-
..::Mr.White::..
-
..::Mr.White::..
-
zapierdalak
Bryke znalazles ze sie wymadrzasz?:D A tak apropo to wg mnie obie formy jezykowe sa poprawne bo w koncu w "Kaczkolandii" jestesmy, a bynajmniej ja DUUDE!!:P -
Anonim
http://pl.youtube.com/watch?v=4P-Pw...
posłuchajcie, jak sie wczujecie do zaspiewajcie : olej hungara :D -
-
BU
Combat nie pojebały Ci się trochę grona i tematy?
A piosenka kiepska, no ale może ja się nie znam, nie jestem ziomem, joł men mada faka jakoś mi marnie wychodzi jak widać... :D -
zapierdalak
Hungar jak Hungar, mam na to wyjebane :D Zdecydowanie lepsze sa sliwki "hung gark ki" :P Co do nuty to nie przepadam. -
bartkiller
Stary post, ale pozwolę sobie spróbować sprostować kilka rzeczy, względem wiedzy jaką ja posiadam i z mojego punktu widzenia.
>megablasta von bigshoot'a napisał
>styl zewnętrzny
W większości linii przekazu jest większy lub mniejszy nacisk również na aspekty wewnętrzne - tj. pracę oddechem, spięciem mięśni, czy jak kto woli - Qi (Chi). Hung Gar dzieli więc aspekty stylu i zewnętrznego i wewnętrznego. W linii przekazu Lam Sai Winga (której się uczę, lub też próbuję się uczyć :) ) widać bardzo ładnie powoli rosnącą przewagę aspektów wewnętrznych nad zewnętrznymi w kolejnych, bardziej zaawansowanych formach. Ostatecznie jednak, to sposób wykonania formy determinuje czy będzie bardziej skupiona na aspektach wewnętrznych czy może tylko zewnętrznych - zależnie od intencji wykonującego formę.
Oczywiście - niektórzy za definicję stylu wewnętrznego przyjmują: "stylem wewnętrznym jest tylko Tai Chi" - czy coś w ten deseń. Wtedy odpowiedź się zgadza, ale wydaje mi się, że to marna definicja; -)
>chyba południowy,
To się zgadza :-)
>skupiony bardziej na łapach, na treningu formy
Obserwując formy rzeczywiście można by dojść do takiego wniosku. Natomiast w całym treningu (przynajmniej tam gdzie ja uczęszczam) nie są faworyzowane ani ręce ani nogi. Oprócz form kładziony jest spory nacisk na ćwiczenie praktycznego zastosowania ich elementów. Oprócz rąk i nóg w Hung Gar trenuje się również z bronią: np. krótki kij, długi kij, włócznia, noże motylkowe, szabla czy miecz .
> i trening na markowane,
Tego nie zrozumiałem :)
>od czasu do czasu spar,
Im bardziej zaawansowana grupa - tym częściej sparingi. Ale to już raczej chyba specyfika sposobu prowadzenia treningu, a nie samego stylu.
Po więcej ciekawych informacji zapraszam na: http://www.hunggar.pl
I jeszcze odpowiedź na wątpliwość, która się pojawiła powyżej: Hung Gar Kuen oznacza - "styl rodziny Hung" ("styl" lub "pięść"). -
>bartkiller napisał
>Oczywiście - niektórzy za definicję stylu wewnętrznego
>przyjmują: "stylem wewnętrznym jest tylko Tai Chi" - czy
>coś w ten deseń. Wtedy odpowiedź się zgadza, ale wydaje
>mi się, że to marna definicja; -)
ano, wydaję Ci się. z tego co napisałeś, to masz trochę nikłą wiedzę, czym są aspekty wewnętrzne. ja nie wiele większą, ale po godzinnym staniu w cheng bao, nie będę redukował aspektu wewnętrznego do jakiegoś spinania mięśni, czy oddechu (to mam podczas sexu).
a z resztą, już Cię nie lubię jak tylko o tych formach mówisz, fuj.; -)
>Obserwując formy rzeczywiście można by dojść do takiego
>wniosku. Natomiast w całym treningu (przynajmniej tam gdzie
>ja uczęszczam) nie są faworyzowane ani ręce ani nogi.
głowa, łokcie ?
