-
.
>odp 2. zgadzam się, ale w końcu to oni mają
>wykształcenie medyczne i "jakieś" większe pojęcie na ten
>temat niż młodzież.
>
>:)
z wykształceniem to różnie bywa , fakt młodzież ; D (na szczescie albo niestety nie zaliczam sie do młodzieży) -
nic
ja osobiście to rozmawiałabym na ten temat na lekcjach wychowawczych. ale nie tylko w sposób że dzieciakom puści się film i koniec. rozmowa -> wnioski itp. -
.
>Nath! napisała:
>A co do zgodności z tematem- to z pewnością edukować.
>I myślę, ze to mogliby nie być Ci beznadzijeni
>psychologowie, którzy poczuczają co do seksu przed
>ślubem, okresu, erekcji, różnic kulturowych i
>religijnych, tolerancji, a ćpun.
>Z prawdziwego zdarzenia ćpun po przejściach, który
>skońćzył z gównem, wyszedł z bagna i opowie szczególy
>tej niebezpiecznej zabawy.
masz racje ,ale prawdziwy ćpun po przejsciach ,to nie jest zwykły palacz marichuany. -
Anonim
ta, a wychowawcy to takie patryki, pomyslalas o takiej opcji?
Cpun to dobra opcja. jako pan od pogadanek. tylko zeby nie byl to kolejny bodek -
-
nic
właśnie zależ wszystko od wychowawcy :) nie którzy są na prawdę otwarci i można z nimi o wszystkim pogadać, ale nie mam nic przeciwko spotkaniom "z życia wziętych" . -
.
>Jeży napisała:
>To jest Twoj problem, nie czytasz co my piszemy tylko
>powtarzasz swoja opinie
co do Pani "Patryk" Jeż dobrze zauwarzył nie edukujesz sie czytajac nasze wypowiedzi ,tylko powtarzasz w kółko to samo (jak dziecko ,ktore krzykiem chce wszystko załatwic) -
Anonim
Nath:
>Poza tym, od jednorazowego miękkiego narkotyku jeszcze nikt
>nie umarł, a jeśli miałby spróbować i potem juz nie
>próbować bo mu sie nie podobało to tym lepiej.
czytałam o dziewczynie ktorej wystarczyl jeden zwykly "roźluźniający drops" po ktorym bylo jej dobrze i jak to mowila "w życiu nie czuła się lepiej"by potem sięgać po cos mocniejszego.
Brała kwas ecstazy itp, a ż wkońcu trafiła na jakieś gówno które sprzedał jej znajomy i miala zapasc. bo to co wzięła było mieszaniną LSD i czegoś jeszcze. Jest bardzo dużo takich przypadków, ludzi ktorzy nie skonczyli na probowaniu. Zaczynało się od tych miekkich tak jak np. od haszyszu a kończyło.... właśnie.To, że napisalam że narkotyki- jakie kolwiek powinny być zabronione, jest tylko moim zdaniem. I chyba tym zdaniem jeszcze nikomu niczego nie zabroniłam, ani nie ograniczylam jego wolności. To jest tylko moje zdanie. -
nic
wy tu gadu-gadu, a ja nadal czekam na odpowiedź od "Patryka"...
a co to posta wyżej... to był jej wybór chciała to wzięła coś mocniejszego, ale Tobie przecież nikt nie każe zaraz się brać za lsd albo nie wiadomo za co. chcesz bierzesz, nie to nie i koniec.
a poza tym tu gadamy o legalizacji miękkich narkotyków więc wróćmy do tematu.
-
Anonim
"pale ale nie stale bo ten co pali stale ma tylko jedno na świat spojrzenie tak jak ten co nie pali wcale"
umiar!
-
>Jeży napisała:
>"pale ale nie stale bo ten co pali stale ma tylko jedno na
>świat spojrzenie tak jak ten co nie pali wcale"
>umiar!
>
bardzo dobrze podsumowane -
.
>Jeży napisała:
>"pale ale nie stale bo ten co pali stale ma tylko jedno na
>świat spojrzenie tak jak ten co nie pali wcale"
>umiar!
>
Da ! ładny cytat; D -
Anonim
zgadzam się w pełni z tym co powyżej
1)osoby nie mające nic wspólnego z narkotykami nie powinny się wypowiadać
2) nie da się co dzień jarać i normalnie funkcjonować
3) trawa nie jest zła ,źli jesteśmy my
Narkotyki nie są złe póki nie zabijamy nimi złości -
pjentak
Szczerze przyznam,że nie śledziłem całej wymiany poglądów bo.. nie chciało mi się czytać, ale cóż, taka choroba społeczna - lenistwo.
Na początek odpowiem na pytanie zadane w temacie: EDUKOWAĆ i ZALEGALIZOWAĆ. Czemu? To chyba jasne.. Chociaż chyba nie, bo znając życie zaraz dostane po głowie za to stwierdzenie, ale do rzeczy.
