-
Anonim
-
Anonim
Projekt młoda scena w Teatrze Dramatycznym
WILK
Wchodzimy na małą scenę na chwilę przed rozpoczęciem spektaklu. Przygaszone światło, szum startujących i lądujących samolotów w tle, na 'pokładzie' witają nas stewardzi. Fajnie... do momentu kiedy M. Tyrol nie zacznie wykrzykiwać swojego 'buntu' przeciwko światu i będzie tak krzyczał do końca. Zamiast wyjątkowego przekazu zmęczenia światem, mamy wzbudzenie zażenowania u widzów... Jest w tym spektaklu kilka fajnych momentów: np. wątek polskiego pasażera lecącego do USA (vel. Goethe'go), którego gra znakomity K. Ogłoza - na prawdę świetny aktor. Nie wiem dlaczego, ale zupełnie nie mogłem się skupić na tym spektaklu - Wilk stepowy, World trade Centre, Abu Ghraib, Goethe - wszystko w jednym i efekt taki, że nie wiadomo o co chodzi... Jeżeli z założenia pierwszy spektakl projektu 'Młoda scena' miał zachęcić młodzież do chodzenia do teatru, to uzyskano chyba efekt odwrotny...
BAŃKA MYDLANA
Drugi spektakl z cyklu 'Młoda scena' i widać od razu, że wyciągnięto wnioski z pierwszego spektaklu. Świetny spektakl, czasem tylko trochę za dużo kamer i multimediów puszczanych na telewizorach, ale samo przesłanie świetne. Młodzi aktorzy, interakcja z widzami - coś innego i ciekawego! Nie będę zdradzał szczegółów, bo zepsuję zabawę :) Warto pójść samemu - lub we dwójkę (chłopak z dziewczyną, dziewczyna z dziewczyną czy chłopak z chłopakiem) bo dla każdego coś miłego... Naprawdę polecam!
Studenckie wejściówki po 10 zł :)
-
ΞΥΡΑΦΑΚΙ
-
Emi
o, to może sie wybiore na bańkę mydlaną bo kusiło mnie to prawde powiedziawszy:)
ja ostatnio byłam na tańcu delhi,
ciekawy pomysł, siedem wariacji na jeden temat - te same osoby, szpital, jedna z nich umarła, różne reakcje, rozmowy. Różnie układają się relacje, w zależności od tego kto umarł (logiczne).
Wiele "prawd życiowych" wypowiedzianych wprost, czego zazwyczaj nie lubie, wole kiedy mi pozwolą dość do nich samej, ale tu wyjątkowo było to do przełknięcia przez specyficzny sposób gry - niemal bezemocjonalny, nieadekwatny do wypowiadanych słów. Doprowadzało to do paradoksalnych, śmiesznych-nieśmiesznych sytuacji, ale pozwalało na dystans, mogłam wybrać, z czym się zgadzam, a z czym nie.
Fantastyczna obsada, Aleksandra Justa świetna w roli matki, co do Karoliny Gruszki i Kamilli Baar i tak nie byłabym obiektywna, bo bardzo je cenię, ale zdaje się, że to ich kolejne naprawdę dobre kreacje:) Agata Buzek w roli pielęgniarki, Beata Fudalej jako starsza pani - uwielbiam. Paweł Paprocki jako Andriej - świetny.
Miałam wrażenie, że ta sztuka została napisana specjalne dla mnie, w tym momencie życia w któym jestem, ale ponieważ wiele osób miało takie wrażenia, zaryzykuję, że jest prawdziwie uniwersalna.
Natomiast wspomniana już konwencja gry miała też minus, mianowicie skoro miałam dystans do tego, co się działo, przeżycia wywołane przez spektakl były główne intelektualne, i ewentualne dopiero prowadzące do emocjonalnych.
coś za coś.
dlatego osobiście wolę sztuki, w których reżyser nie boi się angażować emocjonalnie widza, i sugerować mu pewnych wniosków.
