalizmu. Nie
>widzę nic złego na życiu zgodnym z własną naturą bez
>tej całej hipokryzji i tyle.
Mogę na to odpowiedzieć tylko tak: honeste vivere, alterum non leadere, suum cuique tribuere; )
Żądze są ok, jeśli uwzględnia się w nich i przeciw nim innych ludzi. -
Perwer
>Ritter von Nałęcz napisał
>Pamiętaj, że ich funkcjonowanie to nie to samo co
>respektowanie. A dzisiaj mamy tego kryzys przez chaos
>informacyjny i mnogość pokus.
Mnogość pokus jest nieodłączną cechą wolnego rynku podobnie jak wybór medium informacyjnego:)
>>Ale jest na odwrót.
>Dlatego brzydzę się współczesną antykulturą; )
A uważasz że dawniej było niby inaczej i że to nie żądze władzy i pieniądza kierowały pewnymi instytucjami starającymi się narzucić swoje "wartości" reszcie?
>Tylko, jakby to określił Ingarden, to wypływa raczej ze
>zwierzęcej natury człowieka. Do pewnego stopnia te żądze
>są naturalne i potrzebne, ba, pożądane.
Ale przez kogo pożądane i potrzebne , przez społeczeństwo?
>Ale po
>przekroczeniu pewnych granic stają się patologią.
Tylko od którego momentu żądza władzy i pieniądza na przykład prezesa Microsoftu stała się patologią i dlaczego.
>Mogę na to odpowiedzieć tylko tak: honeste vivere,
>alterum non leadere, suum cuique tribuere; )
>Żądze są ok, jeśli uwzględnia się w nich i przeciw nim
>innych ludzi.
Tyle że to banał w naszej skomplikowanej rzeczywistości. -
-
>Perwer napisał
>Mnogość pokus jest nieodłączną cechą wolnego rynku
>podobnie jak wybór medium informacyjnego:)
Spłycasz ludzką egzystencję wyłącznie do kwestii rynku, postrzegasz to nazbyt freudowsko; P Rynek usług i doznań nie jest wolny, nie istnieją kanony, kultura zresztą też. To + mnogość daje chaos.
>A uważasz że dawniej było niby inaczej i że to nie
>żądze władzy i pieniądza kierowały pewnymi instytucjami
>starającymi się narzucić swoje "wartości" reszcie?
Nie, nie twierdzę niczego podobnego, niemoralność towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Tylko dawniej wiadomo było, czym ona jest i nie wypadało się nią szczycić.
>Ale przez kogo pożądane i potrzebne , przez
>społeczeństwo?
Nie przez kogo, a dla kogo. Dla każdego człowieka. Ktoś niepożądający żadnego zysku, seksu czy czegoś w tym stylu chyba nie byłby zdrowy, prawda?
>Tylko od którego momentu żądza władzy i pieniądza na
>przykład prezesa Microsoftu stała się patologią i
>dlaczego.
Jeśli prezes Microsoftu zdobywa pieniądze przez kreowanie nowych technologii, czy walczenie o własne prawa, jest ok. Ale jeśli stosuje dla pomnożenia kapitału korupcję np., no to to nie jest już zdrowe.
>Tyle że to banał w naszej skomplikowanej rzeczywistości.
Wbrew pozorom, wcale nie jest taka skomplikowana :) To pewne lobby usiłują nam wmówić, że wszystko zasuwa i my musimy bezmyślnie za czymś gonić w pośpiechu, bez zastanowienia się nad tym. -
Perwer
>Ritter von Nałęcz napisał
>Spłycasz ludzką egzystencję wyłącznie do kwestii rynku,
>postrzegasz to nazbyt freudowsko; P Rynek usług i doznań
>nie jest wolny, nie istnieją kanony, kultura zresztą też.
>To + mnogość daje chaos.
Ale i wolny wybór który jest tu wartością nadrzędną.
>Nie, nie twierdzę niczego podobnego, niemoralność
>towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Tylko dawniej
>wiadomo było, czym ona jest i nie wypadało się nią
>szczycić.
