-
Przerzucilem sie na Facebook.
malo jest rzeczy ktore sie tak wspolnie kojarza...bilecik do bangkoku, i ten moment kiedy wsiada sie do taryfy i mowisz: "khao san"...az ciarki przechodza...a potem wysiadasz tam z plecakiem, ok 23, bo tak przylatuja czesto samoloty, i najlepiej kolo burger kinga wysiasc , i widzisz khao, full ludzi, wszyscy tacy...no fajni, z przygoda..najlepiej kolo burgera zeby przejsc cale khao san w poszukwaniu guesthouse'a. i widzisz te twarze kolorowe i tych ludzi, te tlumy, a ty jeszcze z plecakiem, ale wiesz ze zaraz bedziesz jednym z nich - znowu!!a potem gdzie tylko przyjdzie do glowy...on a shoe string:) w zeszlym roku bylem dwa razy, peachy guest house - polecam:)) a market chatu chak?? a przesiadka autobusowa w surang thani w drodze na wyspy na poludnie? albo full moon na ko pha ngan? ojojoj trzeba jechac tam czym predzej :((( -
.::Lanaia::.
A ja mowie jedzenie, picie, jedzenie i jeszcze raz jedzenie... nigdzie nie ma jakiego dobrego jedzenia.
I wcale nie przeszkadza, ze ten kto je przygotowuje nie myl sie od miesiaca!! :) Albo ze nie wiesz czy jak zjesz to przezyjesz do jutra!
mmm.. bananowe nalesniki na khao san.. albo smoothie... -
Marta
Mrrru... Zapachniało kurkumą :> Poproszę o więcej! Na ten przykład o muzyce. Pozdrawiam. -
.::Lanaia::.
-
-
...: beijing
gwar i skwar...
zapach ulicy
komunikacji
motorbajki
swiatla
zapach powietrza po polnocy
...... a tuz za rogiem Lao!
tam cichy milczacy wicznie nieujazmiony mekong
zachody slonca wsciekle komary :)
a na deser Lao bier....
-
@hero
jakby przetlumaczyc bangkok na polski dla mnie to by bylo "powrocisz tu" = ]
co tu wiecej mowic
a marzenka jak kazda kobieta tylko o jedzeniu...jakby to moja przyjaciolka powiedziala tajska kuchnia - pychotka!!!
szczegolnie milo wspominam bar 2 przecznice od khao san no i oczywiscie dziadka co wyciskal nam najpysznmiejsze soki z mango i kawe mrozona =]
wiem ze jeszcze nie raz sie tam zjawie...oby wszytko bylo takie same =]
no i tobiasz pozdrawia ! -
.::Lanaia::.
Ohhh - Mihu - ten dziadek to byla rewelacja!!!
Dla niewtajemniczonych: na malej, zapezialej ( jak to w Azjii bywa) uliczce stoi sobie stragan, zza ktorego swieze soki i smoothie sprzedaje dziadek.
Opis dziadka - ma strasznie brudne paznokcie i wyglada jak emerytowany morderca - czasem az strach zamowic cokolwiek - jak ci da nie to co chciales to i tak nie zwrocisz mu uwagi!!!
Ale jego soki sa NAJLEPSZE!!!!!
