-
Szanowna_Gyal
Nie znamy się, tylko na gronie.... i to też nie za długo...
raczej opisywałam mój stosunek do życia i dość poważne do niego podejście,
oraz poszanowanie drugiego człowieka. Nie jest to spowodowane jakimś zranieniem z przeszłości,
choć przeszłością na pewno, bo to doświadczenia kształtują naszą osobowość.
Jeżeli wszystkie opisane przez Apsika ewentualności mogą wystąpić u jednej osoby to na pewno jest to rzadkość, pojedyncze ok, może i większa społeczność posiada , ale wszystko na raz to jednak za dużo...
no i wszystko zależy od nas i się nie oszukujmy...
przecież kiedyś też inaczej do wszystkiego podchodziłam , też uwielbiałam toksyczne związki, a jeśli nie uwielbiałam to na pewno w takie się pchałam, ale po to mamy moc rozumowania by wyciągać wnioski i poprawiać jakość swojego życia......
więc będąc osobą rozumną to właśnie robię....
doskonalmy się , a doskonalsze będzie nasze życie i nasze przyszłe związki....
a jeśli chodzi o problemy społeczne...... są miejsca pomocy ....
a nawet jeśli coś jest wyjątkiem - to na pewno też znajdzie się taka terapia , która pomoże nam pokonać problem....
-
Adam
>Nie znamy się, tylko na gronie.... i to też nie za długo...
wiem wiem, to sarkazm; ) a co do Apisa alias Apsika to on, podobnie jak większośc osób w tym czacie podaje tylko przykłady danych sytuacji, nie koniecznie oznacza to, że wszystkie te rzeczy mu się przydarzyły. Gdybyśmy mówili tu tylko o prywatnych problemach, to było by o 3/4 mniej postów i mnie pewnie by tu nie było, ze względu na wiek.
Mogłabyś wyjaśnić:
>przecież kiedyś też inaczej do wszystkiego podchodziłam , też uwielbiałam toksyczne związki, a jeśli nie uwielbiałam to na pewno w takie się pchałam
albo słowo "uwielbiałam" to pomyłka słowna, albo jesteś niezłym hardkorem, albo pożerasz męskie serca co rano na śniadanie; ] -
X/Apis
Tak, znam osobę/osoby, którą/e spotkało/y właśnie te wszystkie rzeczy.
Dlatego łatwiej mogłem podać te przykłady na talerzu.
Ja myślę przyszłościowo i nie mógłbym się związać gdyby np. ta osoba chciałaby mieć szybciej dziecko i od razu zacząć tworzyć normalną rodzinę, gdzie nie żyłbym na garnuszku mamusi a przy tym by stać byłoby mnie na potencjalne dziecko.
Chciałbym by kochana osoba czuła się pod każdym względem bezpieczna anie tylko fizycznie(choć pewnie pojawiły by się osoby wątpiące w moją siłę z powodu postury).
dodam jako ciekawostkę, że w Koranie jest wprost napisane, że idealny facet/partner powinien móc utrzymać rodzinę.
Nie twierdzę, że kasa jest mi potrzebna do bycia z kimś i że nie umiem się zabezpieczyć, ale zwykła przyzwoitość i chęć zapewnienia bezpieczeństwa oraz przyszłości też ma znaczenie.
Nikomu nie życzę znaleźć się w sytuacji np. 5-osobowej rodziny bez dachu nad głową.
Niedawno słyszałem, że pewni rodzice zmarli i 18-latka mogła adoptować swoje rodzeństwo(pięcioro).
Nikt nie jest wieczny a zapewnienie bezpieczeństwa by w przyszłości nikt z rodziny nie musiał się np. prostytuować czy kraść.
To dla mnie ważne.
Owszem, do sprzątania każdego przyjmą.
Ale jeśli np. jak w tym wypadku tylko jedna osoba ma 18 lat a reszta (pięcioro dzieci) jest młodsza top 1200 zł nie wystarczy i tak na ich potrzeby.
1500 zł to też będzie za mało w tym wypadku.
Myślę praktycznie i wybiegam na przód by nie obudzić się z ręką w nocniku.
Wiem, trudne sytuacje zbliżają i są dobrym sprawdzianem, lecz na dłuższą metę nie może być tak, że ukochana ma koszmary i się boi następnego dnia bo nie są opłacone rachunki.
Nie każdy to wytrzymuje, zdarzają się u ludzi kłótnie, awantury.
Czasami u niektórych dochodzi nawet od przemocy.
