- 1
- 2
-
Irenka
Skończyłam administrację na pw, dzienne, z bardzo dobrym wynikiem i za cholerę nie mogę znaleźć po tym pracy! Jedyna praca na jaką mam szansę (a szukam już od dłuższego czasu), to rozkładanie towarów w hipermarkecie. W takim razie po co ten wydział na polibudzie w ogóle istnieje? Przecież nie daje żadnych konkretnych umiejętności/kwalifikacji, po administracji nie znajdzie się dobrej pracy nawet za granicą. Straciłam tylko 5 lat życia dając się nabrać na tę całą administrację, ucząc się różnych nieprzydatnych śmieci... Oszukiwano nas, że po tym będzie praca w firmach, urzędach, ministerstwach, że pracodawcy doceniają dyplom pw, ale nic z tego!
A propos rekrutacji do urzędów/ministerstw, to nawet jeśli wykujesz się co do słowa wszystkich wymaganych ustaw na test kwalifikacyjny, to i tak nie masz szans na zatrudnienie tam. Owszem, test możesz zdać na dobry wynik, ale w drugim etapie (na rozmowie kwalif.) z premedytacją zadadzą Ci pytania z kosmosu, na które i tak nie będziesz znał odpowiedzi.
WNIOSEK JEST JEDEN: po wydziale administracja, jeśli NIE MASZ ZNAJOMOŚCI, to NIE MASZ SZANS NA ŻADNĄ PRACĘ, ani w sektorze prywatnym ani w publicznym.
Wszystkie kierunki po których nie ma pracy (takie jak np. administracja) powinny być zlikwidowane!
Jeśli nie macie znajomości tzw. pleców, że ktoś załatwi Wam pracę, to nie marnujcie lat życia na jakieś administracje i lepiej uciekajcie stąd czym prędzej. -
Anonim
-
Aniela
-
AI
Jest sporo osób osób, które skończyły ten wydział i zawodowo powodzi im się nieźle.
Ukończenie stuidów nawet z wynikiem bdb to dziś mało. Trzeba być aktywnym także w innych obszarach: działalności studenckiej, stażach, praktykach, wolontariacie. -
-
Nienna
Dzięki za ostrzeżenie. Myślę, że i tak nikt po tym apelu nie zrezygnuje... -
Irenka
>AI napisał
>Jest sporo osób osób, które skończyły ten wydział i
>zawodowo powodzi im się nieźle.
>Ukończenie stuidów nawet z wynikiem bdb to dziś mało.
>Trzeba być aktywnym także w innych obszarach:
>działalności studenckiej, stażach, praktykach,
>wolontariacie.
to co napisałeś jest bardzo naiwne, pracodawcy nie patrzą na żadne staże, wolontariat ani pseudo praktyki, liczą się tylko znajomości, których ja niestety nie mam, a dyplom administratora (nie wiadomo czego) pozostaje dla mnie jedynie zakurzonym papierkiem
często zdarza się jak dają ogłoszenie, że szukają osoby z doświadczeniem zawodowym, ale jak mają przyjąć kogoś z polecenia, to taki nie musi mieć żadnego doświadczenia
taka jest obecnie bezwzględna rzeczywistość w naszym kraju
-
Aniela
Jeżeli ktoś jest obrotnym rozsądny i ogarnięty to sobie poradzi, czy po administracji czy po czymś innym. -
Pani K
>to co napisałeś jest bardzo naiwne, pracodawcy nie patrzą
>na żadne staże, wolontariat ani pseudo praktyki, liczą
>się tylko znajomości, których ja niestety nie mam, a
>dyplom administratora (nie wiadomo czego) pozostaje dla mnie
>jedynie zakurzonym papierkiem
Skoro ukończyłaś te studia, to mile widziana byłaby chociaż minimalna wiedza na ich temat, a mianowicie nie masz dyplomu żadnego administratora. Jeżeli już to administratywisty.