>Oprócz form kładziony jest spory nacisk na ćwiczenie
>praktycznego zastosowania ich elementów.
a w Yiquanie form nie ma i wszystko jet pod praktyczne zastosowanie, takie chamstwo !; -)
>Oprócz rąk i
>nóg w Hung Gar trenuje się również z bronią: np.
>krótki kij, długi kij, włócznia, noże motylkowe, szabla
>czy miecz .
brakuję tylko kałachów i wyrzutni rakiet.
>> i trening na markowane,
>
>Tego nie zrozumiałem :)
no więc, ja Cię walę prawą w nos, a Ty robisz hu-bździu z przechwyceniem ręki i strzałem w pachwinę. oczywiście, ja Cię tak serio walę w pysk, jak Ty mnie w tą pachwinę, w końcu to trening, zabijamy na ulicy.
>Po więcej ciekawych informacji zapraszam na:
> http://www.hunggar.pl
właściwie do tego mogłeś sprowadzić cały post, ale fajnie było pogadać.
-
bartkiller
>megablasta von bigshoot'a napisał
>ano, wydaję Ci się. z tego co napisałeś, to masz trochę
>nikłą wiedzę, czym są aspekty wewnętrzne. ja nie wiele
>większą, ale po godzinnym staniu w cheng bao, nie będę
>redukował aspektu wewnętrznego do jakiegoś spinania
>mięśni, czy oddechu (to mam podczas sexu).
Moim zamiarem nie była redukcja tylko do tego co napisałem. Widocznie źle się wyraziłem. Natomiast Twój sarkazm jest niekoniecznie udany - powiązanie aspektów wewnętrznych ze stosunkiem seksualnym jest bardzo szerokie np. w buddyzmie (z tego co słyszałem).
Co do odpowiedniej pracy oddechem i odpowiedniego spinania mięśni - na takim poziomie ja jestem w tej chwili jeśli chodzi o aspekty wewnętrzne form, Ty widocznie jesteś o wiele bardziej zaawansowany. Przepraszam jeśli wprowadziłem kogoś w błąd - tak jak zaznaczyłem nie wprost na początku mojej poprzedniej wypowiedzi nie stawiam się w pozycji eksperta.
>a z resztą, już Cię nie lubię jak tylko o tych formach
>mówisz, fuj.; -)
Nie będę płakał z tego powodu, ale zauważ, że pisałem nie tylko o formach :-)
Z ciekawości, skoro już zacząłeś ten temat - co Ci się nie podoba w formach ?
>głowa, łokcie ?
Uderzeń głową nie kojarzę, łokciami owszem.
>a w Yiquanie form nie ma i wszystko jet pod praktyczne
>zastosowanie, takie chamstwo !; -)
No cóż, trudno mi powiedzieć czy to dobrze czy nie - chyba zależy od tego, co komu potrzebne :-)
>>Oprócz rąk i
>>nóg w Hung Gar trenuje się również z bronią: np.
>>krótki kij, długi kij, włócznia, noże motylkowe,
>szabla
>>czy miecz .
>
>brakuję tylko kałachów i wyrzutni rakiet.
A w Yiguanie nie brakuje ?
>>> i trening na markowane,
>>
>>Tego nie zrozumiałem :)
>
>no więc, ja Cię walę prawą w nos, a Ty robisz hu-bździu
>z przechwyceniem ręki i strzałem w pachwinę. oczywiście,
>ja Cię tak serio walę w pysk, jak Ty mnie w tą pachwinę,
>w końcu to trening, zabijamy na ulicy.
