-
wojboj
Moim zdaniem dlatego "not", ze nie nauczylismy sie jeszcze dobrych metod poznawania ludzi przez siec.
Metod... czyli sposobow rozpoznawania kiedy ktos jest soba a kiedy tylko udaje kogos innego.
Latwo znalezc w sieci kogos ciekawego - wystarczy chciec. Jak sie chce to nawet najwiekszy nudziarz moze sprawiac wrazenie super-interesujacego. Bo to jak kogos odbieramy nie musi byc tym, jaki ten ktos jest.
W rzeczywistosci mamy pewne wskazniki niewerbalne tego, ze cos jest nie tak. Niekoniecznie my to musimy zobaczyc, ale np. nasi przyjaciele.
Tutaj (w sieci) - niestety nie jest to mozliwe.
Widzimy tylko to, co ktos chce nam pokazac.
Czasami zastanawiam sie, czy to ze w sieci mozemy przesunac ten efekt "pierwszego wrazenia" na czas, kiedy juz cos o kims wiemy nie zmienia czegos znaczaco w relacjach ktore moga powstac...
Ale - wyrazajac sie w terminologii Femiaka - traktujemy wtedy siec jako swego rodzaju proteze ktora ma nam cos ulatwic. A czesto "latwiej" nie znaczy "lepiej".
No dobra. dosc moich bazgrolow. :) -
Anonim
-
★~ }))i(({ ~★
Ok, mamy "metode".
Nawet przyjmujac ze osoba jest szczera ( w tym co mowi) - tak, jest to szatyn, ma 186cm wzrostu, szczuply, sylwetka chudzielca nie sportowca... ogladasz zdjecia, ufasz, przyjmujesz za prawde... i tak dalej.
Bywa przeciez ze ludzie nie szczerzy, i tylko koloryzuja troszke - wiec masz po drugiej stronie lacza czlowieka szczerego, czasami nudnego, humorzastego, zmeczonego, to znowu zywiolowego i dowcipnego. Mozecie jeszcze miec wspolne zainteresowania.
I tutaj pojawia sie "ale". Znajomy czy przyjaciel? Dlugo sie znacie, duzo rozmawiacie itp.
Ja mowie: "znajomy". Ograniczanie sie do kontaktow przez internet powoduje odebranie mozliwosci sprawdzenia sie w prawdziwej przyjazni.
Nie przytulisz, nie pomozesz, nie poglaszczesz, liczy sie KONTAKT, przyjaciel rzuci jedno spojrzenie - a ty juz wiesz...
Nie dasz mu "kopniaka w tylek" jezeli wiesz ze rozleniwia sie w waznej dla niego sprawie.... Nie spotkasz sie na miescie, nie posluchasz z nim ulubionej muzyki, nie pojdziesz na rower. Nie pomozesz sprzatac po imprezie. Nie bedziesz czytac mu wierszy, kiedy on bedzie pil kawe.
Nie otrze ci lez... Tak na prawde nie pocieszy. I nie mozesz powiedziec ze jest i ze mozecie polegac na sobie :( Nigdy nie dostaniesz telefonu w srodku nocy "Przyjedz...".
Taka pusta przyjazn przez internet.... Nie widze tego.
Odbierajac szanse na zycie w "ralu", ograniczajac sie do znajomosci w net'cie, niszczymy miliony komunikatow,ktore moglibysmy otrzymac i wyslac.
Pozostaja tylko slowa, bez brzmienia, tonu, prawdziwej konotacji z 1/10 tresci - ktore nawet slowami nie sa... w najlepszym przypadku telefony....
To nie przyjazn. Znajomosc only :(
-
Anonim
Ale wy sie zupelnie mijacie z tym co ja napisalem...ja powiedzialem ze przyjazn przez internet jest mozliwa tylko wtedy kiedy sprowadzi sie do poznania tej osoby w naszej rzeczywistosci...i nie ograniczy bynajmniej do jednego spotkania...jesli zas ograniczy sie do kontaktow tylko przez net to na pewno tego przyjaznia nie mozna nazwac...bardzo dobrze to widac na przykladzie podanym przez ikko...:*... -
-
firiel
sie zgadzam z przedmowcami, z tym ze jak sie nie ma mozliwosci pogadania z przyjaciomi na necie to tez ciezko...;(
;) -
Anonim
Net stanowi w pewnym sensie jakieś spoiwo,
rozerwanej postmodernistycznej, postindustrialnej(i jeszcze tak wiele 'post' jak chcecie) struktury społecznej, gdzie wszystko już jest -post- nim na dobre zdąży się -stać -'czymś', a my gdzieś pośrodku tego wszystkiego żyjemy sobie używając tego neciku do łączenia się w grupki i różne inne takie koteryjki... a po polsku:
napewno ułatwia to urzymywanie kontaktu z osobami, które znamy z 'realu', bo wszyscy coraz bardziej zaczynamy sobie 'żyć w tej sieci' i mniej lub bardziej jesteśmy do niej uczepieni, wessani; (czy tego chcemy, czy nie)
Jeśli chodzi o przyjaźń to myślę, tak jak Ikka,
ale być może tą ~pełną, fasadową przyjaźń ("znajomość only":) należy po prostu nazywać "przyjaźnią netową" mając w umyśle pojęcie czegoś, co realną przyjaźnią nigdy nie będzie, jeśli nie wyjdzie na zewnątrz.
-
over and out
nie chce smucic, ale jest wiele badan na ten temat :) hard, empirical studies :)
co ciekawe, kanon tych badan wyznacza psycholog, niejaki Kraut.
zajalbym jakies stanowisko w tej dyskusji, ale strasznie nie chce mi sie brnac przez kilka stron tych koszmarnie dlugich wypowiedzi :D
Podobne Tematy
|
|
Psychologia UW - mekka polskiej niedojrzałości emocjonalnej :)
Miejsca grona (5)
-
Coffeetura Krakowskie Przedmieście 4/6, Warszawa
-
CLUB STEREO Nowy Świat 21A, Warszawa
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Wydział Psychologii UW Stawki, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