-
Irenka
>Aniela napisała:
>Jeżeli ktoś jest obrotnym rozsądny i ogarnięty to sobie
>poradzi, czy po administracji czy po czymś innym.
poradzi sobie, poradzi... ale tylko wtedy jak mu rodzinka pracę załatwi - wtedy będzie taki obrotny, prawdziwy człowiek sukcesu... a jak mu nikt nie załatwi, to będzie sobie siedział w domu nawet do starości jako bezrobotny
P. S. może na wydziale administracji i na innych egzotycznych kierunkach powinien powstać jakiś nowy przedmiot obieralny np. funkcjonowanie bezrobotnego absolwenta albo techniki przetrwania bez pracy i zasiłku, oczywiście zaliczenie w formie kolokwium, najlepiej ze skrzętnie zrobionych i wyuczonych notatek
-
Irenka
Administratywistka - to nie jest żaden zawód. Zawód to np. ekonomista, prawnik, lekarz.
Administracja (łac. administrare - zarządzać), ale zarządzać czym? Chyba zarządzać w WC i być babcią klozetową. -
Irenka
>na administracji i innych
>egzotycznych kierunkach powinien powstać jakiś nowy
>przedmiot obieralny np. funkcjonowanie bezrobotnego
>absolwenta albo techniki przetrwania bez pracy i zasiłku,
>oczywiście zaliczenie w formie kolokwium, najlepiej ze
>skrzętnie zrobionych i wyuczonych notatek
wówczas prof. zosia i dr maciej (wybitni specjaliści i niepowtarzalni naukowcy) mogliby zarobić dodatkową kasę za poględzenie sobie o czymś tam
-
Aniela
>Irenka napisała:
>>Aniela napisała:
>>Jeżeli ktoś jest obrotnym rozsądny i ogarnięty to
>sobie
>>poradzi, czy po administracji czy po czymś innym.
>
>poradzi sobie, poradzi... ale tylko wtedy jak mu rodzinka
>pracę załatwi - wtedy będzie taki obrotny, prawdziwy
>człowiek sukcesu... a jak mu nikt nie załatwi, to będzie
>sobie siedział w domu nawet do starości jako bezrobotny
>P. S. może na wydziale administracji i na innych
>egzotycznych kierunkach powinien powstać jakiś nowy
>przedmiot obieralny np. funkcjonowanie bezrobotnego
>absolwenta albo techniki przetrwania bez pracy i zasiłku,
>oczywiście zaliczenie w formie kolokwium, najlepiej ze
>skrzętnie zrobionych i wyuczonych notatek
>
No popatrz, znam takich, którzy od 1 roku studiów (Administracji!) pracują i nikt nigdy niczego im nie załatwiał...
U mnie w pracy co kilka miesięcy szukają dziewczyn na recepcję, teraz był wyjątkowy problem- nikt sensowny się nie zgłaszał. Więc jak widać, praca jest, kandydaci niekoniecznie.
Jeżeli chcesz, dam ci znać jak będzie kolejna rekrutacja. -
Irenka
>No popatrz, znam takich, którzy od 1 roku studiów
>(Administracji!) pracują i nikt nigdy niczego im nie
>załatwiał...
>
>U mnie w pracy co kilka miesięcy szukają dziewczyn na
>recepcję, teraz był wyjątkowy problem- nikt sensowny się
>nie zgłaszał. Więc jak widać, praca jest, kandydaci
>niekoniecznie.
>Jeżeli chcesz, dam ci znać jak będzie kolejna rekrutacja.
Nie uwierzę w to, że nikt sensowny nie zgłosił się do pracy na recepcji. To po prostu źle świadczy o instytucji, w której pracujesz, że co kilka miesięcy szukają kogoś na recepcję. Pewnie za jakiś czas przyjmą na to miejsce jakąś świeżo upieczoną absolwentkę liceum np. córkę kierowniczki i to właśnie dla niej jest zaklepana ta praca, a w między czasie szukają na to stanowisko jeleni do pracy tymczasowej i zapewne stosują wobec tych osób mobbing, aby za długo nie wytrzymały.