Dzieciaki, takie jak ja i młodsze, powinni wiedzę na temat narkotyków czerpać ze szkół, a nie, jak to często bywa, z własnych doświadczeń czy opowiadań koleżanek i kolegów. To drugie niestety wpływa strasznie na ludzi, szczególnie w okresie dojrzewania, kiedy każdy chcę imponować każdemu i prześcigamy się w robieniu durnych rzeczy. Zaczyna się niewinnie - najpierw papierosy, ot tak, żeby zaszpanować potem piwko po szkole (albo też w odwrotnej kolejności), a a następnie zaczyna się przygoda z jointami bo 'kolega powiedział, że fajnie się po nich czuje, nie uzależniają, a te bzdury o tym, że po nich przechodzi się na ciężkie narkotyki to tylko jakieś mity'. No i tak od imprezy do imprezy, od jointa do jointa startuje interesująca historia młodego ćpuna. Większość na tych jointach poprzestanie, a jakiś mały odsetek ruszy dalej w świat narkotyków - piguły, feta, koks itd. O tym ile osób pójdzie dalej decyduje kilka czynników - środowisko, osobowość, wartości wpojone przez rodziców czy inne pozornie błahe sprawy. Jak już jesteśmy w środowisku, gdzie często pali się trawę to nietrudno o to, żeby zakręcić się za 'pracą' i zostać dilerem - bierzecie towar, więcej przejaracie niż opchniecie i zaczną się problemy - długi czy inne akcje związane z dilerką. Powinniśmy takie ostrzeżenia wynosić ze szkoły, a tam niestety jest to tematem tabu..
A czemu zalegalizować? Wiadomo, że 'zakazany owoc lepiej smakuje' czyż nie? Sam się o tym wiele razy przekonałem, ale nie o tym chcę mówić. Gdyby w Polsce marihuana i haszysz(bo tylko takie substancje uważam za narkotyki miękkie) zostały zalegalizowane to i państwo i zwykli konsumenci zyskali by wiele - państwo po opodatkowaniu zyskało by grube pieniądze na załatanie dziury, a konsumenci zyskali by naturalne, pewne źródło, a nie niepewny, często podrasowany np. domestosem stuff, który lansuje mózg(tak, tak, wiem - nawet czysta trawa lansuje mózg) w takim stopniu, że nie wiesz co się z Tobą dzieje. Poza tym ludzie nie mieli by kontaktu z dilerami(wiadomo, kto będzie chciał to będzie miał) przez co nie mieli by kontaktu z groźniejszymi substancjami typu kokaina, amfetamina czy pochodne. Mafia przestałaby być faszerowana pieniędzmi bo jednak marihuana to najczęstszy narkotyk, który się używa (chyba:)). Dilerka nie zniknęła by z ulicy całkowicie - wiadomo, ale większość palaczy chodziła by do coffee shopów. Jest jeszcze wiele rzeczy, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, które by nastąpiły po zalegalizowaniu. Podejrzewam, że byłoby podobnie jak z alkoholem wśród under 18, chyba, że sprzedawcy by podchodzili do jointów inaczej i byłaby większa kara więzienia za sprzedanie nieletniemu marihuany. To jest w sumie temat na elaborat, więc skończę wywody..
Apropos narkotyków (tych miękkich i ciężkich)
Denerwuje mnie rozpowszechnione szufladkowanie - nieważne czy palisz marihuanę czy latasz naćpany heroiną po dworcach jesteś ĆPUNEM. I złapany przez policję zapłacisz za to tak samo. To jest co najmniej chore. To tak jakbyś chciał postawić na tej samej linii jazdę rowerem po drodze i szybką jazdę samochodem mając dwa promile. Teoretycznie to i to jest niebezpieczne, ale jednak to dwie zupełnie odmienne rzeczy...
Apropos jointów
Sam bardzo lubię sobie zapalić, oczywiście z nie za często bo mam świadomość jakie to niesie za sobą skutki. Nigdy nie miałem problemu, żeby powiedzieć 'nie, dziś nie pale', chociaż tak jak powiedziałem to zależy od człowieka, a nie od substancji. Wkurwia mnie tylko fakt, że zataczający się alkoholik z czerwonym nosem ĆPA(bo alkohol i papierosy to też narkotyki z definicji) legalnie, a ja muszę się ukrywać.
To tyle, pozdrawiam i życze miłej nocy. Dobranoc
Ps. Sorry za bledy, ale poźni jest. -
Anonim
-
Anonim
hehe ja kiedys policj na pytanie czy cpam odpowiedziałem..... ja nie cpam... ja pale ... a to dwie rózne zeczy.... ZALEGALIZOWAC -
>Łukasz napisał
>Szczerze przyznam,że nie śledziłem całej wymiany
>poglądów bo.. nie chciało mi się czytać, ale cóż,
>taka choroba społeczna - lenistwo.
>
>Na początek odpowiem na pytanie zadane w temacie: EDUKOWAĆ
>i ZALEGALIZOWAĆ. Czemu? To chyba jasne.. Chociaż chyba
>nie, bo znając życie zaraz dostane po głowie za to
>stwierdzenie, ale do rzeczy......
jedna z nielicznych sensownych wypowiedzi w tym temacie.
jak ktos pisze "legalize it" i dodaje "tumturumtum"...
...to juz dla mnie wystarczy jako objaw trwalego uszkodzenia mozgu....
zasady- "odpowiedz i uzasadnij" ucza juz w podstawowce, chyba ze cos sie zmienilo odkad ja mialam 10 lat... -
Anonim
-
Tricky ♥ Heatz
Juz nie wiem czy jestem za legalizacja.... wczoraj przez dragi umarl moj kumpel;( -
grzegorz p
jeżeli chodzi o mnie to paliłem,pale i będe palił ziółko, i z czystym sumieniem moge powiedzieć że to nie jest zaden narkotyk, a tym bardziej nie uzależnia bo bardziej sie uzależniłem od legalnego piwa niż nieskazitelnego krzaka spokoju i relaksu. ale to tylko moje zdanie takrze sie poddaje-- zamknijcie mnie!!!