Ale konkretnie kiedy dawnej było wiadomo czym jest ta "niemoralność" patrząc na licząca sobie 200 tyś lat egzystencję Homo Sapiens i okres 8 tyś lat najróżniejszych kultur i cywilizacji?
>Nie przez kogo, a dla kogo. Dla każdego człowieka. Ktoś
>niepożądający żadnego zysku, seksu czy czegoś w tym
>stylu chyba nie byłby zdrowy, prawda?
Jeśli zdarza się jednostka spełniająca się w zgłębianiu medytacji buddyjskich czy mieszkaniu pod lasem to nie uważam aby wymagała ona leczenia.
Podobnie jak uważam że ktoś komu największa radość i satysfakcję sprawia zaliczanie 19-letnich panienek nie powinien nic zmieniać tylko robić swoje bo właśnie patologią będzie uleganie wzorcom i kanonom "moralności" wbrew sobie samemu.
Oczywiście granicą jest tu wolność 2 jednostki i normy prawne na niej oparte.
>Jeśli prezes Microsoftu zdobywa pieniądze przez kreowanie
>nowych technologii, czy walczenie o własne prawa, jest ok.
>Ale jeśli stosuje dla pomnożenia kapitału korupcję np.,
>no to to nie jest już zdrowe.
Ale tu często jedno nie wyklucza drugiego a i granicą która jest totalnie relatywna nie są pewnie normy prawne,
-
>Perwer napisał
>Ale i wolny wybór który jest tu wartością nadrzędną.
Tego nie neguję. Wolność to wartość absolutnie nadrzędna.
>Ale konkretnie kiedy dawnej było wiadomo czym jest ta
>"niemoralność" patrząc na licząca sobie 200 tyś lat
>egzystencję Homo Sapiens i okres 8 tyś lat
>najróżniejszych kultur i cywilizacji?
Chodzi mi o nasz krąg kulturowy, nie jestem kompetentny by rozmawiać o historii kultury azjatyckiej, buszmeńskiej, czy indiańskiej.
>Jeśli zdarza się jednostka spełniająca się w
>zgłębianiu medytacji buddyjskich czy mieszkaniu pod lasem
>to nie uważam aby wymagała ona leczenia.
Źle mnie zrozumiałeś :) Ja nikomu nie bronię bycia nienormalnym :P
>Podobnie jak uważam że ktoś komu największa radość i
>satysfakcję sprawia zaliczanie 19-letnich panienek nie
>powinien nic zmieniać tylko robić swoje bo właśnie
>patologią będzie uleganie wzorcom i kanonom "moralności"
>wbrew sobie samemu.
Mam tu odmienną opinię, samokontrola to istotny aspekt człowieczeństwa.
>Oczywiście granicą jest tu wolność 2 jednostki i normy
>prawne na niej oparte.
To jest granica bezwzględna.
>Ale tu często jedno nie wyklucza drugiego a i granicą
>która jest totalnie relatywna nie są pewnie normy
>prawne,
A jednak można taki proceder ocenić moralnie. -
Perwer
>Ritter von Nałęcz napisał
>>Ale konkretnie kiedy dawnej było wiadomo czym jest ta
>>"niemoralność" patrząc na licząca sobie 200 tyś lat
>>egzystencję Homo Sapiens i okres 8 tyś lat
>>najróżniejszych kultur i cywilizacji?
>Chodzi mi o nasz krąg kulturowy, nie jestem kompetentny by
>rozmawiać o historii kultury azjatyckiej, buszmeńskiej,
>czy indiańskiej.
No ale, zawężając nawet do historii naszego kręgu kulturowego, konkretnie kiedy dawniej było wiadomo czym jest "niemoralność"?
>>Podobnie jak uważam że ktoś komu największa radość i
>>satysfakcję sprawia zaliczanie 19-letnich panienek nie
>>powinien nic zmieniać tylko robić swoje bo właśnie
>>patologią będzie uleganie wzorcom i kanonom
>"moralności"
>>wbrew sobie samemu.