Ludzie nie dają sobie rady, rodzina/związek się rozpada a oni zamiast wziąć się w garść popadają w alkoholizm i narkotyki.
I nagle staje się to patologią i grozi kryminalna przyszłość.
Ja nigdy się nie poddam i nie pozwolę by do tego doszło.
Tylko bez dachu nad głową no właśnie.
Czy nie będę zmuszony wysłuchiwać pretensji i awantur oraz być świadkiem pijaństwa ukochanej?
Chyba jednak lepiej się ustatkować i oszczędzić wszystkim cierpień.
Owszem, mogę się teraz spotykać i mogę potem i możemy się baardzo kochać.
Ale w życiu każdego w końcu przychodzi moment, że myśli o ustatkowaniu i założeniu rodziny.
I nie chcę by to była patologiczna rodzina (zwłaszcza w negatywnym sensie).
Jestem i byłem świadkiem zbyt wielu tragedii(chociaż nie aż tak hard-korowych jak niektóre z wymienionych przez mnie).
Dlatego tak bardzo mi zależy na tym by wszystko grało i było tip-top.
A mało tego fajnie by było gdybym oprócz zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie mógł np. kogoś znajomego i biednego zatrudnić/podjąć współpracę, by i u niego się wszystko polepszyło.
Dlatego nie wykluczam miłości w żadnym momencie, ale jeśli nie będzie nalegała i terroryzowała, że odejdzie jak nie będzie natychmiast dziecka i się wyprowadzę.
I nie zamierzam specjalnie szukać. Wolę robić swoje i spokojnie czekać.
A nuż podróżując po świecie jakaś miłość się trafi? -
Adam
>A nuż podróżując po świecie jakaś miłość się trafi?
zwykle tak właśnie się trafia, mądrze gadasz, życzę powodzenia; ] -
-
Szanowna_Gyal
>Adam
>albo słowo "uwielbiałam" to pomyłka słowna, albo jesteś
>niezłym hardkorem, albo pożerasz męskie serca co rano na
>śniadanie; ]
no nie była to pomyłka słowna, ale miałam jakieś skłonności do fascynacji kaurat tymi facetami , z którymi tworzyłam takowe toksyczne związki.... no i nie pożeram a nawet nie pożerałam serc mężczyzn.... jestem bardzo uczuciowa i wrażliwa więc nawet w nich się zakochiwałam... bądź czułam do nich wiele.... -
X/Apis
trudno się skupić na jednym, chcąc zadowolić wszystkich
czuć do każdego miłość i/lub sentyment jest ciężkim przeżyciem
gdyż nie zadowolisz i tak wszystkich
dzięki Adam -
Adam
>dzięki Adam
przyjemność po mojej stronie (i zwykle tam przesiaduje)
a co do pchania się w toksyczne związki, to wśród niektórych w wiejsckim środowisku zobserwowałem ciekawy sposób obrony. Gdy laska chce być z facetem, który... cóż, to bybyło toksyczny związek, staje się równie "oczytana" jak on. Z pozoru to się zwykle zapowiada na kompletną klapę, ale potem są ze sobą długo (ale większośc z wiązku przypomina przyjaźń dwóch meneli albo mafiozów, tylko z tekścikami typu "kotku" i "kochanie") -
Szanowna_Gyal
-
Adam
nie zgodzę się z tym. patologia to nie picie na umur i bicie dzieci, to nie samookaleczanie i przestępstwa. to już jest finał, sam koniec, przy którym reszta świata poznaje już np o tobie prawdę. patologia w życiu pojawia się z chwilą, gdy dzieje się coś niecodziennego i negatywnego, a toksyczność w związku to doskonały przykład. chłopak nie musi cię bić, żeby to już musiała być patologia. To tak jak z piciem, jeśli wręcz nienaturalnie dobrze ci podchodzi to już jesteś alkoholikiem, nie kiedy padasz po kieliszku i spędzasz noce na chodniku. -
Adam
