- 1
- 2
-
мιsнка
nosiłam się z tym tematem jakiś czas i liczę na ciekawa dyskusję, zwłaszcza, ze dywagacje nad tym czym sztuka jest a czym nie jest wyraźnie niektórych zmęczyły..
a więc przechadzając się czy to realnie czy wirtualnie przez większe galerie sztuki nowoczesnej i współczesnej,a także zerkając raz po raz na jakieś artykuły o wystawach rzuciło mi sie tak trochę, ze żeby być cenioną artystką trzeba być niestety i wojującą feministką, a jeśli nie wojującą, to przynajmniej być kobietą w sztuce głównie manifestującą swoją kobiecość i swoją kobiecą niezależność.. nierzadko sa to nawet manifesty o klimacie stwierdzenia "bo tak!" i to trochę smuci, a nawet przeraża.
z reszta jak są wystawy jakieś promujące twórczość kobiet, to to tez sa głownie artystki walczące.. i teraz moje pytanie.. czy to koniecznie tak musi być? czy kobiety nie mają naprawdę do pokazania w sztuce nic ponad manifestację siebie jako ofiary męskiego szowinizmu? czy to naprawdę jest najważniejsza kwestia dla kobiet tworzących już w 21. wieku?
ps. rzucając taki temat nie prosze o litanię nazwisk, które będą dowodem na to ze sa też artystki tworzące po prostu sztukę, tylko o chwilę zastanowienia i mam nadzieję ciekawa rozmowę.:) -
Poray
na razie bez omawiania, ale np.
Yoko Ono , Joanna Rajkowska
a wogole to kobiety sa od niedawna w sztuce w takiej masie. na razie mamy fazy przejsciowe zwlaszcza w Polsce, walka o status itp. a to tez ciekawe zjawisko ze ponad polowa studentow ASP to studentki, a jednak ponad polowa aktywnych i bardziej znanych artystow to faceci. Gdzie te dziewczyny gina po studiach?
w sumie jest tak na wiekszosci studiow humanistycznych.
mi np wogole nie przeszkadza zaangazowanie artystek w kwestie genderowo-seksualno-spoleczno- polityczne. robia to o wiele lepiej niz faceci.
-
mnie przeraża, że kobiety mają jakąś dziwną potrzebę zaistnienia przez pokazywanie swego ciała, a także eksponowania fizyczności innych ludzi, ani to fascynujące ani szokujące - nie wiem do czego to dąży...
-
мιsнка
jeszcze zależy o jakim eksponowaniu mówimy.. ludzkie ciało potrafi być naprawdę piękne i jeśli stosowane jest w kontekście estetycznym [a estetyka, to jedna z funkcji sztuki przecież], to ja nie mam nic przeciwko.. sama z resztą wśród ulubionych mam kilka artystek, które skupiają się głównie na aktach, ale na szczęście nie ma w tym jakiś niecnych zamiarów typu wywołanie szoku. -
-
monty_fr
rtystki, te nie wojojace a doskonale przygotowane zawodowo, wyzwolone z tradycyjnych funkcji jakie do tej pory przypisywano kobiecie,- wniosa do Sztuki wielki ferment, swierzy oddech.
Jak to na poczatkach zawsze bywa nie obejdzie sie od przepychania lokciami i ciosow niezbyt honorowych ale efekt koncowy powinien byc jak "odsloniecie drugiej strony ksiezyca"
natomiast watpie aby wojna plci ominela galerie. -
Anonim
mam ochotę do kogoś się odezwac, no to tu coś powiem jeszcze...
Z własnego doświadczenia widzę, że na razie, kobiety maja przekichane czy chcemy tego czy nie. Np. moje obrazki sprzedałam na skup w galerri dopiero wtedy, i to bez problemów, kiedy podpisał się pod nimi facet. Oczywiście są babeczki które latają po galeriach, ale to zazwyczaj znajome właścicieli, czy jakieś lasie kogośtam...
