Uzależnienie od książek [20044]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    Biblioteka mnie urzekła. Intrygi zafascynowały. Sam Eco uwiódł i poprowadził bezbłędnie korytarzami własnych myśli.
    "Ogólnie było fajnie i super"

    :)
  • k.

    i po przeczytaniu, kiedy skończyłam została taka pustka. bo tak się wciągnęłam, że ta książka stałą się częścią mnie. nieprawdopodobna.
  • i.za

    ja jestem obecnie w trakcie czytania i musze powiedzieć ze na serio wciąga;] tymbardziej ze kompletnie nie pamiętam jak to sie kończy mimo że oglądałam film;] ale to dobrze bo dzieki temu wciąga jeszcze bardziej. nie wiedzą co tracą ci co nie czytają;]
  • Marta ......

    jeden z najlepszych jakby nie bylo kryminalow :) aa i to sredniowiecze :) doskonala :)
  • Tuptuś

    zaczełam ją czytać tylko dlatego, że to moja szkolna lektura. Na początku drętwa, lecz później co nieco się rozkręca. Dużo opisów, których jednak lepiej nie omijać.
  • Ola

    czyta sie dlugo, bo jest sporo nudnawych opisow histori sredniowiecza...ale ogolnie warto przeczytac:) Jest swietna,choc czasami nudzi:P
  • Anonim

    Nie widzę świętokradztwa w stwierdzeniu o "Imieniu róży", że jest "fajne". Skoro Eco chce otworzyć Bibliotekę dla wszystkich czytelników, czemu ci właśnie czytelnicy nie mogą wypowiedzieć się o powieści tak jak chcą?


    Ci, których "Imię róży" urzekło, powinni sięgnąć po "Bibliotekę Babel" J.L. Borgesa i odpowiedź Eco na to opowiadanie: esej "O bibliotece". Uprzedzam - trudne, wiem bo przegryzałam się przez to z niemałym wysiłkiem; )
  • Anonim

    Piękna i bogata książka, do której warto wracać.

    Czytałam ją pierwszy raz 15 lat temu, zachęcona przez polonistę w 1-szej klasie liceum takimi słowami: "Najchętniej wyrzuciłbym z programu nauczania wszystkie te gnioty i wprowadził takie arcydzieła jak >>Imię Róży<< Umberto Eco."
    Przeczytałam więc i naprawdę mnie urzekła, choć wtedy odbierałam ją głównie jako wyrafinowany kryminał :) Pomogła też w wyobrażeniu sobie epoki Średniowiecza.
    Z tego, co na tym forum wyczytałam rozumiem, że stała się lekturą, więc życzenie mojego polonisty się spełniło; )
    w późniejszych latach czytałam ją jeszcze 3 razy i za każdym razem odkrywałam wiele nowych spraw. Polecam każdemu, jak również resztę twórczości Eco.
  • Anonim

    jak dla mnie po porstu niesamowita - nie moglam sie doczekac powrotu do domu, zeby do niej siegnac:) i w szystko robilam z takim namaszczeniam - parzylam sobie herbate, ukaldalam wszystko w pokoju tak, zeby bylo milo, bralam kocyk, wlaczalam cichutko jakas spokojna muzyke i oddawalam sie lekturze.. :)
    Do pozycji zachecil mnie fragment filmu pokazywanego w telewizji - blyskotliwosc mistrza Wilhelma chyba wszystkich byla w stanie wprawic w oslupienie - od samego poczatku - od poscigu za Brunellusem:) wtedy nie obajrzalam do konca i po prostu nie moglam nie siegnac po ksiazke :)
    wg mnie - tak moze ogolnie - jest niesamowita od poczatku do konca:
    - misternie skonstruowana intryga
    - swietnie nakreslona atmosfera sredniowiecznego, mrocznego opactwa
    - wszelkie spory filozoficzno-teologiczne - brzmi masakrycznie, ale tam byly ujete w na prawde niesamowicie ciekawy sposob
    - poza tym ciety jezyk Wilhelma - usmialam sie nie raz :)
    konkluzja - nie ma opcji zeby ktos nie znal tej ksiazki! :) arcydzielo :)
  • i.za

    wczoraj skończyłam czytać i normalnie jestem oczarowana. super książka. myślałam ze sie bede z nią meczyć a tu taka niespodzianka;] kilka dni i książka przeczytana;]
  • Lobo

    Osobnego tematu o Eco jako takim nie ma, a ja właśnie czytam jego "Superman w kulturze masowej" i znalazłam przepiękne zdanie, którym wręcz muszę się podzielić:
    "Jednym słowem powieść popularna dąży do uspokojenia czytelnika, powieść problemowa zaś stawia go w stan konfliktu z sobą samym".
    Perełka jak dla mnie, ale Eco ma wiele ciekawych i dogłębnych wnioskow. Polecam też jego "Podziemni bogowie".
  • Anonim