Ponoć dziś jest dzień chłopaka, więc zadaję pytanie, co myślicie o świętach z gatunku walentynek, dnia kobiet i mężczyzn, dnia dziecka itp. W pewnym sensie się od siebie różnią, ale w praktyce mają ten sam cel, te same środki i są tak samo zepsute. W dodatku większość z nich ma podstawy zupełnie nie związane z rzeczami dobrymi i wspaniałomyślnymi, ale od początku było adresowane dla producentów dupereli w kształcie serduszek, komedii romantycznych i akcesoriów urozmaicających życie łóżkowe. Czy takie święta mają sens? Nie wiem, jak wam, ale mnie nawet udawanie, ze podchodzi sie do takich "zabaw" poważnie, nie mówiąc o tym, że można się z takich rzeczy cieszyć i się nimi wzruszać, potwornie nuży. A mimo to ludzie dalej to kontynułują, i to nie tylko dla zysków powyższych korporacji, ale dla samych siebie, bo dostarcza im to zajawy na poziomie tak żałośnie niskim, że nie umiem tego pojąć
PS pewna osoba z grona moich kumpli zasugerowała mylnie, że może być to związane z własnymi urazami. Nie jest tak, mogę zaświadczyć, więc na razie uznajmy, że nie mam kompleksu odrzucenia; ] -
Grażynka
Nie bede wszystkiego czytac, ale twoj ostatni post Adamie przeczytalam... cos nie rozumiem tego co ci przeszkadza...? To ze takiego typu swieta istnieja czy to ze ktos kupuje innym prezenty ı ludzi sie bawia sobie i nie sa caly czas powazne i zamyslone nad tym co sie stanie jutro, co bedzie jak skoncze studia etc. Czym tobie to przeszkadza... nie powinno byc tego typu dni? -
Anonim
Adam na modę zwaną komercją nic nie poradzisz, każdy szuka zarobu wszelkimi możliwymi sposobami. Jednak jeśli jesteś wystarczająco na to odporny, spędzisz ten dzień w odpowiedni sposób z odpowiednią osobą. -
Adam
ojej!! juz zapomniałem, że to pisałem; D ciężkie dniw nauce nastały, widzę, że nie tylko ja zapomniałem o gronie. A co do komercji, to chyba niczego poza odpornością nie można wykrzesać. Czy "takie dni" są potrzebne?? Moim zdaniem komuś, kto poważnie traktuje uczucia raczej nie, ale ja zawsze byłem przeciwny symbolice we wszystkich aspektach życia, w zwiazkach również, więc moje zdanie jest tu chyba zdaniem "tylko moim". Ergo rozumiem, zę niektórzy kochają się kochać w walentynki, ale nie lepiej, żeby okazywać uczucie codziennie? a nie zachowywać się jak banda idiotów? Z tym chyba każdy się zgodzi. Dziękuję :) -
Anonim
>Adam napisał
>Ponoć dziś jest dzień chłopaka, więc zadaję pytanie,
>co myślicie o świętach z gatunku walentynek, dnia kobiet
>i mężczyzn, dnia dziecka itp. W pewnym sensie się od
>siebie różnią, ale w praktyce mają ten sam cel, te same
>środki i są tak samo zepsute. W dodatku większość z
>nich ma podstawy zupełnie nie związane z rzeczami dobrymi
>i wspaniałomyślnymi, ale od początku było adresowane dla
>producentów dupereli w kształcie serduszek, komedii
>romantycznych i akcesoriów urozmaicających życie
>łóżkowe. Czy takie święta mają sens? Nie wiem, jak
>wam, ale mnie nawet udawanie, ze podchodzi sie do takich
>"zabaw" poważnie, nie mówiąc o tym, że można się z
>takich rzeczy cieszyć i się nimi wzruszać, potwornie
>nuży. A mimo to ludzie dalej to kontynułują, i to nie
>tylko dla zysków powyższych korporacji, ale dla samych
>siebie, bo dostarcza im to zajawy na poziomie tak
>żałośnie niskim, że nie umiem tego pojąć
>PS pewna osoba z grona moich kumpli zasugerowała mylnie,
>że może być to związane z własnymi urazami. Nie jest
>tak, mogę zaświadczyć, więc na razie uznajmy, że nie
>mam kompleksu odrzucenia; ]
Muszę przyznać że mam podobne podejście do takich świąt wszystkich. Może jako małe dziecko jeszcze lubiłam dzień dziecka ale kiedy sobie uświadomiłam po co ludzie coś takiego wymyślają i skąd się takie święta biorą a co lepsze że większość ludzi (głupich) ślepo dążących za narzucanymi im pomysłami idą za tym i zaśmiecają głowy sobie i dalszemu pokoleniu ludzi.