Twoja chęć bycia zabawnym bardzo utrudnia rozmowę. Rozumiem, że przez trening "na markowane" rozumiesz ćwiczenie pojedynczych technik ? Znów - jest to wydaje mi się niezależne od stylu, ale na naszych treningach markowanie polega tylko na tym, że jest ograniczona ilość technik w z góry założonej kolejności - ich wykonanie ma być rzeczywiste, z wyjątkiem uderzeń, które w tym "ustawieniu" są nieblokowane. Te ostatnie rzeczywiście mają być takie, żeby nie stracić zbyt szybko partnera do ćwiczeń; -)
>właściwie do tego mogłeś sprowadzić cały post, ale
>fajnie było pogadać.
Więc właściwie Ty mogłeś sprowadzić swoje działanie do kliknięcia; ) Nie wyczytałem w regulaminie, że należy się ograniczać do przerzucania linkami, więc pozwól, że sam ocenię do czego będę chciał sprowadzać moje wypowiedzi. Oczywiście - skoro jesteś moderatorem, to Ty tu rządzisz, ale zgaduję, że aż taki terror na forum nie jest Twoim celem; ) -
1. nie rządzę, tylko moderuję, co przy obecnej otwartości grona, jest pozbawione sensu, toteż i tego nie robię, poważniej dyskutując na forach prywatnych. więc ograniczam swoje działanie do walki z przejawami nazizmu, pornografii itd.
2. odkopujesz mój post sprzed 2 lat, by sobie popisać o HG, w celu? nikt nie pytał o ten styl, nie musiałeś tu "bronić honoru" swojej SW, bo nikt tu nią nie najeżdżał, a chyba za reklamę tej SW kasy nie dostajesz ? cytując mojego posta, który nie był specjalnie kłamliwy, ale na siłę go "prostując", wywołałeś mnie do tablicy, więc potraktowałem Cię tak jak uważałem za stosowne, z przymrużeniem oka (twoja formułka: "sam ocenię do czego będę chciał sprowadzać moje wypowiedzi.")
3. napisałem, że mam niewiele więcej wiedzy na temat systemów wewnętrznych niż Ty i też się nie stawiam w roli eksperta (bo takowym, to może być Andrzej Kalisz), ale z twojej wypowiedzi wynika, że Ty po prostu nie wiesz o co chodzi w Taijiquanie (czy tam Tai Chi Chuanie, Tai Chi to nie ma wbrew obiegowej opinii) itp. Yi Quan znaczy "umysł" "pięść" i to dobra nazwa, bo zawarty jest w niej pierwiastek tego co najważniejsze, czyli wykorzystanie umysłu w treningu, metod wizualizacji itd. a mięśnie mają być maksymalnie rozluźnione/spięte, "ale nie bardziej". "uświadomieniem tego", jak jest się spiętym jest u nas tui shou, nie wiem jak wy to ćwiczycie, skoro macie spary, formy i ćwiczenie techniki w odpowiedniej kolejności, dla twórcy systemu Yiquan, takie formy to wypaczenie (a spary w kung fu, to wytwór XX w. wbrew obiegowej opinii i to właśnie Yiquan był prekursorski w tym względzie).
4. a ja swój sarkazm lubię.
5. w Yiquanie nie ćwiczy się walki bronią, bo założenie jest takiej, że z maczetą non-stop po mieście nie biegasz. ale uderzenie głową, łokciami, czy barkiem jak najbardziej. tyle, że w Yiquanie "nie ma technik", jest to jakiś rodzaj "dopasowania się", improwizacji, techniki mają wychodzić "spontanicznie".
osobiście widzę w Yiquanie coś z BJJ, które teraz ćwiczę - nie dąży się do balachy, czy trójkąta, a się "płynie" dopasowując się do spieć przeciwnika.
6. dlatego moje kung fu jest mojsze niż twoje kung fu.
7. i kurwa, mogłem sobie w cheng bao postać, a nie produkować się na gronie :/ zidiociałem do reszty.
-
bartkiller
>megablasta von bigshoot'a napisał
>1. nie rządzę, tylko moderuję, co przy obecnej
>otwartości grona, jest pozbawione sensu [...]