    Moim zdaniem jednym z fenomenów tej książki jest właśnie sposób w jaki autor zespala kryminał z filozofią bytu średniowiecznego mnicha a nawet pojedyncze wątki humorystyczne - zwłaszcza gdy Wilhelm znajduje Adso w kuchni; ).
  • Anonim

    Sorki że odświeżam ale...
    Nie demonizowałbym tej książki. Prawie wszyscy mówią że książka jest "super", "ekstra" a dla innych staje się częścią życia, co wydaje się być zabawnym wyolbrzymieniem.
    Wszyscy opiewają znajomość i opisanie realiów średniowiecza, ale ze świecą by szukać ludzi, którzy nie byliby laikami w tym temacie, więc pan Eco mógłby wyolbrzymiać fakty i uprawiać propagandę i nikt by tego nie zauważył.
    Najdziwniejszy dla mnie jest opisanie Bernarda Gui jako wcielonego diabła i krwiożerczego łowcę heretyków. Wystarczy rzut oka na biografię by zorientować się, że był to jeden z bardziej "pobłażliwych" [jeśli można użyć takiego słowa] inkwizytorów. W całym swoim życiu wydał z 40 wyroków śmierci [a wiele innych zamienił na lżejsze], więc szczerze wątpię by palił każdą kobietę, która pojawiłaby się w opactwie w towarzystwie kota.
    Razi mnie jeszcze postać Wilhelma, który jest jakby wyrwany z innej epoki i nie przejawia prawie żadnych objawów wiary przystającej mnichowi. Wygląda bardziej na oświeceniowego naukowca.
    Wątek kryminalny, również mnie zawiódł. Niemal od początku wiadomo było kto jest sprawcą, a tylko okoliczności zbrodni były niewiadomą. Po książce, która miała nazywać się "Opactwo zbrodni", oczekiwałem czegoś lepszego. Co więcej gdy już widzimy, że kartek mało zostało i akcja zaczyna się zagęszczać, zostajemy uraczeni rozwiązaniem co najmniej dziwnym. W ostatnich scenach ślepemu staruszkowi, który chce uratować braciszków od zgubnej wiedzy [och], udaje się pokonać dwóch mężczyzn w sile wieku. Nawet biorąc pod uwagę znajomość biblioteki jest to trochę naciągane. No i nie mógł Jorge spalić księgi zawczasu? Skoro jest gotowy zabijać by nie dostała się w niepowołane ręce, mógł też ją zniszczyć. Ogólnie do Holmesa się nie umywa i byłem kapkę rozczarowany bo spodziewałem się nie wiadomo jakich fajerwerków [paradoksalnie].
    Co do klimatu. Cóż nie widziałem nigdy na forach innego sformułowania jak "mroczny klimat", więc jeśli w książce jest jakiś klimat i ginie przynajmniej jedna osoba, to z pewnością zostanie określony jako mroczny.
    Tyle w kwestii minusów, teraz plusy
    Pomijając kwestię inkwizycji, wiedza autora jest naprawdę duża, a w szczególności zaimponował mi opisem życia klasztornego, ale znów nie mam jak prawdziwości tego zweryfikować.
    Ciekawe opisy uczuć, ale w większości książek dla nastolatków można znaleźć bardziej trafne.
    Za to naprawdę podobała mi się scena w której Jorge ucieka zjadając Arystotelesa. Ma coś z Pottera i od tamtej pory zawsze wyobrażam sobie Jorge jako garbatego impa biegnącego w podskokach przez korytarze :D
    Bardzo miłe są łacińskie wtrącenia. Można się wiele nauczyć
    I Byłbym zapomniał o dysputach filozoficznych. Są bardzo dobrze napisane ale dla mnie [tutaj uosabiam się z dzisiejszym czytelnikiem, pardon] kompletnie jałowe. Wolę filozofię bardziej generalną. No cóż to jest właśnie historyczność dzieła. Chwalić Chwalić
    Piękne i drobiazgowe opisy średniowiecznych budowli pomijałem już w każdym następnym czytaniu. Nie udziela mi się nastrój architektonicznego uniesienia.
    Słowem podsumowania książka jest dobra ale stawianie jej w panteonie najlepszych to nieporozumienie. Swoją drogą nie wiem jak stała się tak popularna. to chyba przez nagromadzenie chwytnych cytatów bo ani to kryminał ani książka historyczna.