Aż boje się co za 20 lat wymyślą -.-' ... Dzień różowej marchewki??? -
Anonim
>Adam napisał
>ojej!! juz zapomniałem, że to pisałem; D ciężkie dniw
>nauce nastały, widzę, że nie tylko ja zapomniałem o
>gronie. A co do komercji, to chyba niczego poza
>odpornością nie można wykrzesać. Czy "takie dni" są
>potrzebne?? Moim zdaniem komuś, kto poważnie traktuje
>uczucia raczej nie, ale ja zawsze byłem przeciwny symbolice
>we wszystkich aspektach życia, w zwiazkach również, więc
>moje zdanie jest tu chyba zdaniem "tylko moim". Ergo
>rozumiem, zę niektórzy kochają się kochać w walentynki,
>ale nie lepiej, żeby okazywać uczucie codziennie? a nie
>zachowywać się jak banda idiotów? Z tym chyba każdy
>się zgodzi. Dziękuję :)
Tak zgodzę się z tym. -
Lutnia
witam wszystkich! może ktoś będzie miał dla mnie jakąś radę.
otóż chodzi o moje podejście do życia: zawsze priorytetem w nim były relacje damsko-męskie.
zawsze zależało mi za bardzo, a należę przy tym do osób, które też lubią być same.
niestety, chęć bycia z kimś zawsze jest za silna, i zwykle za mało się nad tym zastanawiam,
a więc faceci, z którymi się zejdę mają dośc łatwo na początku..i tu są schody:
słabo się poznaliśmy, jemu na początku b zależy, ale z czasem mniej i szybko wiadomo,
że to bezsensowne.
chciałabym przewartościować swoje życie tak, by to nie relacje damsko-męskie były w centrum,
a samorealizacja siebie. żebym następnym razem nie szła na żywioł, tylko postawiła granicę i 'hola hola najpierw się poznamy'.
tak, dopiero co się sparzyłam. znałam go wcześniej, ale słabiutko. impreza u tych wspólnych znajomych. cała noc razem: gadanie, całowanie etc. chciał się umówić. na spotkaniu miałam ciągle dystans, ale jak sie znowu pocałowaliśmy, to już straciłam kontrolę. potem znowu zabiegał o spotkanie. ja już straciłam dystans. była rozmowa na czym stoimy: tak, zależy mu; chce ze mną być. no to ja jak ta kretynka: hura! potem jeszcze chciałam wiedzieć czy się we mnie zakochał-inaczej to nie miało by sensu, bo ja owszem.. po małych manewrach wyszło, że tak. ale ja ciągle czułam niepewność, miałam trochę zaniżoną samoocenę, on wydawał mi się fantastyczny.
jego zależenie nagle się skończyło. zaczął się mniej odzywać-bo jak sam stwierdził, zaczął mieć wątpliwości. i kiedy ze mną zrywał w ten czwartek, wiedziałam o tym wcześniej.powiedział, że czuje do mnie więcej niż do koleżanki, i zależy mu na mnie, ale nic nie może obiecać, zrozumiał, że nie będzie umiał się zaangażować w 100% a z upływem czasu ja będę bardziej skrzywdzona.
mega długie, a i tak nie wyczerpało tematu..niemniej jednak mam nadzieję, że ktoś odpisze.;) -
Anonim
>cyberpunkromeo wrote:
>dzięki. :>
>
>
>uważam iż zgadzam się z jedną taką
>panną co kiedyś mi napisała że
>według niej to miłośc to po prostu przykrywka
>dla popędu seksualnego żeby człowiek nie
>czuł się zbyt zwierzęco. uważam iż
>sondzeu że to naprawde esencja termin
>"miłość"..hm.nie, nie uwazam tak:).ale do
>myślenia jest..
TAAK? Kiedy człowiek czuje wyłącznie popęd, to sobie bierze jakąś łatwą zdobycz, a potem g*** go obchodzi, co się z nią stanie. A zakochanie zaczyna się od podziwu, dopiero potem dochodzi pociąg. I kiedy się kochamy, to nam to może nawet ułatwić powstrzymanie się od współżycia, gdy nie jest na to stosowna pora, bo my nie chcemy tej ukochanej osoby skrzywdzić. Miłość idzie w parze z popędem płciowym, ale istnieje też popęd bez miłości i to jest właśnie zwierzęce. Czy facet, który szuka prostytutki jest zakochany? NIE! TO SĄ DWIE RÓŻNE RZECZY!
Podobne Tematy
|
|
Psychologia (od gr. psyche = dusza, i logos = słowo, myśl, rozumowanie) jest nauką zajmującą s...
Miejsca grona (1)
-
Pracownia Rozwoju Osobistego Międzyborska 52/1, Warszawa
- Dodaj miejsce