Z tym, że pozbawione sensu to bym polemizował, ale to nie na ten wątek; -)
>2. odkopujesz mój post sprzed 2 lat, by sobie popisać o
>HG, w celu? nikt nie pytał o ten styl, nie musiałeś tu
>"bronić honoru" swojej SW, bo nikt tu nią nie
>najeżdżał, a chyba za reklamę tej SW kasy nie dostajesz
>? cytując mojego posta, który nie był specjalnie
>kłamliwy, ale na siłę go "prostując", wywołałeś mnie
>do tablicy, więc potraktowałem Cię tak jak uważałem za
>stosowne, z przymrużeniem oka (twoja formułka: "sam
>ocenię do czego będę chciał sprowadzać moje
>wypowiedzi.")
Popisać o HG w celu ? A o czym jest ten wątek ? :D Czy na tym forum może panuje zwyczaj, że w wątkach o odpowiedniej nazwie NIE rozmawia się na podany temat ? :D
Dobra, bez prześmiewania:
W celu sprostowania kilku informacji. Nie zarzucam Ci kłamstwa, bo też Twój stary post wprost stwierdzał, że piszesz co zasłyszałeś. Nie miałem zamiaru "bronić honoru" - kilka wątpliwości tu padło od kilku wypowiadających się, więc postanowiłem podzielić się tym co wiem - chyba od tego jest forum ? :-) Nie wiem za bardzo co rozumiesz przez "prostowanie na siłę" :| Wydaje mi się, że odniosłem się całkiem konkretnie - znów, chyba od tego jest forum ?
Btw. nie musisz mi się tłumaczyć o tym czemu i jak potraktowałeś mój post - ja tylko odpowiedziałem na Twoją "radę"; -)
I co za różnica sprzed ilu lat jest wypowiedź ? Nie wyklucza to faktu, że czyta ją ktoś i teraz. Odniosłem się akurat do Twojej bo zbiera zdaje się wszystkie wątki, które dalej były poruszane (poza nazwą, do której też się odniosłem) w jednym miejscu.
>3. napisałem, że mam niewiele więcej wiedzy na temat
>systemów wewnętrznych niż Ty i też się nie stawiam w
>roli eksperta (bo takowym, to może być Andrzej Kalisz),
>ale z twojej wypowiedzi wynika, że Ty po prostu nie wiesz o
>co chodzi w Taijiquanie (czy tam Tai Chi Chuanie, Tai Chi to
>nie ma wbrew obiegowej opinii) itp.
To chyba się nie zrozumieliśmy. Ja pisałem tylko o aspektach wewnętrznych w Hung Gar. Do Tai Chi odniosłem się tylko pisząc, że niektórzy definiują styl wewnętrzny jako "Tai Chi i nic innego" - wtedy nic co nie jest Tai Chi nie jest stylem wewnętrznym. To była uwaga na boku zresztą.
>"uświadomieniem tego", jak jest się spiętym
>jest u nas tui shou, nie wiem jak wy to ćwiczycie
"to" to jest co ?
>, skoro macie spary, formy i ćwiczenie techniki w odpowiedniej
>kolejności, dla twórcy systemu Yiquan, takie formy to
>wypaczenie
"takie" tj. jakie ? Mógłbyś odnieść się konkretniej ?
-
bartkiller
>a spary w kung fu, to wytwór XX w. wbrew
>obiegowej opinii i to właśnie Yiquan był prekursorski w
>tym względzie).
Aż takim znawcą historii nie jestem, żeby z tym polemizować. Jednak formy podwójne w Hung Gar są prawie tak stare jak inne formy - nie wiem ile czasu zajęło dojście od nich do sparingów, ale walka "ćwiczebna" wydaje mi się tak oczywista, że trudno pomyśleć, że podczas treningów mistrzowie któregokolwiek stylu wpadli na to dopiero po 1,5 tys. lat :X
>5. w Yiquanie nie ćwiczy się walki bronią, bo założenie
>jest takiej, że z maczetą non-stop po mieście nie
>biegasz. ale uderzenie głową, łokciami, czy barkiem jak
>najbardziej. tyle, że w Yiquanie "nie ma technik", jest to
>jakiś rodzaj "dopasowania się", improwizacji, techniki
>mają wychodzić "spontanicznie".
