-
Zgagi:)
Co jest blizsze prawdy- zyjesz jak sie czujesz ,czy - tak sie czujesz jak zyjesz?
Uwierz ze mozesz sam decydowac o tym ,co czujesz!!Milosc jest wyborem.Zywienie gniewu jest wyborem.poddanie sie depresji jest wyborem... -
La Esmeralda
Generalnie masz rację, ale jak zawsze łatwiej mówić niż działać kiedy taka depresja na przykład cię dopada...
I nie zgodzę się z tym że możesz decydować o tym co czujesz. Możesz decydować jedynie czy poddasz sie tym uczuciom do końca czy je stłumisz, ale nie masz absolutnie żadnej kontroli nad tym jakie uczucia się w tobie poajawiają i co czujesz... za proste by to było; )
-
Anonim
wszystkie uczucia. czyli to co odczuwamy to stan umysłu. dlaczego więc nie kontrolować go? wszystko można opanować...
-
Sola
możesz co najwyżej stłumić uczucia, ale nie będziesz do końca kontrolować czy będzesz smutny czy wesoły czy jeszcze jakiś inny. -
-
Zgagi:)
Mysle ze tlumienie uczuc moze i ma po czesci uzasadnienie w tym wypadku,ale jak najbardziej mamy wplyw na to czy jestes smutny czy wesoly.To tylko i wylacznie zalezy jakim myslom pozwolimy opanowac nasz umysl... -
Anonim
Ja bym była bardziej skłonna ku opcji żyjesz jak się czujesz. Jak się czujesz źle to i żyje się gorzej. Ale jeśli chodzi o stany psychiczne to rzeczywiście możemy mieć na nie wpływ i wtedy żyje się nam lepiej. Pozytywnie myśleć to znaczy lepiej żyć. Jednak na nasz fizyczny stan mamy marny wpływ. Jak boli to boli można coś łyknąć i wtedy nie boli :) ALe to już nie wpływ a ingerencja :) -
Anonim
moim zdaniem jest to w duzej mierze kwestia spojrzenia na swiat. i od tego zależy większość naszych uczuc... takich na codzien. bo jesli widzimy wszystko pozytywnie to potrafimy radzic sobie ze smutkiem i odwrotnie. wiec moze to jednak jest kwestia wyboru? decyzja, jak wiele innych... reakcja na otoczenie. -
Milena
Co do tłumienia uczuć...
Naprawdę nie warto... Ja staram się nie pokazywać co czuję i jest mi z tym strasznie ciężko. Bo po pewnym czasie, gdy zbierze się o wiele za dużo negatywnych uczuć nie wytrzymujesz a wtedy wybuchasz z całą nienawiścią jaką w sobie trzymałeś...czasami nawet bez powodu... -
M
Ja jestem za pokazywaniem swoich uczuć! Jestem 100% ekstrawertczką... Po co te uczucia kryć? Przecież to nie ma najmniejszego sensu... To prawda, że o stanie psychicznym deydujemy sami, ale o fizycznym już niekoniecznie... -
İvi
Fakt, nasz stan psychiczny w bardzo duzej mierze zalezy od nas. Ale nie zawsze. Najczesciej zalezy to od naszego usposobienia, charakteru, czy temperamentu...
Poza tym rozni ludzie odbieraja roznie niektore sytuacje zyciowe, odbior ich zalezy tez od doswiadczen zyciowych.
Ogolem to zjawisko jest bardzo zlozone. -
Anonim
Racja każdy z nas jest inny i to co jednemu pomaga drugiemu może zaszkodzić... Trzeba się nauczyć słuchać siebie, poznać swoje pragnienia i oczekiwania wobec siebie i świata.Próbować dążyć do pewniej harmonii. A co do uzewnętrzniania uczuć i ich tłumienia. Wszystko z umiarem, bo nie wszystkim można o wszystkim mówić, a niektórym warto powiedzieć to czego nie powinno się mówić innym.
<ogląda co napisała> trochę mętnie wyszło ale piszę co myślę i czuję a z lenistwa nie chce mi się poprawiać :P -
Zack - Know Your Enemy
Tłumienie uczuć to jest negatywna sprawa. To po prostu uruchamianie bomby z opóźnionym zapłonem, ona kiedyś wybuchnie, a im dłużej czekasz, tym większy będzie obszar jej rażenia (sorry za frazeologię, ale lubię porównania). Ogólnie rzecz biorąc ja jednak zyję jak się czuję, a raczej mam więcej depresyjnych myśli niż pozytywnych. Jedyne, co mnie tak naprawdę dobrze nastraja, to ludzie, którzy zawsze są uśmiechnięci. Jak z takimi przebywam czuję się dobrze i mam wrażenie, że moje zycie jednak jest wartościowe. Ale przważnie jestem sam. Ale mi to nie przeszkadza, te moje depresyjne stany dały mi to, że mam o sobie bardzo złe zdanie. To mi pomaga, bo jak ktoś mi powie coś przykrego, to jeszcze mogę wymienić masę rzeczy, które pominął :D Nic mnie nie załamie, bo wiem, jak bardzo jestem niedoskonały, ale umiem z tym zyć i dlatego czasem mam lepiej od tych, którzy cały czas mają z górki, a potem przychodzi załamanie.