-
-
Luli
ja byłam na 'Joanna d'Arc" w Teatrze Polskim w Bydgoszczy. no niby super założenia, że problem wiary jest dziś ważny, czy może ważny jest brak wiary i wokół tego buduje się tożsamość człowieka. tylko że tam był taki bałagan postaci a la teatr offowy - każdy był każdym, co miało potęgować uniwersalizm, a w rzeczywistości się nie trzymało kupy i nie wiadomo było jak to czytać. do tego doszła projekcja kadrów z filmu Dreyera - która też nic nie znaczyła, nie dodawała żadnych znaczeń... nie przepadam za takimi zagraniami czysto estetycznymi, multimedialnymi... trochę bardziej się rozpisałam tutaj:
http://www.mmbydgoszcz.pl/6717/2010...
a, zapomniałam dodać, że w sumie tekst procesu został 1. raz przetłumaczony na polski i to jest faktycznie hicior - tzn. odczucie obcowania z tekstem autentycznego procesu to jest dość duże przeżycie. Ale to niekoniecznie świadczy o wartości samego spektaklu oczywiście... -
Anonim
"Zabawki Pana Boga" - Nova Scena w TM Roma.
wzruszające, piękne, godne polecenia. -
Kat
Klimakterium i już, Teatr Capitol
Momentami bardzo śmieszne, momentami nudne. Tematyka bardziej dla ciut starszych osób, choć i młodzi znajdą coś ciekawego dla siebie, żeby się pośmiać. Rewelacyjna K. Sienkiewicz. Sam Teatr Capitol - chyba najbardziej klimatyczny teatr w Warszawie. Fantastyczny pomysł z butikiem Malina.
Stawiam 6,5/10 -
Fajkowe Ziele
Znowu wystawiają "Porucznika z Inishmore" we Współczesnym. Uwielbiam ten spektakl. Doskonała interpretacja dramatu a Borys Szyc jest urodzony do tej roli. Pięć lat temu dramat mnie zachwycił, w ostatnią sobotę w nie mniejszym stopniu.
Tylko naprawdę leje się krew, więc jeśli ktoś wrażliwszy, niech będzie przygotowany na trochę mięsa; ) -
enchanted.
>Fajkowe Ziele napisała:
>Znowu wystawiają "Porucznika z Inishmore" we
>Współczesnym. Uwielbiam ten spektakl. Doskonała
>interpretacja dramatu a Borys Szyc jest urodzony do tej
>roli. Pięć lat temu dramat mnie zachwycił, w ostatnią
>sobotę w nie mniejszym stopniu.
>Tylko naprawdę leje się krew, więc jeśli ktoś
>wrażliwszy, niech będzie przygotowany na trochę mięsa; )
ta, jassne,ta cala krew, itd jest tak przerysoiwane, ze niby ma byc smieszna, kpina z brutalizmu, itd. a jest..dziwne, masowe, oklepane, a ten facet z doczepianymi kudlami i wada wymowy jest tak niesamowicie wkurzajacyy...
A szyc nie wychodzi poza schemat swoich zabawnych drani
tak wiec Porucznika zdecydowanie dradzam
ale do ZOBACZENIA zdecydowanie jest MOULIN NOIR - czarny musical mlodych aktorow na tej samej scenie -
= goha =
Drugi raz byłam w Kwadracie na BERKU czyli UPIORZE w MOHERZE
Przestrzeń, tajemnica, energia, kosmossss :) POOolecam!
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć to mogę iść raz trzeci; )
-
MoNiSiA;-)
polecam "Księżniczkę na Opak Wywróconą"w Teatrze Narodowym. Byłam już na tym spektaklu 2 razy i uważam, że jest to znakomita komedia! Genialne role Ewy Konstancji Bułhak i Grzegorza Małeckiego.
10/10
Poza tym
Balladyna TN 7/10
Błądzenie TN 8,5/10
Dozorca TN 5/10
Kreacja TN 10/10 (rewelacyjna rola M. Hycnara)
Milość na Krymie TN 9/10
Mrok TN 10/10
Opowiadania dla dzieci TN 9/10
Polowania na Łosia TN 9,5/10
Śluby Panieńskie 10/10 TN (Genialne role G. Małeckiego i M. Hycnara)
Tango TN 10/10 (Genialne role G. Małeckiego i M. Hycnara)
Taniec TN "Delhi" 6/10 (Trochę się rozczarowałam tym co zobaczyłam)
Tartuffe TN 9,5/10
Wiele hałasu o nic TN 9/10
Trochę chodziłam w zeszłym sezonie do teatru:)
A taka jest moja ocena tych sztuk:) -
Anonim
KSIĘŻNA D'AMALFI - Teatr Studio (PKiN) 9,5/10
Po serii niepowodzeń i przygód jakie miały miejsce w tym teatrze udało się w końcu stworzyć spektakl jakiego wszyscy od dyrekcji i aktorów oczekiwali, a to wszystko za sprawą legnickiego reżysera - J. Głomba.