>osobiście widzę w Yiquanie coś z BJJ, które teraz
>ćwiczę - nie dąży się do balachy, czy trójkąta, a
>się "płynie" dopasowując się do spieć przeciwnika.
>
>6. dlatego moje kung fu jest mojsze niż twoje kung fu.
W Hung Gar nie ma założenia, że Hung Gar jest Ci potrzebne do biegania po mieście :-) Ma za to wiele innych ciekawych zalet. Zauważyłem, że wyśmiewasz (poprzednio) lub starasz się deprecjonować (teraz) tezę, której ja nigdzie nie sformułowałem. Jeśli chcesz mi udowadniać, że Yiguan jest lepszy od HungGar to życzę Ci dobrej zabawy i śmiało kontynuuj, ale nie obiecuję, że będę czytał, bo już teraz jestem znudzony :-) Jeśli natomiast chcesz się podzielić istotnymi informacjami o tym stylu (lub rzucić jakieś namiary) to chętnie poczytam (chyba, że jest już gdzieś wątek o tym).
>7. i kurwa, mogłem sobie w cheng bao postać, a nie
>produkować się na gronie :/ zidiociałem do reszty.
Skoro tak twierdzisz. Ja w takim razie lecę postać w Sei Bin Mah :-) -
Boruta
Nie chciałbym Wam przerywać napinki, ale termin "wewnętrzny" został stworzony przez ludzi z Taiji, Baquazang i Xingyiquan dla podkreślenia podobieństw i domniemanego wspólnego pochodzenia w opozycji do całej reszty styli nazwanej zewnętrznymi. -
bartkiller
>Boruta napisał
>Nie chciałbym Wam przerywać napinki, ale termin
>"wewnętrzny" został stworzony przez ludzi z Taiji,
>Baquazang i Xingyiquan dla podkreślenia podobieństw i
>domniemanego wspólnego pochodzenia w opozycji do całej
>reszty styli nazwanej zewnętrznymi.
A, to właśnie do tego nieudolnie nawiązywałem, dzięki :-) Teraz wydaje mi się jednak, że ten termin jest używany (przynajmniej przez niektórych) szerzej. -
>"uświadomieniem tego", jak jest się spiętym
>jest u nas tui shou, nie wiem jak wy to ćwiczycie
"to" to jest co ?
>, skoro macie spary, formy i ćwiczenie techniki w odpowiedniej
>kolejności, dla twórcy systemu Yiquan, takie formy to
>wypaczenie
"takie" tj. jakie ? Mógłbyś odnieść się konkretniej ?
no i właśnie, ty takie trollerskie pierdolenie uprawiasz, pseudo-dyskusyjne (żeby nie było, ja jestem znudzony twoimi "sprostowaniami" od początku, serio )
to czyli co ?" a jak kurwa myślisz ? właśnie te spięcie mięśni, od którego zacząłeś (kontekst , znasz te słowo?).
"takie tj. jakie ?" - srakie, mowa o zbędności form w metodyce treningowej. można przejść do polemiki na ten temat, albo rozwodzić się detalicznie nad każdym słowem i cytować co popadnie,
chyba rzeczywiście goście od tych 3 styli stworzyli ten termin, co nie zmienia istoty sprawy, czyli metodyki treningowej. sam twórca Yiquanu (wywodzącego się z Xingyiquan'u) był przeciwnikiem tego określenia, bo styl nie powinien ograniczać się do jakiś ram. co nie zmienia faktu, że nikt nie pomyli trenujących np. HG z Taijquanem.
