-
Poray
a jaki jest Wasz stosunek do bardzo popularnej od dawien dawna tendencji XX wieku czyli używania (czasem nawet nadużywania) nagości jako środka wyrazu.
właściwie w środowisku nie wzbudza to zadnych wiekszych emocji, chociaz nadal nagością łatwo prowokować. (w Polsce zwłaszcza, vide: sprawa nienzalskiej, prace kozyry itd. abject art itp).
jakie są Wasze wrażenia odnośnie takiej sztuki? co jest według Was w tym najważniejsze: erotyzm, łamanie tabu, afirmacja nagiego naturalnego ciała czy moze cos innego? (da Vinci :"nic co ludzkie nie jest mi obce" :)
P.S.
po za tym czy wie ktos moze czy na publikacja jest dostępna w Polsce :
http://www.taschen.com/pages/en/cat...
[taki ciekawy magazyn "Jaybird" z lat 60'tych, USA. ludzie co walczyli o wyzwolenie nagosci od balastu kulturowych uprzedzeń, powrotu do natury itp itd. do tego na dobrym poziomie artystycznym :P] -
dorota
hm nagosc jak nagosc zalezy od kontekstu i w sztuce wspol bardziej chyba stawiaja na obscene, hmm jesli ma ona uzasadnienie w pracy -
Anonim
Byłem kiedyś w zachęcie na takiej wystawie o miłości. Był tam film z Mediolanu, gdzie ludzie w galerii sztuki uprawiali seks a widzowie sobie stali i patrzyli. Nie do końca przekonało mnie to, mało było to artystyczne.
IMO chodzi przede wszystkim o manię łamania tabu, która panuje w naszym świecie. Jeśli chodzi o wątek powrotu do natury, to dziękuję, dobrze się czuję w mieście.
Fowles kiedyś ładnie powiedział, że śmiejemy się z ludzi z epoki wiktoriańskiej gdyż podchodzili do spraw cielesnych bardzo oględnie, ale nie zastanawiamy się czy nie tracimy troszkę ze smaku jakiegoś 'zakazanego owocu' podchodząc do nich z ostentacją. Ja może nie traktuję tego jako zakazany owoc, ale z pewnością nie interesuje mnie rozłamywanie kolejnych tabu w kwestiach seksualności.
Z drugiej strony, uważam że akt może być wysoce artystyczny, co z resztą zostało odkryte długo przed nastaniem sztuki nowoczesnej. Jego artyzm polega jednak na eksponowaniu piękna ludzkiego ciała jako swoistego ready-made (:P) a nie zwykłemu podkreślaniu jego walorów erotycznych/łamania tabu. -
Anonim
Nagość jest łatwym wytrychem dla artysty. Jeśli np. w jakiejś wideo instalacji widzę ciało ponętnej modelki, to jak mam odróżnić swoje naturalne podniecenie seksualne, od podniecenia powodowanego zetknięciem z interesującą sztuką? Nagość będzie zawsze budziła jakieś (chyba nie do końca artystyczne) napięcie. Nawet jeśli jest powiązana z epatowaniem brzydotą, niedoskonałością ciała. -
-
Poray
no ale hm taki bajer z percepcją
bo np ta sama scena ktora ma jakis tresc/narracje - postacie ubrane i druga wersja - nagie. automatycznie w drugim przypadku wiekszosc bardziej zainteresuje sie nagością niz tematem sceny ktory nic nie ma do czynienia z nagością, :P
moze chodzi o to że mimo wszystko najbardziej interesują nas najprostsze popędy cielesne ?
na pewno wielu artystów stara sie "oswajać" siebie i innych z ciałem. niszczenie stereotypów, kanonów, skojarzeń, uprzedzen etc. etc ale jednak nie da sie ludziom wykasowac całego zaprogramowania kulturowego. bo to silniejsze od własnej woli i osobowosci itp. chociaz takie konfrontacje bywają ciekawe a nawet zaskakujące w efektach ha!
-
Anonim
NIe no, z tym oswajaniem to jest bullshit. Nie ma już uprzedzeń w sztuce. Mohera nigdy nie oswoisz, a bywalcy galerii (ze sztuką nowoczesną) do osób pruderyjnych nie należą. Podoba mi się sposób w jaki ciało traktuje Thomas Ruff w serii 'Nudes'. Ruff przerabia zdjęcia porno dosyc prostymi metodami (rozmazuje, zmniejsza rozdzielczość) dzięki czemu każda z postaci staje sie tylko geometrycznym kształtem, trci cechy indywidualne. Tak potraktowane ciało ludzkie (przynajmniej mnie) zaczyna śmieszyć, bo wszystkie 'czynności' wykonywane na zdjęciach staja sie nienaturalne i groteskowe. -
Latający Mrówkojad
No da Vinci raczej nie jest autorem słów "nic co ludzkie nie ejst mi obce"...wracając do nagości... w dzisiejszym świecie nie szokuje sama nagość a kontekst w jakim zostaje użyta. -
Poray
nic co ludzkie nie jest mi obce" - no tak to jakas rzymska maksyma. tyle ze czytalem akurat jakis tekst da Vinciego gdzie uzywa tego pisząc o swych badaniach anatomicznych, poznawaniu człowieka itp.
