-
Teatr Muzyczny ROMA
TEATR W HELSINKACH, TEATR W WARSZAWIE - FIŃSCY GOŚCIE I PERSPEKTYWY WSPÓŁPRACY KULTURALNEJ
"Panowie Johan, Niklas i Pekka wrócili już do Helsinek. Pełni wrażeń i pełni… troski. Oczarowani – tak jak i wcześniej – polskim teatrem, dowiedzieli się o problemach, jakie polska kultura może mieć z… polskim władzami. O polityce kulturalnej własnego kraju mówili z uzasadnioną dumą. Zachęcali nas do międzynarodowej współpracy i wiele razy powtarzali słowa dyrektora Svenska Teatern, Johana Storgårda, który przy kilku okazjach powtarzał: „Przecież kultura jest po to, żeby ludzie byli dumni z tego, kim są. Władze Finlandii, dotując kulturę na szeroką skalę, mówią nam: Macie być dumni z tego, że jesteście Finami.” To piękny wzorzec do naśladowania. Ale gorzki temat dla twórców polskiej kultury. A może jednak nie? A może to drogowskaz, który zaświeci także i naszym, polskim decydentom? Chcą chyba, żebyśmy i my – Polacy – byli dumni z naszej kultury i z siebie. Z siebie, czyli także i z nich."
cały artykuł - http://www.teatrroma.pl/index.php?p...
KULTURA SIĘ OPŁACA
mówi Johan Storgård, dyrektor naczelny Svenska Teatern w Helsinkach
wywiad - http://www.teatrroma.pl/index.php?p... -
enchanted.
Przestancie już śmiecić wszędzie. Wiadomo, że polska kultura wyskoka powinna być dotowana, ale to dobry pomys, żeby wycofać dotację teatrom chłamowym, czyli 'rozrywkowym', bo bo z jakiej racji ja mam płacić za jakieś farsy Małaszyńskiego z Kasprzyk w Komedii, czy Kwadracie?
A u was widzów chyba nie brakuje, patrząc po tym, ile sieczeka na bilet, poza tym na musicale luhdzie bedą chodzić ZAWSZE, zwłaszcza, że są takie może 3 teatry w mieście...więc nie histeryzowac! -
Anonim
Jeżeli Nędznicy czy Upiór w operze to chłam i farsa to ja nie mam więcej pytań. -
enchanted.
A gdzie ja tak napisałam?
"żeby wycofać dotację teatrom chłamowym, czyli 'rozrywkowym', bo bo z jakiej racji ja mam płacić za jakieś farsy Małaszyńskiego z Kasprzyk w Komedii, czy Kwadracie? " - TO było o chłamie.
A o Romie napisałam, że zawsze ma komplet na sali na prawie 1000 miejsc, więc chyba finansowo nie może narzekać. To dobry poziom musicalu, jeeli chcesz mej opinii. A Nedzników jeszcze nie ma, więc chyba nawet ty nie wiesz, jaqki bedż mieli poziom; ) -
-
Anonim
No właśnie w tym problem, że nie starcza :) W którymś wywiadzie było wyszczególnione było napisane, że to co dostają z miasta starcza zaledwie na czynsz dla właściciela i koszty jakiś podstawowych rzeczy woda, prąd itd. -
Anonim
>Kępek napisał
>No właśnie w tym problem, że nie starcza :) W którymś
>wywiadzie było wyszczególnione było napisane, że to co
>dostają z miasta starcza zaledwie na czynsz dla
>właściciela i koszty jakiś podstawowych rzeczy woda,
>prąd itd.
Kłopot finansowej pomocy społecznej ma to do siebie, że z czasem zawsze staje się ona niewystarczająca. Do tego wszystkiego dzieje się to zuepłnie niezależnie od kwoty na jaką by opiewała. Skoro już przejrzeliśmy na oczy i znamy prawdę, wypadałoby zacząć działać. Skoro nadszedł już czas, gdy pomoc jest zbyt mała, to znak, że coś w teatrze dzieje się źle. Być może bilety są zbyt tanie, być może aktorzy za dużo zarabiają, być może teatry grają zbyt mało spektakli?
Cena biletu do teatru jest wg mnie odpowiednia, nie ma sensu rozwodzić się nad tym tematem. Poza tym jestem zdania, że to rynek, a nie człowiek powinien regulować jej wysokość. Jeśli znajdą się chętni do pokrycia wejściówki na spektakl za 1ooo zł to rozsądnie zarządzający właściciel teatru właśnie za tyle powinien tę wejściówkę sprzedać. W innej sytuacji działa na niekorzyść przedsiębiorstwa.
Nie zamierzam również ingerować w wysokość kontraktów aktorskich. To nie moja sprawa.
Zagadanienie ilości spektakli również nie leży w mojej kompetencji, niemniej mam w tym swój interes. Każdy miłośnik teatru, a za takiego się uważam, chciałby jak najczęstrzym być uczestnikiem rozrywki którą kocha. Teatr by walczyć o swój byt, musi dostarczać rozrywki, tzn musi być rozrywkowy (pragnę przy tym zauważyć, że słowo te, jak każdy przymiotnik, ma charakter subiektywny). Jeśli będzie to robił na odpowiednim poziomie i odpowiednio często, nie powinien mieć kłopotu w zapewnieniu sobie bytu. Spójrzmy teraz na repertuar Teatru Roma. Jest to doskonały przykład. Moja dziewczyna uwielbia spektakl Upiór w Operze. Niemniej nawet ona, jako zagorzały miłościk tej sztuki, nie wybrałaby się na niego więcej niż dwa razy. Zwyczajnie szkoda tracić cenny czas na coś co już się zna, gdyż w tym samym czasie istnieje szansa na poznanie czegoś nowego, kto wie, może równie pięknego. Jeśli jesteśmy przy spektaklu Upiór w Operze, chciałbym zwrócić uwagę na rok jego powstania. Zastanówmy się wszyscy ile jest osób od 1986 roku, które jeszcze nie widziały tej sztuki? Kto jest potencjalnym klientem teatru wystawiającego na swoich deskach ten spektakl? Śmiem twierdzić, że z dnia na dzień jego grupa docelowa kurczy się. To jest wg mnie główny kłopot teatrów. Zbyt długie wystawianie tej samej sztuki. Zbyt mało nowych dzieł, zbyt mało rozrywki. Wydaje mi się, że osobie pragnącej zostać krytykiem sztuk teatralnych wystarczyłby miesiąc na przyjrzenie się wszystkim wystawianym dziś sztukom przez warszawskie teatry. Czy to nie zdecydowanie zbyt mało?
Podobne Tematy
|
|
Czy Teatr jest opisywalny? Czy potrzebuje ułożenia w konkretnej semantycznej szufladzie znaczeń...
Miejsca grona (15)
-
Studio Pantomimy Body Art Fusion Juliusza Słowackiego, Poznań
-
Teatr Łaźnia Nowa Nieznana, Kraków
-
Teatr Druga Strefa Magazynowa 14a, Warszawa
-
Teatr Muzyczny - ROMA Nowogrodzka 49, Warszawa
-
KLUB WYTWÓRNIA Łąkowa , Łódź
- Dodaj miejsce

