Uniwersytet Warszawski [17258]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Kapitan Zajebistość

    http://www.cke.edu.pl/index.php?opt...

    co myślicie? bo mi się popularny polski przecinek ciśnie na język O_o
  • Magda

    No cóż... sama udzielam korepetycji i przygotowuje do matury z matmy... Ale świadomość tego że na maturze nie ma pochodnych mnie przeraża...Na studiach nie da sie tak wszystkiego nadrobić...a poza tym w ekonomii matma to podstawa... Cóż współczuję młodszym rocznikom...i sobie również, bo za kilka lat pewnie będe z nimi współpracować i obawiam sie ze mogą być różnice...Analfabetyzm wtórny...
  • Piotr

    Też udzielałem korków z matmy, poziom wiedzy i umiejętności myślenia obecnych pierwszaków w liceach i gimnazjalistów jest poniżej krytyki...

    To co się dzieje jest straszne... Do tej pory byliśmy krajem, który miał najlepszych matematyków i informatyków. Zawsze miałem dla nich ogromny szacunek, teraz widzę że to się zmienia.

    Nie rozumiem czemu PO - partia na którą głosowałem (rzekomo inteligencka) - kontynuuje politykę PiS obniżania poziomu matematyki...

    Żenada...
  • Carpe diem...

    no jak mnie jedna tegoroczna maturzystka spytała jak ma policzyć 10% z 400 na kalkulatorze to prawie padłam...
  • Człowieka cień...

    Matma schodzi na psy.... w liceum sie slyszy ze 'cos' powinno byc juz w gimnazjum, na studiach wołają ze 'cos' powinno byc w liceum i tak to sie kreci. Nauczyciele tylko podwyzki chcą widzieć, jednak pracą najlepiej się nie ubrudzić. Zreszta kto tej matmy ma uczyc? Nikt ogarniety na nauczyciela nie idzie :P No chyba jakis miłośnik nauczania :PP
    A nowa matura to tez poroniony pomysł... wydaje mi sie ze poziom matmy w starej byl nieco wyższy :)
  • Anonim

    społeczeństwo nam idiocieje...
  • Marek

    Ja nie mam nic przeciwko obcinaniu niektorych zagadnien z programu matematyki (w szczegolnosci rozniczkowania, ktore byloby potrzebne do fizyki, ale i tak robi sie je za pozno). Pod jednym warunkiem - bedzie sie WYMAGALO tego co jest. Gdyby wszyscy rozumieli co to jest funkcja liniowa swiat by byl piekniejszy:)

    Jednak ten dokument mnie przerazil - na poziomie rozszerzonym czlowiek nie musi wiedziec, ze kazda liczba naturalna rozklada sie na iloczyn liczb pierwszych w sposob jednoznaczny? Co to jest ciag? Co to jest rzut prostopadly na plaszczyzne? Twierdzenie Talesa wypadlo z gimanzjum (a ja tlumaczac dzisiaj cos jednej osobie powolywalem sie na to, ze to przeciez musialo byc w podstawowce (tej 8 letniej)...). Czy ktos na szybko ma linka do strony, gdzie jest napisane co BEDZIE sprawdzane?
  • Marek

    Chociaz w sumie dla mnie to lepiej - im mniej bedzie matematykow/informatykow, tym lepiej beda zarabiac:)
  • Gdabski

    >Nie rozumiem czemu PO - partia na którą głosowałem
    >(rzekomo inteligencka) - kontynuuje politykę PiS obniżania
    >poziomu matematyki...
    >
    >Żenada...

    Co na to PO, to się przekonany, gdy zobaczymy jak będzie wyglądać matura obowiązkowa z matmy. Do tej zmiany się nie przykładali.
  • Aleksandra

    Myślę, że jest to wynikiem reformy oświaty. Licea mają teraz profilowane klasy. Chodziłam do klasy humanistycznej i miałam trzy matmy w tygodniu. Ledwie zrobiliśmy program podstawowy.
    Klasy matematyczne miała z 5 może i oczywiście nie wyrobili się ze wszystkim. Dlatego też modne są teraz te wszystkie kursy przygotowujące do matury itd. Rodzice płacą ogromne pieniądze, a licealiści mają drugą szkołę w weekendy. Paranoja.

    Ale z drugiej strony nie tylko matematyka tak wygląda.
    Udzielam korepetycje z języka polskiego. Ludzie z liceum nie potrafią sensownie sklecic nawet paru zdań na temat tego, co przeczytali. Wypracowanie w ich mniemaniu polega na przepisywaniu ściągi dostępnej w internecie.