    Edit
    Najlepsze z całej książki są "Dopiski na marginesie..." Klasa
  • Lobo

    Średniowiecze jest chyba najbardziej wyeksploatowaną epoką w antropologii kulturowej. Moda na nie powraca cyklicznie i szereg parc, z którymi można się zapoznać w każdej bibliotece uniwersyteckiej z pewnością zaspokoi ciekawość każdego laika. Zawsze można zacząć od dwóch najpopularniejszych i dostępnych w każdej większej księgarni pozycji- 'Jesieni średniowiecza" i "Czasu katedr". Klasyka.
    Zarówno postać Bernarda jak i Wilhelma to w pierwszej kolejności symbole pewnej określonej mentalności. Sposobu postrzegania świata. Wilhelm miał wyprzedzać swoją epokę z założenia, stanowić kontrast dla do cna średniowiecznego Gui. A na marginesie- Bernard Gui, obok Tomasza Torquemady, stanowi symbol inkwizycji jako instytucji. I to inkwizycji postrzeganej na ten oświeceniowy (niemal "wilhelmowy") sposób.
    A "Imie róży" jest świetną książką, ponieważ można ją odbierać na wielu płaszczyznach, abstrahując całkowicie od fabuły. Zbudowana na bazie binarnych opozycji, zawiera w sobie elementy kryminału, powieści historycznej, gotyckiej powieści grozy przeplatane stylistyką między innymi pamiętnikarską i eseistyczną, łączącą jednocześnie spojrzenie typowe dla epoki z stricte współczesnym. To niesamowity misz-masz gatunków i konwencji, bardzo karkołomny w samym założeniu i zgrabny w wykonaniu, za co należą się brawa.
    Zresztą każda książka Eco stanowi bardzo inteligentną grę i zabawę z konwencją i za to go uwielbiam.

    Poza tym twierdzenie, że książka jest popularna to przegięcie. Sporo osób po nią sięga, bo znajduje się na liście lektur, ale pewnie nawet połowa z tego jej nie kończy, bo jest zbyt ciężka dla ich małych rozumków.
  • Anonim

    >Bastet Lobo wrote:
    >Średniowiecze jest chyba najbardziej wyeksploatowaną
    >epoką w antropologii kulturowej. Moda na nie powraca
    >cyklicznie i szereg parc, z którymi można się zapoznać w
    >każdej bibliotece uniwersyteckiej z pewnością zaspokoi
    >ciekawość każdego laika. Zawsze można zacząć od dwóch
    >najpopularniejszych i dostępnych w każdej większej
    >księgarni pozycji- 'Jesieni średniowiecza" i "Czasu
    >katedr". Klasyka.

    Co nie zmienia faktu, że większość piewców wiernego oddania realiów średniowiecza w tym utworze nie ma praktycznie żadnej wiedzy w tym temacie.

    >Zarówno postać Bernarda jak i Wilhelma to w pierwszej
    >kolejności symbole pewnej określonej mentalności. Sposobu
    >postrzegania świata. Wilhelm miał wyprzedzać swoją
    >epokę z założenia, stanowić kontrast dla do cna
    >średniowiecznego Gui. A na marginesie- Bernard Gui, obok
    >Tomasza Torquemady, stanowi symbol inkwizycji jako
    >instytucji. I to inkwizycji postrzeganej na ten
    >oświeceniowy (niemal "wilhelmowy") sposób.

    I to jest niby powód przekłamywania historii? Wiadomo, że pisarz może mieć własne poglądy, ale wtedy nie można traktować dzieła jako źródła wiedzy o epoce, o czym właśnie pisałem.

    >A "Imię róży" jest świetną książką, ponieważ można
    >ją odbierać na wielu płaszczyznach, abstrahując
    >całkowicie od fabuły. Zbudowana na bazie binarnych
    >opozycji, zawiera w sobie elementy kryminału, powieści
    >historycznej, gotyckiej powieści grozy przeplatane
    >stylistyką między innymi pamiętnikarską i eseistyczną,
    >łączącą jednocześnie spojrzenie typowe dla epoki z
    >stricte współczesnym. To niesamowity misz-masz gatunków i
    >konwencji, bardzo karkołomny w samym założeniu i zgrabny
    >w wykonaniu, za co należą się brawa.
    >Zresztą każda książka Eco stanowi bardzo inteligentną
    >grę i zabawę z konwencją i za to go uwielbiam.
    >

    Sienkiewicza też można odbierać na wielu płaszczyznach i nie jest to bynajmniej wyznacznikiem jakości. Piszesz o połączeniu gatunków jako czymś niesamowitym, a jest to bardzo popularny zabieg i w dzisiejszych dniach wśród literatury popularnej można znaleźć setki tytułów napisanych wedle tej reguły. Co więcej ciężko już znaleźć książkę która byłaby li tylko kryminałem albo horrorem [biorąc pod uwagę, że chcielibyśmy czytać coś ambitniejszego, chociaż nigdy nie stroniłem od czterdziestostronicowych kryminałów rodem z serii czarnej dłoni :D]

    >Poza tym twierdzenie, że książka jest popularna to
    >przegięcie. Sporo osób po nią sięga, bo znajduje się na
    >liście lektur, ale pewnie nawet połowa z tego jej nie
    >kończy, bo jest zbyt ciężka dla ich małych rozumków.

