- 1
- 2
-
W tym temacie piszcie o Waszych wrażeniach z UP#11. Co się działo, co zauważyliście, anegdotki, jak się podobało...
A jeśli ktoś robił jakieś zdjęcia albo kręcił filmiki, to byłoby świetnie, gdyby podzielił się nimi z resztą.
Dzięki za udział w grze! -
Anonim
niby nie grałem, ale i tak dobrze się bawiłem.
I nie powiem, gdyby nie to że wiedziałem gdzie jest punkt 9, to nigdy bym tam nie dotarł...;] -
-
Maciek
no mi się baerdzo podobało. Za młodości mieszkałem na pradze, więc od razu wiedziałęm gdzie co i jak (no za wyjątkiem 9).
Może przez to zagadki w #11 wydały mi sie bardzo proste. Choć wydaje mi się, że ogólnie nie było trudno, bo z tego co rozmawiałem z ludźmi, to każdy zaliczył sporo punktów:)
Nie mniej jednak jak zwykle UP bardzo udany!
Pozdrawiam -
-
Korek.
Gra przednia jak zawsze :)
Najbardziej podobał mi się motyw z hasłem w sali kinowej :D
Dobre jest to, że dzień wcześniej byłem na skoffce w tej samej sali :)
Żałuję tylko, że nie odnalazłem punktu nr 9. bo z tego co Semp mówił, to był całkiem niezwykły. Panie, które rozdawały Red Bulla przed akcją miały po prostu wyczucie czy były zaproszone? -
Ooo...a gdzie jakieś panie rozdawały energetyki? Nie mów, że pod mostem :)
-
Korek.
No dokładnie koło 14 pod mostem gdzie byli wszyscy, dwie dziewczyny chodziły i rozdawały Red Bulle :D Jak dla mnie strzał w dziesiątkę. -
Hahah, wątpię, żeby to był przypadek, ale nic nie mam z tym wspólnego, widocznie ktoś z ichniejszego marketingu miał nosa...
-
Korek.
W każdym razie nikt nie narzekał :) Być może podniosły średnią wyników o jakieś 2 punkty :P -
Jak relacjonuje agentka Killbee z punktu kontrolnego numer 1:
"Siedzialam na przystanku autobusowym na laweczce i co jakis czas ktos sie pytal czy bylo juz 170, 138, 140 ... A ja oczywiscie nigdy nie mialam pojecia bo niezbyt sie na tym skupialam. A na przeciwko w oknie stal jakis stary dziad i palil papierosa. Mial niezla mine jak zobaczyl ze wszystkie autobusy przepuszczam.
Inni ludzie stali ze mna na przystanku i co chwila ktos do mnie podchodzil i krzyczal 'nadekspresyjna'. Az facet na przystanku sie ode mnie odsunal...
Matka z dzieckiem w wozku tez miala nietega mine
A z poczatku wygladalam na zwykla, przecietna pasazerke komunikacji miejskiej" -
★~ }))i(({ ~★
Pierwszy raz wzięłam udział i świetnie się bawiłam.
Start/ finish miał malowniczą lokalizację.
Krzysiek na balkonie, nad tablicą mostu, wyglądał jak prawdziwy game-master; p
Co do agentury w punkcie nr. 8 to czuliśmy się trochę ignorowani; p
Było git i piszę się na ostatnią edycje; p -
utopia
Bycie agentem to niesamowite przeżycie, poznałam dzisiaj tylu fajnych ludzi, między innymi Pana ochroniarza, byłego króla jednośladowców.
Krzysiu podziwiam za umiejętność organizowania. Coś na ten temat wiem... -
Anonim
najlepsze były osoby które grały pierwszy raz jeżeli chodzi o moje pytania:
- cześć, który raz tu jesteś?
- pierwszy
- i jak ci się podo..