    W ogóle cały program gimnazjum i liceum przeładowany jest encyklopedycznymi informacjami a mało w nich uczenia umiejętności rozwiązywania problemów w praktyce.
    Cierpią na tym bardzo chociażby nauki przyrodnicze.
  • Anonim

    Wydaje mi się, że reforma oświaty nie ma tu nic do rzeczy. Nasze społeczeństwo się zwyczajnie przekształca - rodzice siedzą po robotach zamiast usiłować wszczepić cokolwiek swoim dzieciom, a ludzie zdolni nie chcą za śmieszne pieniądze uczyć w szkołach. Większość nauczycieli z którymi miałem do czynienia w trakcie podstawówki i liceum sprawiali wrażenie ludzi z łapanki, szczególnie ci od przedmiotów ścisłych.

    Myślę, że gdyby pensje nauczycielskie były na sensownym poziomie, to jest mogłyby konkurować z pensjami jakie są oferowane ludziom z wykształceniem gdzie indziej, od razu nastąpiłaby widoczna poprawa w poziomie nauczania.
  • Aleksandra

    Nie jestem pewna, czy masz rację.
    Moim zdaniem miałam niezłych nauczycieli (ach moja pani od biologii w liceum była niesamowita, ale co mi z tej biologii przyszło, skoro miałam jedną lekcję w tygodniu? ).
    Wydaję mi się jednak, że to program jest źle skonstruowany.
    A że najzdolniejsi nie uczą w szkołach - to też niestety prawda. ale trudno im się dziwic - zwyczajnie im się nie opłaca.
    Chyba że z powołania, znam takich.

    ,,rodzice siedzą po robotach...''
    Myślę, że jakiś czas temu ludzie pracowali więcej. Poza tym nie rozumiem dlaczego rodzic ma przejmowac obowiązki nauczyciela. Rodzice nie uczą przedmiotów szkolnych a życia.; )
  • Kapitan Zajebistość

    >Aleksandra napisała:

    >,,rodzice siedzą po robotach...''
    >Myślę, że jakiś czas temu ludzie pracowali więcej. Poza
    >tym nie rozumiem dlaczego rodzic ma przejmowac obowiązki
    >nauczyciela. Rodzice nie uczą przedmiotów szkolnych a
    >życia.; )

    no właśnie, myślenie jest jedną z tych części życia, którą powinni wpoić rodzice choć w pewnym stopniu
  • Anonim

    Nie no, nie twierdzę, że rodzic powinien pełnić także obowiązki nauczyciela, ale powinien wpoić pewien system wartości - pisałem o rodzicach w odniesieniu do trafnego spostrzeżenia kogoś powyżej, że uczniowie wypracowania traktują jako dobre korzystanie ze ściąga.pl.

    We mnie został wpojony pęd do wiedzy, i chociaż instytucji szkolnych nigdy za bardzo nie lubiłem, lubiłem dowiadywać się coraz więcej o tym, co mnie otacza. To jest rola rodzica - nadać dziecku pęd, a potem pozwolić mu samemu się rozwijać i przyspieszać coraz bardziej.

    Z nauczycielami różnie bywa - w liceum miałem świetną kobietę od historii na przykład, do polonistek też miałem szczęście; ale inni byli niejednokrotnie tragiczni i nędzni. Wystarczy chociaż że wspomnę o mojej kobiecie od matematyki z podstawówki, która nie wiedziała że nie można dzielić przez zero. W gimnazjum z kolei jedna matematyczka usiłowała nam wytłumaczyć czym jest funkcja przy pomocy rysowania pluszaków - pojęcie funkcji zrozumiałem dopiero parę miesięcy później przy pomocy podręcznika.

    A program i matura - coraz więcej ludzi sobie nie radzi, więc kroją materiał. To oczywiście idiotyczne rozwiązanie, bo zjawisko ogłupienia będzie postępować, i podczas gdy dzisiaj nie radzą sobie z twierdzeniem talesa, za dziesięć lat będą mieli problem z rozróżnianiem figur geometrycznych.