Sztuka dzieje się przed 400 laty, a opowiada o jakże teraźniejszym problemie: potrzebie kochania i bycia kochanym, przede wszystkim jednak odkrywając przed współczesnym widzem prawdę o nieustającej żądzy władzy. Niesamowite widowisko, które wciąga od samego początku i na prawdę daje wiele do myślenia. Zawsze bałem się spektakli kostiumowych, ale ten przekonał mnie do siebie absolutnie. Niesamowity pokaz swoich umiejętności daje Lena Frankiewicz (księżna), która grając, w pewnym momencie daje nam sygnał: teraz będzie po mojemu. Bawi się rolą i wychodzi jej to świetnie.
Jeżeli - zgodnie z tym co czytamy w folderze reklamowym - "Jacek Głomb przygotował inscenizację (...) wykorzystując "siły i środki" teatru i jego dużej sceny", zatrudniając 26 aktorów i 4 muzyków grających na żywo, to ja to chwytam, chcę to oglądać i mam nadzieję, że kolejne przedstawienia będą równie udane! Brawo!
PS: A teraz zgrzyty: aktorzy nie potrafią się policzkować (wygląda to komicznie) i trochę ta scenografia, ale co tam! Zakończenie i tak wszystkich kładzie na kolana :)
Spektakle: 30.09, 01.10 godz. 20:00 i 23-24.10 godz. 19:00 (wejściówki po 15 zł) -
beti
...dwa razy na Nędznikach w Romie. 9/10, bo aż trzygodzinny musical trochę mi się dłużył, a kilkoro artystów z drugiej obsady, znakomitych w epizodach, grając główne role nie za bardzo sobie radzi. Natomiast muzyka, kostiumy i dekoracje super, a z wybitniejszych kreacji aktorskich polecam uwadze Państwa między innymi: Fantynę - Edyta Krzemień, Javerta - Łukasz Dziedzic i Thénardiera - Tomasz Steciuk. Są po prostu genialni :)
-
Kat
"Les Misérables", TM Roma
Ocena: 8/10
Dobry, porządnie zrobiony musical, zdecydowanie dużo lepszy niż rozczarowujący 'Upiór w operze", jednak nie rzuca na kolana tak, jak tego oczekiwałam. W dalszym ciągu wśród musicali wystawianych w Romie dla mnie prym wiedzie "Taniec Wampirów".
Spodziewałam się po "Les Misérables" arcydzieła i tu rozczarowałam się. Ale mimo to muszę przyznać, że musical trzyma wysoki poziom. Największymi atutami "Les Mis" są muzyka, przepiękne głosy wykonawców oraz fantastyczna scenografia, ruszające się dekoracje i wreszcie fenomenalne wizualizacje miejsc - coś, z czym się do tej pory w teatrze nie spotkałam i co jest niezwykle nowatorskie. Wielkie brawa!
Od wykonawców oczekiwałam jednak nie tylko rewelacyjnych głosów, ale także stworzenia postaci, w którą się wcielają. W moim odczuciu fenomenalne wręcz kreacje stworzyli Janusz Kruciński w roli Jeana Valjeana, Łukasz Dziedzic (którego talentu jestem wierną fanką od czasu "Tańca Wampirów") w roli Javerta oraz bardzo charyzmatyczny Jan Bzdawka w roli Enjolrasa. Wielkie oklaski! Bardzo wysoko oceniam też Ewę Lachowicz w roli Éponine, Edytę Krzemień - Fantine oraz Annę Dzionek i Tomasza Steciuka - jako Państwa Thénardier. Nie mogę też pominąć rewelacyjnych dzieci, wcielających się w małą Cosette (chyba Maja Kwiatkowska) oraz Gavroche'a (czy ktoś wie, jak się nazywa chłopiec, który wystąpił w tej roli w niedzielę 3.10? - był fenomenalny).
Zdecydowanie blado wypada Paulina Janczak jako Cosette i Marcin Mroziński jako Marius. Mają przepiękne głosy, ale stworzone przez Nich postacie są nijakie. Mam w pamięci charakterystyczne kreacje stworzone przez Claire Danes i Hansa Mathesona w filmie "Nędznicy". P. Janczak i M. Mroziński wypadają przy nich bardzo mizernie (oczywiście oceniam tylko grę, bo głosy - przepiękne). Zwłaszcza Marcin Mroziński bardzo rozczarowuje. Stworzonej przez Niego postaci zdecydowanie brakuje charyzmy Hansa Mathesona. Mroziński wypadł za bardzo "lalusiowato".
Generalnie bardzo polecam, musical naprawdę wysokiej klasy. Ma swoje niedociągnięcia (jak chociażby parę nudnych momentów czy rozczarowująca gra dwójki aktorów), jednak jako całość jest naprawdę warty obejrzenia. Wszyscy twórcy sukcesu "Les Mis" w pełni zasłużenie dostali oklaski od publiczności, która wstała i długo biła brawa.
