-
Użytkownik uśmiechnięty
Na dzien dobry, bedzie "dzien dobry"!
Requiem obejrzalem po raz pierwszy ponad dwa lata temu, ale ciagle do niego wracam. Byl pierwszym filmem, ktory skonczylem ogladac z drinkiem w reku i do ktorego wracam z systematycznoscia kanara na trasie 17tki kolo Filtrow.
Genialny film, w ktorym obraz mowi wiecej od akcji... jak sadzicie? no i ta muzyka.... -
Grono.Net
faktycznie film zalicza sie do jednych z najlepszych jakie ogladalam.....swietny, dlugo jeszcze po obejrzeniu myslalam...;] -
Anonim
ja nie myślałam po obejrzeniu tego filmu totalny rozpierdziel myślowy. -
Grono.Net
-
-
Grono.Net
Ja siedzialam na krzesle, bujalam sie przod- tyl, przod- tyl, plakalam, ale takl "samoczynnie", pozniej lezalam w lozku z otwartymi oczyma i nie moglam spac. -
Grono.Net
U mnie przygoda z Requiem zaczęła się póltora roku temu...
Wtedy został mi podrucony soudtrack... zakochałem się...
dopiero po poł roku włanczając mimochodem TVP1 natrafiłem na Requiem ... Szczena mi opadła... i tak pozostawała do końca filmu... aż do samego rana... bezsenna, pełna myśli...
dla mnie film kultowy i pozostający w pamięci... -
Agusia:)
Jestem takiego samego zdania.Film jest taki ze az brak słów... pierwszy raz ogladalam go ponad rok temu z kumpela i obie zamarłyśmy z wrażenia.Muzyka jest jego idealnym dopełnieniem. Ten fil pokazał mi świat z innej nieznanej strony. -
Użytkownik uśmiechnięty
no i zem zapomnial o chyba jeszcze jednej z mocniejszych stron filmu.... MONTAZ! majstersztyk w pelnym tego slowie znaczeniu! KLIMAT! -
Anonim
podobnie miałam....
nie ruszyłam się z miejsca,siedziałam bez ruchu przez jakieś 20 min i myślałam ...
spore wrażenie na mnie zrobił
dobry
bardzo -
Anonim
ja najpierw mialam sałndtraka...ale po tym co zobaczylam...jeeeeez....a jak zobaczylam po raz drugi...jeeeeez:)no:)buziaki Michaś:) -
Anonim
-
lidium
wyszlam z kina, wyciagnelam papierosa i zapomnialam go zapalic.........
-
RaF
przy kalejdoskopie scen z "końca" wszystkich bohaterów szukałem szczęki, która opadając wtoczyła się gdzieś pod łóżko... potem dochodziłem do siebie tylko 3 dni, co sądząc po rozmowach ze znajomymi wydaje się jednym z krótszych wyników; ] -
brak konta
jedyną reakcją po tym filmie było rozmślanie nad tym, jak skończy mój zajebisty kolega.....
film doskonały, jednakże przedtstawiał realia to co się dzieje naprawdę
nie ma więc co płakać nad filmem tylko pomyśleć że naokoła nas jest wpizdu ludzi takich jak bohaterowie tego filmu
co z tego że wstrząsnał wami skoro i tak nie zrobicie raczej nic w kierunku zmiany czyjegoś życia (o ile ktokolwiek wie o co mi chodzi), a jeżeli to Ty ćpasz to po tym filmie napewno nie przestaniesz tak samo nie uchroni Cię on przed tym, by spróbowac tego czegoś zakazanego (pomysleć-pomyslisz, ale może 1% ludzi zacznie dogłebnie mysleć czy warto)
film jak film- obejrzycie, zapomnicie a prolem pozostanie
takim moim skromnym zdaniem film nie został nakręcony tylko i wyłącznie w celu zbicia pieniezy ale zeby przekazać cokolwiek młodemu pokoleniu, gdyż nie ma większych głupków i ludzi bezmyślnych aniżeli my- jednakże y jesteśmy za głupi na to, by cokolwiek z niego wyciagnać
film stał się filmem kultowym
a co jes "kultowe" to należy ogladać, bo przecież to jest teraz takie popularne..... -
ismena
Obrazy przesuwały się w zawrotnym tempie. Źrenice zdawały się żyć we własnym świecie....młodzi mężczyźni, na pozór pełni chłopięcego jeszcze wdzięku nadmorską ulicą pchali telewizor na zniszczonym wózku.....starszy mężczyzna dał im za niego pieniądze a obserwator mógłby pomyśleć, że za moment z uśmiechami na twarzach popędzą kupić cukierki. Kupili kolejny krok do piekła. Znowu te źrenice.. Moment odrętwienia, czwarty wymiar, wreszcie powrót do świata żywych. I ta piękna czerwona sukienka Sary Goldfarb. Przyczynek jej klęski, początek piekła. To obrazy, które utkwiły mi w pamięci. Skłoniły do przemyśleń i do napisania tych słów. Świat wypełniony komercyjną papką z założenia nastawiony jest na zmakdonaldyzowany przekaz - unika spraw nieprzyjemnych, mówiących o ciemnej stronie życia i śmierci; o upokorzeniu i wstydzie, o złudzeniach bez pokrycia....łatwych pieniądzach. To wszystko w XXI wieku jest niemile widziane. Chcemy o sobie mówić, że jesteśmy idealnymi obywatelami, pracownikami, dziećmi.....