Przykładowo mój kolega po studiach zmuszony bezrobociem (bardzo odpowiedzialny, inteligentny i kulturalny człowiek) ze znajomością 3 języków starał się już kilka razy o pracę na recepcji, ale nigdzie go nie przyjęli, bo zawsze mieli jakiegoś znajomka.
Ludzi jest od groma, a pracy nie ma, niekiedy na jeden etat zgłasza się nawet 200 osób, dlatego pracodawcy traktują ludzi jak śmieci, jak niewolników i robią z nimi co chcą.
Nie wierzę, że ludzie mają prace umysłowe (tzn. nie fizyczne) jeśli nikt im niczego nie załatwiał i tyle.
-
Aniela
Nie chcę wdawać się z Tobą w głupie dyskusje.
Powiem tylko tyle- pracuję w międzynarodowej korporacji, która w swojej dziedzinie zajmuje czołowe miejsce.
Na recepcję co kilka miesięcy szukają ludzi bo... co kilka miesięcy ktoś awansuje do firmy! Od kiedy tam pracuję, jeszcze nikt się nie zwolnił z tego stanowiska. -
Irenka
> pracuję w międzynarodowej korporacji,
>która w swojej dziedzinie zajmuje czołowe miejsce.
>Na recepcję co kilka miesięcy szukają ludzi bo... co
>kilka miesięcy ktoś awansuje do firmy! .
aha, to tak... praca na recepcji jest już zarezerwowana dla "sensownej" absolwentki liceum (córki kierowniczki), która po przepracowaniu kilku miesięcy awansuje do firmy dzięki swojemu geniuszowi
-
Aniela
>Irenka napisała:
>> pracuję w międzynarodowej korporacji,
>>która w swojej dziedzinie zajmuje czołowe miejsce.
>>Na recepcję co kilka miesięcy szukają ludzi bo... co
>>kilka miesięcy ktoś awansuje do firmy! .
>
>aha, to tak... praca na recepcji jest już zarezerwowana dla
>"sensownej" absolwentki liceum (córki kierowniczki), która
>po przepracowaniu kilku miesięcy awansuje do firmy dzięki
>swojemu geniuszowi
>
widzę czytanie ze zrozumieniem jak ta lala. brawo. -
Irenka
nie chcę się z nikim sprzeczać, ale po prostu nie lubię jak ktoś opowiada bajki o znalezieniu pracy bez znajomości i rzekomych awansach chcąc wprowadzić kogoś w naiwność, a potem ten naiwniak, co dał się nabrać na te bajki obudzi się po 5 latach i będzie żałował czasu i wysiłku zmarnowanych w jakiejś g...... szkole
a czytać ze zrozumieniem i wyciągać wnioski potrafię bardzo dobrze
-
Aniela
jak wytłumaczysz to, że ja pracuję od początku studiów i nigdy nikt mi nie pomógł?
na początku wiadomo, jakieś coffee heaven, ale od 3 roku pracuję w zawodzie, w dobrej firmie, mam oficjalnie przedstawione perspektywy i realną ścieżkę kariery?
wszędzie dostałam się z ulicy, z normalniej rekrutacji. bez wiedzy i pomocy rodziny i znajomych? -
Irenka
>Aniela napisała:
>jak wytłumaczysz to, że ja pracuję od początku studiów
>i nigdy nikt mi nie pomógł?
>na początku wiadomo, jakieś coffee heaven, ale od 3 roku
>pracuję w zawodzie, w dobrej firmie, mam oficjalnie
>przedstawione perspektywy i realną ścieżkę kariery?
>wszędzie dostałam się z ulicy, z normalniej rekrutacji.
>bez wiedzy i pomocy rodziny i znajomych?