-
Anonim
KONIEC – Nowy Teatr w Warszawie 8,5/10 (z czego 5,5 dla S. Celińskiej)
Nie mogłem się doczekać tego przedstawienia odkąd ujawniono informację, że trwają nad nim prace. Tym bardziej ucieszyła mnie wiadomość, że po nieobecności w (A)polloni, Warlikowski znów zaprosił do współpracy Stanisławę Celińską. I nie pomyliłem się. Marek Kalita i ona to filary tego przedstawienia. „Koniec” to z założenia skomplikowana sztuka, której jednak nie brak prostoty w dawce adekwatnej dla obecnej na seansie widowni. Zasadnicze trzy wątki różnią się od siebie zarówno tematyką jak i jakością wykonania.
Z opowieści o Tonym (J. Poniedziałek), pracowniku supermarketu oczarowały mnie głównie kobiety: Babylon (M. Popławska) za wykonanie nie lada wygibasów na wstępie, M. Cielecka za to że w ogóle tam była i moje odkrycie Anna Radwan-Garncarczyk. Pominę rolę M. Kościukiewicza, dobry aktor filmowy, ale zupełnie nie wiem co robi w tym spektaklu (odpowiedź: tańczy z bananem w slipach i opowiada jak to „wchodził w dziewczynę przez tylne wrota” aby kochać się z nią jak z facetem...). Z kolejnej opowieści o Panu K. (M. Stuhr) nie zostało mi nic ciekawego w pamięci oprócz charakterystycznego chodu Syreny (M. Ostaszewskiej). Najciekawsza część spektaklu rozgrywa się po przerwie. Elizabeth Costello (E. Dałkowska) chce przejść „przez bramę”, na drugą stronę, ale musi napisać i wygłosić oświadczenie o tym, w co wierzy. A strażnik M. Kality nie ułatwia jej tego absolutnie.
Jednak nie to jest istotne. Istotna jest Stanisława Celińska i jej rola. Ponownie gra matkę J. Poniedziałka. Sprzątaczkę zafascynowaną Elizabeth Tylor, cieszącą się kolczykami w jej stylu, śpiewającą „diamonds are a girl’s best friend” jak Marilyn Monroe, szczerze rozmawiającą z synem. Podobnie jest w trakcie jej tańca na wzór rumby Saraginy z „8 i pół” Felliniego. To według mnie najlepsza scena w spektaklu – niczym żywcem wyjęta od Felliniego, tylko Saragina trochę inna… Poza tym w ogromnej hali FaratFilmStudio tylko Celińska gra bez mikrofonu. Nie musi. I tak słychać ją najlepiej ze wszystkich. Tylko jej bohaterka jest realna, prawdziwa. Tylko jej wszyscy uwierzyli i tylko ją chcieli słuchać. Reszta to ‘Warlikowski prywatnie’ – ubrany w osoby swoich aktorów. Nieciekawy, wyobcowany i snobistyczny, bo chcący się rozliczać ze światem kosztem widzów oglądających przedstawienie. Niby wielkie i artystyczne, a naprawdę smutne i przykre.
Martwi mnie jednak inna rzecz. Rozumiem, że reżyser może mieć swój własny, niezmienny styl. Ale ciągle na przedstawieniach Warlikowskiego widzimy to samo: surową scenografię, skórzane kanapy, krzesła barowe, szpitalne metalowe łóżka, manekiny, gwałty i malowanie męskich ust szminką. I te buty na platformach (ew. wysokie szpilki). Ile jeszcze razy będziemy to oglądać? Podobne sceny, podobne tło? Dobrze byłoby, gdyby tym spektaklem-rozliczeniem reżyser faktycznie powiedział sobie ‘koniec’ i zaczął nowy rozdział w swojej twórczości. Oby tak dobry, jak dotychczas. Koniec :) -
Tomaszu
Fotki z Wakacji. Miała być komedia a było takie jakieś nijakie. Humor oparty o przerysowanie scen z życia codziennego. Gwiazdorska obsada. Ogólnie nie polecam.
Podobne Tematy
|
|
Czy Teatr jest opisywalny? Czy potrzebuje ułożenia w konkretnej semantycznej szufladzie znaczeń...
Miejsca grona (15)
-
Studio Pantomimy Body Art Fusion Juliusza Słowackiego, Poznań
-
Teatr Łaźnia Nowa Nieznana, Kraków
-
Teatr Druga Strefa Magazynowa 14a, Warszawa
-
Teatr Muzyczny - ROMA Nowogrodzka 49, Warszawa
-
KLUB WYTWÓRNIA Łąkowa , Łódź
- Dodaj miejsce