- sorry muszę lecieć! - i długa...
ale i tak najlepszy motyw jaki widziałem był z wytwórnią wódek Koneser. Jeden z graczy podbiega do takiego starszego, lekko przepitego pana, i pyta:
- przepraszam, czy nie wie pan gdzie znajduję się wytwórnia wódek koneser? - pan pokazuję, coś tam mówi pod nosem, a potem z żalem w głosie oznajmia: "ale dzisiaj zamknięta..." -
międzygwiezdny
zimno było. dawno nie byłem na pradze. ludzie troche inaczej się ubierają niż na kabatach. :)
byłem łatwym punktem, bo na początku przeszła obok mnie bez wskazówki duża grupa. jednak nie wszyscy sie rozglądali i pozostałem niezauważony, dopóki wreszcie ktoś nie zgapił mojej plakietki. dopiero widok innego gracza w pełni szczęścia był w stanie zwrócić uwage kolejnych osób i w ten sposób numer 5 odgadła spora gromadka.
najśmieszniejsza była jednak sytuacja, kiedy byłem świadkiem burzliwej dyskusji trójki zawodniczek na temat gry. pewnie nie zauważyły plakietki, bo stałem bokiem do nich. stwierdziłem, że będe miły i się lekko obróciłem w ich strone, tak żeby mogły ją zauważyć, ale patrzyłem się gdzieś w dal i nie mówiłem nic. po jakichś dwóch minutach w końcu nastąpiła bezcenna entuzjastyczna reakcja :)) -
A oto co donosi jeden z agentów z punktu kontrolnego numer siedem (kolektura totolotka i okolice).
"Postanowiliśmy wejść do środka bo pogoda marna, a tam kanapy wygodne. Usiedliśmy pod ścianą, tak że pani nas nie widziała. I siedzieliśmy dobre 40 min tak sobie rozmawiająć tylko i patrząc jak ludzie wypełniają kupony. Idetyfikator mieliśmy przypięty do torby która leżała kulturalnie na stole. Około 14.37 wpadł pierwszy koleś, spisał krzyknął dzięki i wyleciał. No i potem zaczęli wpadać do kolektury kolejne grupy. Niektóre zamieniały z nami parę słó niektóre tylko spisywały i spadały. Po jakichś 5 min Pani wyszła ze swojego okienka, zaczęła się rozglądać, zobaczyła nas, spojrzała na identyfikator i powiedziała: "Co państwo tu sobie jakąś poczekalnię użądzili?" Spytaliśmy się, czy jej to przeszkadza, powiedziała że tak,
no ale nie ruszyliśmy się z miejsca. Po 10min kolejnych wizyt spoconych ludzi Pani wyszła i zdenerwowanym głosem do nas:
Proszę wyjść! To jest KOLEKTURA!" -
Korek.
A ja po drodze natrafiłem na zamknięty sklep "Koneser", a jako że nie miałem pojęcia, że chodzi o wytwórnię wódki to kilka minut zastanawiałem się co tu robić, bo po agencie nie ma śladu... -
..::RogeR::..
my jako oazy szukalismy zamknietej wody oligocenskiej i wszytsko sie zdadzalo bo za szpitalem bylo kiedys jej zrodlo i o tym wiedzieli starsi ludzie.no ale niestety :) -
d o r o t a
bylam pierwszy raz i bardzo mi sie podobalo :) ale dlaczego bedzie juz tylko jedna edycja? -
Anonim
Mieliśmy niezłą zagwozdkę z tym pasażem W. Myślałem, że gdzieś w CH należy tego szukać, jednak w środku nikt nie wiedział o co cho :) Dopiero jakaś babcia uświadomiła mi, że istnieje coś takiego jak Pasaż Wileński :)
Dobra była opcja, gdy wlazłem na jakieś podwórko, i rzuciłem tekst: "gdzie ta cholerna koperta na murze". No i nie zczaiłem, że obok mnie stoi dwóch łysych dresów i dziwnie się na mnie patrzą :) Ogólnie dobrze zrobiłem, że zabrałem mapę :) I była wpadka Sempie, był też sklep o nazwie Koneser :) -
A z tego co pamiętam, to podczas gry mieliście ze sobą mapę Warszawy, dzięki której odnaleźliście Konesera, bo był wyraźnie oznaczony na mapie.
- 1
- 2