A jak idzie o wielka sztuke, no to tez, dopiero przy aprobacie mężczyzn kobiety zaczynaja zaslugiwac na miano "artystów" -
Poray
ale jeśli chodzi o kuratorów i właścicieli galerii to raczej trend taki, na pewno zagranicą . że masa , coraz więcej jest kobiet. praktycznie same kuratorki widzę w organizacji największych i najciekawszych wystaw teraz w europie. Np najlepsza polska galeria w Berlinie to galeria Żak/Branicka prowadzona przez dwie Polki. Największym mecenasem sztuki współczesnej w Polsce jest Grażyna Kulczyk. Muzeum Guggenheima założyła Peggy Guggenheim. Natomiast wawie jedna z czołowych prywatnych galerii to przecież galeria Klimy Bocheńskiej. W krakowie działa Maria Anna Potocka, dyrektorka Bunkra Sztuki. A największy odsetek to właśnie wśród kuratorów. I dobrze. I w ten sposób ze znajomych mi kuratorów młodych większość (a może i wszyscy) to albo dziewczyny lub geje :D
i ogólnie feminizacja przoduje. Przecież na akademiach już większość to dziewczęta. i pełno jest już wystaw, nie tylko o zabarwieniu feministycznym, gdzie 100% płci żeńskiej. rajkowska, kozyra, baumgarten, burska, sędziny główne etc. etc. -
Anonim
te panie kuratorki to naogol zony mezow pozwalajacych im na tfu "obacanie sie w kregach artystycznych"
Poray... naprawde... czasem dobija mnie ten Twoj optymizm -
Anonim
a co do akademii, to tendencja jest taka, ze facet musi byc naprawde beztalenciem totalnym, by sie nie dostac. Zapytaj kogo chcesz z ASP. Jesli kobieta i mezczyzna sa na mniej wiecej rownym poziomie na ezg. zawsze wybiora mezczyzne. bo i kobiet faktycznie wiecej sie pcha. co nie znaczy, ze sa bardziej cenione. Przeciwnie. Ale w dupie to mam -
Poray
daj mi jakiś przykład młodej kuratorki która ma wpływowego jakiegoś męża. wiele zdolnych dziewuch.
a co do znanych artystek to raczej żadna nie ma pleców w formie faceta. a dużo ich w polsce
to nie optymizm. ale i tak nie chodzi o to że sztuka kobiet jest często zła bo jest dyskryminowana płciowo ale że po prostu bywa strasznie kiepska. -
Anonim
ale nie rozumisz no, ze gdyby nie faceci okrzykneli ktoras laske "dobrą" toby nic z niej nie bylo. Faceci decydują. -
Poray
krytycy sztuki to też w przeważającej większości kobiety. zoba kto robi te blogi i teksty o sztuce. same kobity.
ale to że często "faceci decydują" to chyba już problem taki że kobiety nie walcza o swoje, albo też nie chcą decydować. nie widze tu jakiś męskich zapędów do dominacji tylko po prostu bierność od strony kobiecej. -
Anonim
Masz rację. Kobiety są bardziej wrazliwe ponoc, bardziej sie angazuja w takie hece. Ale wiesz... Juz w glowkach i kobiety i mezczyzni maja utarte, ze jednak ostateczne zdanie zawsze nalezy do chopa. Nie wiem czy to sie zmieni. -
Poray
> ostateczne zdanie zawsze nalezy do chopa. Nie wiem czy to sie
> zmieni.
ja tej zasady nie stosuje :]
ale np. w szkołach pod przedszkoli po uniwersytety wszystkim rządzą niepodzielnie kobiety, bezlitosne dyrektorki, panie rektor i dziekan etc. Bez kobiety każdy facet na stanowisku i tak gówno może.
To chyba wszystko zależy od płciowości mózgu - co innego facet co ma kobiece pół mózgu, a kobieta co myśli jak facet albo i nawet bardziej męsko niz facet. bywa i tak -
powoliłapie
A czy tu nie chodzi po prostu o modę na walczące kobiety w sztuce?
przyjdzie inna moda i zapomni o tym tłumie, zostaną tylko te które na prawdę miały coś ważnego i ciekawego do powiedzenia. Nie będziemy musieli tracić czasu na oglądanie modnej tandety. -
мιsнка
>powoliłapie wrote:
>A czy tu nie chodzi po prostu o modę na walczące kobiety w
>sztuce?
>przyjdzie inna moda i zapomni o tym tłumie, zostaną tylko
>te które na prawdę miały coś ważnego i ciekawego do
>powiedzenia. Nie będziemy musieli tracić czasu na
>oglądanie modnej tandety.
moda to mogła być w drugiej połowie ubiegłego stulecia.. teraz to już jest przesyt i pytania, czy na prawdę nie ma innych, ciekawszych tematów.. -
powoliłapie
Zgadzam się z tą drugą połową ubiegłego stulecia, ale jak inaczej nazwać te wszystkie krzyżowane penisy i inne agresywne manifesty "kobiecości" jak nie modą. Przecież to nic nie wnosi do historii sztuki, a jednak jest promowane przez krytyków i kuratorów (no i oczywiście ludzi biznesu) -
Anonim
>мιsнка napisała:
>moda to mogła być w drugiej połowie ubiegłego stulecia..
>teraz to już jest przesyt i pytania, czy na prawdę nie ma
>innych, ciekawszych tematów..
Gdzie się nie rozejrzę tam Miszka pyta czy nie ma ciekawszych tematów xD -
мιsнка
>klaudyn wrote:
>
>Gdzie się nie rozejrzę tam Miszka pyta czy nie ma
>ciekawszych tematów xD
tak z ciekawości zapytam - gdzie jeszcze to pisałam?;> -
Anonim
Nie chce mi się szukac; ) ale cholera! co mnie nie zaciekawi, to na dole czytam, że nudne to i koniec tematu :D
- 1
- 2