>Mam tu odmienną opinię, samokontrola to istotny aspekt
>człowieczeństwa.
Tylko jaki tu sens "samokontroli" ? Co konkretnie da jednostce robienie wbrew sobie bo ktoś inny sobie wymyślił że lepiej mu robić inaczej?
>A jednak można taki proceder ocenić moralnie.
W wolnym społeczeństwie każdy sobie można wszystko oceniać moralnie jak tylko chce.
Zmierzam do tego że w wolnym kraju w wolnym społeczeństwie z wolnym rynkiem, pokusami i dostępie do broni moralność się zdefiniuje na nowo, naturalnie tym razem. Będzie normalnie.
-
Quark
>Ritter von Nałęcz napisał
>Prostytucja jest niemoralna, nieprzyzwoita
czyli istnieja ludzie, ktorym prostytucja sie nie podoba. i co z tego? pokaz mi choc jedno ludzkie dzialanie, ktore nie ma przeciwnikow.
>i zasługuje na ostracyzm.
w tym przypadku ostracyzm przynosi wiecej szkody niz pozytku.
no i przylaczanie sie do nagonki na ludzi ktorzy nikomu krzywdy nie czynia jest hmm... nieetyczne;)
>Nie można stawiać jej na równi z innymi zawodami.
dlaczego nie? istota jest taka sama -- jedna osoba swiadczy jakies uslugi, a druga za nie placi.
>Uwielbiam tę paplaninę postępowców, że moralność nie istnieje; )
gdzie napisalem ze nie istnieje? napisalem, ze czyjes gusta nie sa poprawnym argumentem w dyskusji o legalizacji prostytucji:p
a moralnosc to po prostu geny + wzorce zachowania wpojone(z reguly sila) przez rodzicow i otoczenie, czyli dzielo przypadku. rownie dobrze moglbys napisac, ze prostytucja zasluguje na ostracyzm, bo rzuciles koscia i wypadla liczba parzysta:P
>Z tego, co czytałem, to większość z nich ma taką świadomość - szczególnie w krajach,
>gdzie ma taki status prawny jak u nas.
heh, ciekawe skad wiadomo ze wiekszosc;P
poza tym tak samo np. czesc sprzataczek wstydzi sie swojego zawodu. czy to znaczy ze sprzatanie za pieniadze jest niemoralne i uragajace, a sprzataczki ktore sie tego nie wstydza sa podludzmi?
>Prostytutki bardzo często odczuwają piętno jakie pozostawia na nich kupczenie własnym ciałem.
sa przesladowane przez pewne grupy, ale to swiadczy o mentalnosci przesladujacych, a nie o prostytutkach.
>Korzystanie z prostytucji również powoduje wyrzuty sumienia
raczej strach przed linczem i wiezieniem.
>Tylko tu wchodzimy na płaszczyznę antagonizmu pomiędzy sumieniem i instynktem,
>a utrzymaniem i honorem.
nie, to nie ma nic wspolnego z honorem, sumieniem, itp., to czysty przypadek: ot, wychowales sie wsrod ludzi ktorzy prostytucje potepiaja. gdybys urodzil sie w rodzinie muzulmanskiej, to potepialbys golacych sie mezczyzn i kobiety ktore nie chodza w burkach.
>a potem nie potrafią lub podświadomie nie chcą z tego wychodzić.
a moze po prostu nie chca, bo to swietna robota, ktora w rzeczywistosci wyglada zupelnie inaczej niz przedstawiaja to konserwatywne media i hollywoodzkie filmy?
http://www.youtube.com/watch?v=JZRx...
;) -
Perwer
>Quark napisał
>a moze po prostu nie chca, bo to swietna robota
W porównaniu z tym syfem za 900 zł/mc które oferuje im obecny rynek pracy to doskonała robota.
W ogóle to jest fajne że taka ekskluzywna prostytutka która sama wybiera stałych klientów i zarabia tyle że się w głowie nie mieści to ma niby upokarzającą pracę w przeciwieństwie do pani sprzątaczki czy pani robot taśmowy za minimalną:)