-> a i tak nawet w środowisku art. mozna szokowac nagością jeszcze troche. wlasciwie sa tez wystawe gdzie zwyczajne porno sie prezentuje tylko taka roznica ze to jest lansiarskie porno błogosławione przez sztuke a te w kiosku to rzekomo prymitywna dewiacja :] -
Anonim
-
Anonim
No von Hagens też w jakiś sposób nagość przedstawia;) w ekstremalnym wydaniu. -
2B
jesli w pracy chodzi o oderwanie od skojarzeń z jakąś konkretną epoką to pozbawienie ?modela? ubrania jest jak najbardziej wskazane, ale często rozbierananie się może być pustym, nieuzasadnionym gestem, tanim efektem. W jednej realizacji nagość będzie neutralna a gdzie indziej wystarczy np. czarny strój. czy nie tak!? (mam tu na myśli różnego rodzaju sytuacje akcyjne) -
Poray
> a podasz przykłady tych wystaw ?
a na przyklad wystawa Carlesa Santosa w Fundacji Joana Miro w Barcelonie na wzgórzu Montjuïc. :] w tym roku widziałem
-
a b d u l - Q v a n t
powiem w ten sposób, sa tacy co mowią że się nagośc fizyczna skączyła. a chodzi teraz o metafizyczna, tyle że nie wiadomo jak to zrobic i wywołac, jak obnażyć odbiorce. dlamnie osobiście Sztuka im bradziej jest dosadna, tym mniej mnie interesuje skupianie sie i uzywanie jej w sposob wulgarny jest bez sensu. bo w ludzich i na ulicy jest tyle tego, że nie musze chodzic do galeri zeby to oglądac, cos co mnie zaszokuje. Natomiast umiejetne posługiwanie się tematem i obrazem i umiejętne zainteresowanie odbiorcy jest wazne. Generalnie sztuka która opiera się na grozie i na szokowaniu, jest "prosta". -
Anonim
Myślę, że nagość w sztuce jest tak rozległym tematem, że nie sposób odpowiedzieć na te pytania w kilku zdaniach. No ale postaram się w swojej wypowiedzi zwięźle ująć wszystko, co chicałabym.
Uważam, że prowokująca nagość, czy nawet pornografia jest często, jak to zostało powiedziane, 'prosta', ale nie zawsze. Wydaje mi się, ze nie można niczego odrzucać całkowicie, bo z założenia to tylko tania prowokacja. Nawet, jeżeli rozkładałoby się to w proporcjach 70-30%, czy nawet 85-15%, gdzie 15 stanowiłaby dobra wylgarna nagość, która przedstawia jednocześnie coś więcej, to nie można przecież niczego uogólniać.
"ta sama scena ktora ma jakis tresc/narracje - postacie ubrane i druga wersja - nagie. automatycznie w drugim przypadku wiekszosc bardziej zainteresuje sie nagością niz tematem sceny ktory nic nie ma do czynienia z nagością"
-za pierwszym razem tak, ale kiedy spojrzysz po raz kolejny, to chyba już troche zmieni się Twoje podejście do tego. No chociaz nie wiem, faktycznie to akurat temat dość zastanawiajacy.
*
Jeżeli dany artysta nadużywa nagości, to albo ma jakieś problemy, obsesje, albo po prostu brak mu pomysłu.; )
Ja sama lubię nagość. Odwzorowanie ludzkiego ciała jest dużo bardziej interesujące bez ubrania niż w nim.
Przedstawienia wyidealizowane są jednak dla mnie dość nudne, podobaja mi się pewne przerysowania czy nawet deformacje (czy ja już o tym tu nie pisałam?; > Nie chcę być monotematyczna.)
"Nie ma już uprzedzeń w sztuce. Mohera nigdy nie oswoisz, a bywalcy galerii (ze sztuką nowoczesną) do osób pruderyjnych nie należą."
Czy ja wiem, to chyba kolejne uogólnienie.; )
Choć faktycznie zdecydowana większość bywalców galerii nie należy do pruderyjnych. Ale.
" Generalnie sztuka która opiera się na grozie i na szokowaniu, jest "prosta"."
Pewnie i tak. Ale czy stwierdzenie 'prosta' ma znaczenie jedynie pejoratywne?
Wydaje mi się, że niekiedy w czymś, co nie ma w sobie nic metafizycznego, magicznego, dającego do myślenia, można się zakochać. Dajmy na to: ogromny szacunek do wyćwiczonego warsztatu, czy przede wszystkim- kolor. Czasami można spojrzeć na obraz, który właściwie niewiele ma do powiedzenia, ale dobór barw tak wpływa na odbiorcę, że nie można się nie zachwycić.
Tak więc można chyba rozmawiać na ten temat mając na myśli coś bardziej konkretnego.
Tyle ode mnie :) -
Anonim
nie zapominajmy, że najbardziej na nas działają Eros i Tanatos... to jest coś co zawsze będzie nas proruszać, choć wiele zależy od formy i idei -
a b d u l - Q v a n t
jednak dalej będe stał przy swoim ze ciężej jest stworzyć coś pozytywnego niż negatywnego. taka jest natura człowieka i to nie jest tylko moje zdanie ale dużo ludzi powtaza to samo w innych koncepcjach.
Latwiej jest zniszczyć niż stwożyć. łatwiej jest obraźić niż pocieszyć. a sztuka musi miec cos do powiedzenia, tylko mi chodzi o to żeby było to coś pozytywnego. Wielu poczontkujących idzie w destrukcje w skrajnosc a to nie wymaga przemyśleń zbyt duzych. -
.
robić! nie gadać bzdury!
banda inteligentów się zebrała i gada jeden z drugim co to tamto! :o
->; -) <- -
Anonim
Ładnie to skomentował kubrick w mechanicznej pomarańczy z tą rzeźbą-penisem zabijającym kobietę broniącą się klasycznie piękną statuetką. -
a b d u l - Q v a n t
no spoko że on tak to skomentował. ale jak Ty... a ty masz swoje zdanie. -
Anonim