Pan z tamburynem o którym śpiewał Bob Dylan......
Tyrone i Harry; właśnie tego chcieli, sprzedawać ludziom marzenia, zdobyć następną działkę. Rzeczywistość jak z telewizyjnego show; BĄDŹCIE ZADOWOLENI!! MAMY ZWYCIĘZCĘ, TY TAKŻE MOŻESZ NIM BYĆ!! Czerwona sukienka, powiększające się źrenice. Motywy przewodnie filmu, przypominające nam, że piekło każdego jest inne, inne są też jego przyczyny. Jak daleko można się posunąć dla sławy? A jak daleko dla przerwania pasma bólu spowodowanego głodem? Nieważne czy wstępujemy na tą ścieżkę nieświadomie, czy też ze złudzeniami, że wszystko zależy tylko od nas..........koniec jest ten sam. Film tak jak życie nie pozostawia nam złudzeń. Twardo przypomina, że otaczający nas świat jest taki, jakim stworzyły go poprzednie pokolenia; jaki wreszcie my pielęgnujemy. Widząc narkomana myślimy, że sam jest sobie winien. Sam wybrał, niech teraz podąża swoją drogą. Mało kto się zastanawia czy wina za ich cierpienie nie spoczywa na nas, którzy zamiast propagowanego przez kontrkulturę głośnego NIE, wypowiadamy ciche, pojedyncze TAK.
Dostosowany do potrzeb najsilniejszych świat jest zbyt brutalny dla jednostek słabych, niedostosowanych. Harry i Marion, (śliczna i utalentowana dziewczyna) zagubieni w gąszczu zasad i nakazów, szukający własnego, wolnego, utopijnego świata padają ofiarą systemu i własnych złudzeń. Sara Goldfarb; samotna matka, opętana szaleńczą wizją byci w centrum, czekająca na swoje pięć minut, i na dzień, w którym założy swoją czerwoną sukienkę.....pogrążona w kartach przeszłości, szukająca dla siebie miejsca choćby w osiedlowej społeczności. Spada na samo dno ciągle wierząc, że robi właściwy krok.
Miłość Harrego i Marion, młodzieńcza, idylliczna wręcz, zamienia się w dwuosobowy koszmar, od którego nie ma odwrotu, a każdy krok przybliża koniec. No więc właśnie koniec. Nie wiem czy jestem w stanie, czy kiedykolwiek będę, dokonać oceny tego co Aronofsky podał mi z kunsztem godnym mistrza. W tym obrazie jest wszystko: przemoc, sex, kłamstwo, narkotyki i cierpienie; zobrazowane to jest w taki jednak sposób, że odbiorca nie jest w stanie się w żaden sposób zgorszyć, ni też zbulwersować. Czysta prostota i wprost niespotykana przy takiej tematyce niewinność skłaniają do konkluzji. Integralną częscią tego obrazu była cudna muzyka Clinta Mansella, bez której sen byłby pozbawiony czaru. Gdy ekran pociemniał moja głowa wprost pękała od pytań; jak daleko zaprowadzi nas potrzeba akceptacji i bycia potrzebnym? Czy krytyka, którą obdarzamy podrzutków społecznych nie jest bezpodstawna? Wreszcie czy dziewczyna, która mija nas w windzie szukając raju nie trafiła przed minutą do dantejskiego piekła?
-
Anonim
Film swietny fakt. Ale nie zgodze sie z opinia ze nic nie wniosl, nic nie zmienil w zyciumlodych ludzi. Osobiscie znam 5 osob ktore po obejrzeniu tego filmu rzucily to i sa na odwyku. Ale co gorsse znam jedna osobe ktora po tym zaczela wiecej cpac;/
Ale producentom trza pogratulowac. Dzwiek doskonale zgrany z muzyka...a muzyka ...Boska... -
aaaaaaa
film jest najlepszy i kazdy kto cokolwiek bral w wiekszych ilosciach widzi siebie w niektorych scenach ja tak mam a juz dlugo nic nie atakuje .piorunujacy film ale nie dla osob ze slaba psychika ktore biora narko... -
eva
aja po filmie stałam się inna,czysta...to było jak przebudzenie z letargu ,w który mogłam się wpakować. -
Majka
film genialny. za pierwszym razem jak go obejrzalam nie moglam sie pozbierac... siedzilam zmulona i niewiedizlam co sie dzieje dookola. i ta muzyka.. chyba najlepszy soundtrack jaki powstal... -
Anonim
nie bede orginalna;muzyka poprostu zwalila mnie z nog az chcialo sie wziasc do reki skrzypki i grac...:P film sam w sobie cudowny,wzruszajacy-idealny.