Nie wierzę i nie uwierzę w to wszystko, co napisałaś.
Nie wierzę, że z u was w firmie (międzynarodowej korporacji!) ludzie z recepcji awansują na różne stanowiska do firmy, ponieważ znam METODY REKRUTACJI, jakie stosują korporacje.
Przy tym powiem, że ja już starałam się o pracę w korporacji. Na jedno miejsce ok. 100 kandydatów, pisaliśmy tam test z analizy matematycznej w języku angielskim! Ja jestem dobra z matematyki, język angielski też dobrze znam, ale nici z tego. Na pewno mieli już kogoś na to miejsce, ale żeby udawać uczciwych urządzają takie wyścigi szczurów.
Twierdzisz, że od 3 roku robisz karierę w dużej firmie, ale jakim sposobem, jeśli nie pisałaś nawet testu kwalifikacyjnego na to stanowisko? Wiem jakie metody rekrutacji stosują duże firmy, więc proszę nie wprowadzaj nikogo w błąd, że dostanie się tam z ulicy, bez znajomości, czy też zachwycając wszystkich wokół swoim geniuszem na zdobytym cudem stanowisku recepcjonisty. -
Aniela
>Irenka napisała:
>>Aniela napisała:
>>jak wytłumaczysz to, że ja pracuję od początku
>studiów
>>i nigdy nikt mi nie pomógł?
>>na początku wiadomo, jakieś coffee heaven, ale od 3 roku
>>pracuję w zawodzie, w dobrej firmie, mam oficjalnie
>>przedstawione perspektywy i realną ścieżkę kariery?
>>wszędzie dostałam się z ulicy, z normalniej rekrutacji.
>>bez wiedzy i pomocy rodziny i znajomych?
>
>Nie wierzę i nie uwierzę w to wszystko, co napisałaś.
>Nie wierzę, że z u was w firmie (międzynarodowej
>korporacji!) ludzie z recepcji awansują na różne
>stanowiska do firmy, ponieważ znam METODY REKRUTACJI, jakie
>stosują korporacje.
>Przy tym powiem, że ja już starałam się o pracę w
>korporacji. Na jedno miejsce ok. 100 kandydatów, pisaliśmy
>tam test z analizy matematycznej w języku angielskim! Ja
>jestem dobra z matematyki, język angielski też dobrze
>znam, ale nici z tego. Na pewno mieli już kogoś na to
>miejsce, ale żeby udawać uczciwych urządzają takie
>wyścigi szczurów.
>Twierdzisz, że od 3 roku robisz karierę w dużej firmie,
>ale jakim sposobem, jeśli nie pisałaś nawet testu
>kwalifikacyjnego na to stanowisko? Wiem jakie metody
>rekrutacji stosują duże firmy, więc proszę nie
>wprowadzaj nikogo w błąd, że dostanie się tam z ulicy,
>bez znajomości, czy też zachwycając wszystkich wokół
>swoim geniuszem na zdobytym cudem stanowisku recepcjonisty.
ja pisałam pracę na rekrutacji, w 4 językach i to nie wybranych ale narzuconych!
a na koniec musiałam z 999 pozostałymi kandydatami biegać z jajkiem na łyżce z 6 piętra na dół i z powrotem.
to był dopiero wyczyn! ale dobrze że mam znajomości w tej firmie i w ogóle całą rodzinę...
a gdyby nie ciocia Jadzia z dziekanatu to nawet studia to byłby problem.
jakie to szczęście.
eh. czytając wypowiedzi niektórych osób zaczynam rozumieć dlaczego nie mają pracy.
- 1
- 2
Podobne Tematy
|
|
Grono Wydziału (wcześniej Kolegium) Nauk Społecznych i Administracji
Miejsca grona (2)
-
Klub Muzyczny Red Star Aleja Wilanowska 361, Warszawa
-
Gmach Główny Plac Politechniki, Warszawa
- Dodaj miejsce