-
bartkiller
>megablasta von bigshoot'a napisał
>no i właśnie, ty takie trollerskie pierdolenie uprawiasz,
>pseudo-dyskusyjne (żeby nie było, ja jestem znudzony
>twoimi "sprostowaniami" od początku, serio )
Rzeczywiście, musisz być bardzo znudzony skoro nadal odpowiadasz. Nie miałem zamiaru się "przypierdalać" - szczerze nie zrozumiałem do czego konkretnie się odnosisz.
>to czyli co ?" a jak kurwa myślisz ? właśnie te spięcie
>mięśni, od którego zacząłeś (kontekst , znasz te
>słowo?).
Twoje rady z dziedziny języka polskiego pozwolę sobie pominąć, z tego co widzę, sam masz z tym spore problemy (podobnie jak z emocjami); )
Moje pytanie było spowodowane tym, że nie wiedziałem do czego konkretnie się odnosisz. I nadal nie wiem. Pytasz jak ćwiczymy _to_ spięcie mięśni ? Spięcia mięśni ćwiczymy - spinając mięśnie :D zaskakujące prawda ? Chyba, że przez "to" miałeś na myśli chi kung - w takim wypadku jestem w stanie tylko ogólnie opisać to co mniej więcej robią ludzie na moim (si dai) poziomie. Jeśli masz jakieś dalsze pytanie to chętnie spróbuję odpowiedzieć, ale zapytaj konkretniej.
>"takie tj. jakie ?" - srakie, mowa o zbędności form w
>metodyce treningowej. można przejść do polemiki na ten
>temat, albo rozwodzić się detalicznie nad każdym słowem
>i cytować co popadnie,
Zrozum, że Twoje zdanie było wieloznaczne, dlatego wolę się upewnić o co pytasz, żeby w przeciwieństwie do Ciebie nie odpowiadać na coś, czego dyskutant nie napisał.
Ad rem - dwa z argumentów przemawiającym za przydatnością form jakie jestem w stanie na szybko przytoczyć:
- poprawnie wykonana forma ćwiczy kondycje i mięśnie w sposób bardziej zbliżony do tego jak będą wykorzystywane w walce (w przeciwieństwie do np. siłowni)
- formy pomagają zrozumieć zastosowanie technik i można je ćwiczyć samodzielnie (nie każdy ma sparing partnera ciągle pod ręką)
To mi się wydaje ciekawym tematem - teraz się akurat śpieszę na trening, ale chętnie bym poznał Twoje stanowisko (bo zgaduję, że jesteś "przeciwnikiem form", jeśli można to tak w skrócie nazwać).
>sam twórca Yiquanu (wywodzącego się z
>Xingyiquan'u) był przeciwnikiem tego określenia, bo styl
>nie powinien ograniczać się do jakiś ram. co nie zmienia
>faktu, że nikt nie pomyli trenujących np. HG z
>Taijquanem.
No tak, pewnie tak. HG raczej nie aspiruje do porównywania się z tymi stylami (tj. właśnie "typowo" wewnętrznymi) - po prostu jego specyfiką jest od dawna przyłączanie różnych technik czy metodyk z innych styli, i podejrzewam, że w taki też sposób zostały weń wkomponowane aspekty wewnętrzne. -
bartkiller
Podsumowanie wakacyjnego obozu treningowego HGKF:
http://hunggar.pl/index.php?Itemid=... -
Dacheng
Kilka uwag dotyczących pojęcia "wewnętrzny".
Spory są spowodowane głównie tym, że ludzie nie posługują się oryginalną terminologią.
Po chińsku mamy:
1. Nei gong - trening wewnętrzny, ćwiczenia wewnętrzne
2. Nei jia - dosłownie: wewnętrzna rodzina
W zasadzie wszystkie chińskie style zawierają zarówno trening zewnętrzny (wai gong), jak i trening wewnętrzny (nei gong).
Natomiast pojęcie neijiaquan - styl wewnętrznej rodziny pierwotnie odnosił się do jednego stylu, który rozwinął się w końcówce epoki Ming w opozycji do styli powołujących się na Shaolin. Powodem powstania nazwy było podkreślenie rodzimych, chińskich (wewnętrzna rodzina) idei taoistycznych, w opozycji do idei buddyjskich, które przyszły z zewnątrz (zewnętrzna rodzina).