    Powtarzam - według mnie kluczowe jest sprowadzenie do nauczania ludzi zdolnych, z rzetelną wiedzą do przekazania. Podniesie się ogólny poziom, to poszerzy się też program i zakres wymagań na egzaminach.
  • Kapitan Zajebistość

    sama matura także odmóżdża, bo musisz jechać według klucza. nawet na matematyce jak znajdziesz krótszy sposób rozwiązania zadania niż ten przewidziany w kluczu, to ci pojadą po punktach, bo układający egzamin nie wpadł na to, że tak też można
  • Gdabski

    >Pobożny Glanojebca napisał
    >sama matura także odmóżdża, bo musisz jechać według
    >klucza. nawet na matematyce jak znajdziesz krótszy sposób
    >rozwiązania zadania niż ten przewidziany w kluczu, to ci
    >pojadą po punktach, bo układający egzamin nie wpadł na
    >to, że tak też można

    Wcale tak nie jest. To się może zdarzyć, jeśli się zrobi błąd w tym rozwiązaniu metodą alternatywną. Wtedy, owszem, można nie dostać punktów za poprawne wykonanie któregoś elementu obliczeń lub uzyskanie jakiejś wartości pośredniej (służącej do ostatecznego obliczenia rozwiązania), jeśli metoda alternatywna te kroki pomija.
    W innych przedmiotach też nie zauważyłem, żeby kurczowo trzymano się klucza i w wielu przypadkach zaliczane były odpowiedzi w kluczu nieuwzględnione.
    Najbardziej, rzeczywiście, klucz może szkodzić na maturze z polskiego, choć i tam jakieś zalety ma.
  • Kapitan Zajebistość

    pytałem o to matematyczkę na korkach i właśnie coś takiego mi powiedziała. a co do błędu, to obcinają punkt, a potem biorą pod uwagę jego konsekwencje. ale i tak się zgadzamy, że matura to bzdura; P
  • Anonim

    >Gdabski napisał

    >Najbardziej, rzeczywiście, klucz może szkodzić na maturze
    >z polskiego, choć i tam jakieś zalety ma.

    Jakie? :D Uczy pisania pod klucz. Oczywiście, są tak zwane "walory". Trzy albo pięć, nie pamiętam. Tak czy inaczej uczeń który twórczo podchodzi do tematu ma gorszy wynik od tego, który bezmyślnie pisze to, czego od niego chcą.
    A klucz odpowiedzi do interpretacji poezji to bluźnierstwo, wystarczy wspomnieć choćby Szymborską która napisała sobie maturę interpretując swój własny wiersz i otrzymała za interpretację własnego tekstu niewiele punktów. Nie wiem co dobitniej może obnażyć idiotyzm obecnej matury z polskiego.
  • Gdabski

    >Papież napisał
    >Jakie? :D (...)

    Jakieś mimo wszystko ma, na przykład zmniejszenie wpływu osoby sprawdzającej na wynik. Generalnie jednak, ponieważ nie czuję się w przypadku języka polskiego kompetentny, przyjmuję argumentację, że w to się na tym przedmiocie nie sprawdza.
    Można mieć nadzieję, że po kolejnej reformie matur, na poziomie rozszerzonym, który będzie jako jedyny liczył się w rekrutacji na studia, się to jakoś poprawi. Na poziomie podstawowym mogłoby wtedy zostać, jak jest, bo cokolwiek łatwiej przy takim kluczu oceniać prace na niższym poziomie; )
  • Anonim

    Wydaje mi się, że dałoby się to rozwiązać inaczej. Ja pozostawiłbym stary sposób oceniania, bez żadnego klucza, stworzyłbym za to regułę, że nauczyciel oceniający ma swoją ocenę uzasadnić. Ułatwiłbym też uczniom wgląd do swojej matury i ułatwił procedury - uczeń mógłby wtedy złożyć podanie o ponowne ocenienie jego egzaminu bez takich trudności jakie są teraz.

    Mój kolega, który głąbem na pewno nie jest, dostał z humanistycznej części egzaminu gimnazjalnego parę lat temu tylko 28 punktów. Ponieważ część testową miał prawie całą dobrze, było oczywiste, że egzaminator ściął mu strasznie wypracowanie. Gdyby wgląd do egzaminu był ułatwiony, pewnie zmobilizowałby się do złożenia podania o ponowne jego rozpatrzenie.

    Poza tym, wpływ osoba oceniająca dalej ma olbrzymi. Jeden nauczyciel będzie się stosował dokładnie do klucza, i da punkty za treść tylko wtedy jeśli uczeń napisał to co w kluczu praktycznie słowo w słowo. Drugi zada sobie ten trud i zastanowi się czy przypadkem słowa ucznia nie mają tego samego sensu.
| |

dla byłych, przyszłych i obecnych studentów UW (; PS: czytamy regulamin...



Uniwersytet Warszawski

  • do
Grona tematyczne:

Fotki

Miejsca grona (25)