    To jest właśnie popularność. Niewielu przeczyta całość ale można już się lansować jako znawca ambitnej literatury.

    Jak już prowadzimy dysputę to ustosunkuj się do niedociągnięć wątku kryminalnego, bo zręcznie pominęłaś tę kwestię.

    No i jeszcze gratuluję szerokości horyzontów. Ktoś kto nie przeczyta Eco ma mały móżdżek. Winszować
  • Lobo

    1.Olewam większość piewców. Olewam każdą większość. Olewam każdego, kto nie jest mną. I w związku z tym niespecjalnie rozumiem o co Ci chodzi- sam nie masz problemu z odbiorem, odróżniasz powieść od historii, a boli Cię, że inni nie mogą? Trochę dziwne.
    2. UDANE połączenie gatunków jest czymś wartym uwagi. Owszem, to bardzo popularny zabieg, ale od strony technicznej nie zawsze wychodzi. A na pewno nie równie zgrabnie co u Eco. Nie umiałaby wymienić setki tytułów, którym postmodernistyczny eklektyzm wyszedł na dobre.
    3. Przekłamanie to chyba za mocne słowo. Czy zabił 400 czy 40 osób nie stanowi różnicy dla tego, co sobą reprezentował.
    4. Nie ustosunkuje się do wątku kryminalnego, bo nie czuję się na siłach oceniać, czy posiada jakieś niedociągnięcia czy nie. Nie lubię i nie czytam kryminałów, więc się na nich nie znam. Co nie przeszkadzało mi obgryzać paznokci, gdy czytałam "Imię róży". Z braku lokaja podejrzewałam opata.
    5. Jeśli już prowadzimy dyspute, powstrzymaj się od argumentów ad persona. Dziękuję.

    PS Sienkiewicz jest płytki jak kałuża po mżawce na betonie.
  • Lobo

    Przeczytałam Cmentarz w Pradze, czyli nową powiesc Eco. Co można powiedziec? Andre Gide, gdyby również ją przecztał, powinien wziąc swoje Lochy Watkanu i rzucic nimi daleko przed siebie. Eco o wiele udatniej ekslopatuje wątek masonerii, teorii spiskowych, katolickich komfabulacji, antysemityzmu i zwyczajnej ksenofobii. Simonini jest tak antypatyczny, że nie miałam wyjścia, musiałam się z nim identyfikowac. Powiesc przedstawia wszystkie szare eminencje XIX wieku, z moim ulubieńcem, Leo Taxilem, na czele. Delektowałam się każdym rozdziałem, jak to zwykle z Eco. Na pewno nie jest to książka dla wszystkich, nawet dla zatwardziałych miłośników powieści historycznych, byc może to pierwsza prawdziwie elitarna powiesc Eco, bo wątpię, czy wszyscy rozpoznają w przedstawionych podejrzanych typach postaci historyczne, autentyczne, wpływające na bieg dziejów Europy. Dopiero poszeperanie w dziwactwach XIX wieku (a jest w czym szperac) pozwala uchwycic wszystkie smaczki. Szperałam. Na pewno nie tak głęboko i wnikliwie jak Eco. Bawiłam się świetnie w czasie czytania. Nie próbuję nawet udawac, że wyłapałam wszystkie momenty, w których autor puszcza oko do czytelnika. Może przy następnej lekturze? W każdym razie, powiesc jest wspaniała, polecam.
  • Zaciekawiony

    Chętnie wezmę się za ten Cmentarz, natomiast co do Róży - książka jest rzeczywiście niesamowita, ale może zniechęcić kogoś, kto oczekiwał kryminału jako takiego. Co do wątku inkwizytora - wydaje się że ujaskrawienie tej postaci wynikło stąd, że taka postać była fabule potrzebna. Groźba spalenia na stosie była zarówno dopingiem dla bohaterów jak i pewnym wyznacznikiem czasów - zdradzać się z innym podejściem do świata było niebezpieczne.
    Natomiast bardzo zaciekawiła mnie interpretacja Lema, który w "Filozofii przypadku" zwraca uwagę na to, że to co mówił Jorge o desakralizacji świata, mającej prowadzić do moralnego upadku, a co dla niego było podstawą choćby wzbraniania się śmiechu, spełniło się w dzisiejszych czasach.
  • Lobo

    Cóż, zawsze jak słyszę, gdy ktoś wyciera sobie mordę tandentnym sloganem o moralnym upadku, wybucham rzęsistym śmiechem.
| |

Zanim założysz nowy temat, przeczytaj poniższe ZASADY: 1. Korzystając z wyszukiwarki sprawdź, ...



Fotki

Miejsca grona (1)