Wspomniany styl, pod taką nazwą zaginął, i terminologia 'wewnętrzna rodzina' vs. 'zewnętrzna rodzina' nie była używana. Dopiero na przełomie XIX i XX wieku w Pekinie, gdy doszło do kontaktów i wymiany doświadczeń między przedstawicielami xingyiquan, baguazhang i taijiquan, stwierdzili oni, że systemy te z jednej strony mają podobne zasady, a z drugiej wzajemnie uzupełniają się. Dlatego postanowili je określać jednym wspólnym mianem, i użyli terminu 'wewnętrzna rodzina'. W ten sposób wszystkie pozostałe style w kontraście do 'wewnętrznej rodziny', zaczęto określać 'zewnętrzną rodziną'.
Hung gar po prostu nie należy do tej 'wewnętrznej rodziny'. Dlatego, mówienie że jest stylem wewnętrznym, w sytuacji gdy taki termin wykształcił się w odniesieniu do styli 'wewnętrzej rodziny' wprowadza tylko w błąd.
Natomiast Hung gar w ogromnej mierze opiera się na nei gong, czyli treningu wewnętrznym. I nie tylko Hung gar. Np. style uprawiane w klasztorze Shaolin opierają się w ogromnym stopniu właśnie na treningu wewnętrznym - nei gong. Ale to nie znaczy, że zalicza się je do nei jia - czyli tzw. styli wewnętrznej rodziny. To byłby absurd użyć terminu, który miał podkreślać rodzimość i taoistyczność, do systemów z kręgów buddyjskich.
Być może niektórzy mistrzowie Hung garu wprowadzają w błąd, wyrażając się nieprecyzyjnie po angielsku. Ale mówiąc po chińsku, oni podkreślają, że Hung gar zawiera nei gong - trening wewnętrzny, a nie że należy do nei jia - styli wewnętrznej rodziny.
Np. powiedzenie w stylu "Hung gar is internal". Samo słowo internal - wewnętrzny nie wyjaśnia o co chodzi w chińskim oryginale, czy nei gong, czy nei jia. A tam musi być to uściślone, po prostu nie da się powiedzieć samego nei - to nie będzie po chińsku, i to w ogóle nie będzie zrozumiałe. Tam się powie np. X shi nei jia quan (X jest stylem wewnętrznej rodziny), a nie X shi nei quan. Albo da się powiedzieć X shi nei gong quan (X jest stylem opartym na wewnętrznym treningu). Nie da się powiedzieć, że X jest wewnętrzny, bez doprecyzowania o co konkretnie chodzi.
Czyli, żeby uniknąć nieporozumień, najlepiej w tłumaczeniu na inne języki doprecyzować, i nie posługiwać się samym terminem 'wewnętrzny', a 'wewnętrzny trening' i 'wewnętrzna rodzina'. -
Morte
Kolego megablasta Ty jesteś moderatorem? Bartkiller Ci próbuje wytłumaczyć pewne aspekty stylu hunggar a Ty jak taki oszołom a nie moderator na siłę klepiesz swoje ograniczone poglądy. Przeklinasz, nie jesteś pokorny, masz wiele lat przed sobą jeśli chciałbyś dorównać bartowi killerowi, wierz mi. Za bardzo jesteś konfliktowy kolego, musisz trochę ochłonąć, dać na luz, po prostu ucz się bo nauka będzie takim kluczem do dalszych dyskusji, bo jak na razie nie masz takich fundamentalnych podstaw wiedzy, stąd te głupawe teksty.
---
Pozdrawiam
Seb -
Podobne Tematy
|
|
Sztuki walki, a także sporty i systemy, oraz wszystko co ma związek z tematem: sprzęt, dieta, pr...
Miejsca grona (1)
-
SOTO Dalekowschodnie Centrum Kulturalno-Sportowe Karolkowa 28, Warszawa
- Dodaj miejsce

