-
Dobi
skoro tak to ja powiem że jestem po lekturze pani/panny bradley - mgły avalonu. i jakoś zakończenie wiedźmina kojarzy mi się włąśnie z mgłami avalonu. z legendą o czarodziejce morganie i rycerzach okrągłego stołu. być może ze względu na kilkakrotne nawiązanie do tej legendy. ..
czytałam teraz wiedźmina (terazto nie jest dobrze powiedziane) w marcu. i strasznie mnie uderzyło zakończenie. okropnie; ) -
Anonim
hehe fakt to jest możliwe i wasza argumentacja coraz bardziej do mnie przemawia, zwłaszcza, że następnie AS napisał Świat Króla Artura Maladie, wiec nie wykluczone jest, ze tam sa Geralt i Yennefer, chociaz mogl nawiazac do tego z powodu Ciri, bo ona, to wiemy napweno, trafila do swiata krola Artura. -
Dobi
może to śmieszne ale ja jakoś lubie myśle że Yen to po prostu morgana lub jedna z tamtejszych czarodziejek a Geralt został jednym z rycerzy króla... zmienił jedynie cel z potworów na ludzi... -
Anonim
oj, ja jeszcze nie wiem czy umarł, czy nie umarł, bo dopiero będe czytać czwartą część:P -
-
Anonim
Geralt jako rycerz króla artura? nieeee... oby nie; ) rycerz bez skazy, poszukujący świętego graala. a może i Geralt w swoim świecie całe życie szukał graala? tylko że innego.
czuł, pamiętał, kochał, żałował - żył? umarł? ważne że wreszcie mógł odpocząć. należało mu się. -
Elwen'a
>Nie chodź w dresie napisał
>oj, ja jeszcze nie wiem czy umarł, czy nie umarł,
>bo dopiero będe czytać czwartą
>część:P
to nie zazdroszcze... bez sensu patrzeć na forum jak sie nie przeczyta, bo można się dowiedzieć za dużo i nie fajnie się potem czyta... :( -
charlatan
To właśnie ludzie nazywamy zakończeniem otwartym, za które z reguły pragniemy zaciukać autora; P -
Czarna Wdowa
Zakończenie nei było zaskoczeniem i faktycznie cżlowiek zastanawia się w zasadzie co oznaczał ten koniec. JA jestem za wizją : histori z królem arturem i zostawieniem wiedźmina w krainie Ciri(czy innych zaświatach). Choć nie wiem co to za koleś na końcu zjawia się przy Ciri nie kojarzę go ze wcześniejszych części? -
charlatan
To koleś z Krola Artura; ) (jesli o tym samym mowimy). I niezbyt podobało mi się przeniesienie Ciri do tej histori... -
Czarna Wdowa
Czasami wydaje mi się że osoby są niesamowicie związane z postaciami ztej ksiązki tak zażarcie o nich mówią:) -
Nea Holopainen
Yen i Geralt byli razem, to sie liczy :)
jednak wydaje mi sie, ze oboje umarli... Wiedzmin przez zeby zapowiedziane przez Ciri, a Yen przeciez byla po powstaniu antyelfickokrasnoludzkim w strasznym stanie (Triss ja ciagnela za soba, a Yen przestala wierzyc, ze uda im sie wydostac).
a Jednorozec? splacil swoj dlug wobec Ciri- zabral ich, uratowal. ale nie przed smiercia, ale przed tym swiatem. po prostu nie dal im zycia tutaj, tylko zycie tam. a smierc byla tylko przejsciem :)
(wiem, traci troche religia, ale nie ma to nic wspolnego-jestem ateistka; P) -
Kaku
>Samuel Skrzypkowski napisał
>w dodatkowym opowiadaniu napisanym po jakims tam czasie od
>wydania wiedzmina w którym bylo opisane wesele i
>ślub geralta z yenefer o ile sie nie myle to jest
>napisane ze zamieszkali oni w jakiejs wieży przy
>jeziorze
Drogi Samuelu! Sprzeciw! Byłem na spotkaniu z Sapkowskim. 1. To opowiadanie zostało napisane absolutnie przed wydaniem sagi. 2. Sam Sapkowski twierdzi że to najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobił...
-
Wilk95
wiedźmin jeszcze nie umarł czyli żyje wiedźmin jest spox on jest kul wiec te grono żądzi. -
Anonim
Zgadzam się z tym, że Sapkowski napisał taki koniec specjalnie, żeby każdy mogł pofantazjować przy zakończeniu :)
Mi się wydaje, że Geralt i Yen żyją (chociaż nie jestem pewna. bo gdy Ciri w ostatnim rozdziale opowiadała o ślubie mowiła że na nim była Angouleme i ludzie ktorzy umarli). Ale jednak pozostaje przy tym że żyją w tym świecie, gdzie umarli , a ciri pożegnała się z nimi i sama przeszła do świata krola Artura.
oczywiście nie będe się z nikim kłocić bo każdy może mieć własne zdanie, a to co ja pisze może dla niektórych wydawac się głupotą hehe :P -
qfrevrvvr
Według mnie zakończenie wogóle jest niby optymistyczne, bo Yen i Geralt CHYBA przeżywają, ale jednak rozczarowujące i smutne, bo nie wiedzieć czemu Ciri z nimi nie zostaje. Wogóle denerwuje mnie to zakończenie i to, że "coś się kończy, coś się zaczyna...." Straszne głupie i smutne uczucie mi towarzyszyło po skończeniu książki :( -
Anonim
ja myslę ze "sakura" ma rację , przeniesli sie ale do swiata zmarłych, sapkowski wyraźnie napisał że bawili sie na weselu z cahirem, regisem i pozostałymi którzy niestety umarli, a ich raczej jednorożec nie przeniósł ze swiata umarłych do jednego ze swiatów, Yen i Geraldninio trafili do niech po śmierci, co oznacza, że autor wierzy w życie pozagrobowe :) i może jest to jeden ze światów :/ -
Dobi
>Raphael napisał
>Według mnie zakończenie wogóle jest niby optymistyczne,
>bo Yen i Geralt CHYBA przeżywają, ale jednak
>rozczarowujące i smutne, bo nie wiedzieć czemu Ciri z nimi
>nie zostaje. Wogóle denerwuje mnie to zakończenie i to,
>że "coś się kończy, coś się zaczyna...." Straszne
>głupie i smutne uczucie mi towarzyszyło po skończeniu
>książki :(
mnie też; ( mimo że już stara jestem; P to strasznie mnie zakończenie poruszyło - i rzeczywiście było mi chyba przykro po prostu...
-
Anonim
A moim skromnym zdaniem oboje odeszli, nie, nie za Jarugę, ale opuścili ten świat, definitywnie, na stałe. No, bo tak szczerze, jakie inne mogłoby być zakończenie? Że Geralt i Yennefer szczęśliwie zamieszkają gdzieś w drewnianym domku na odludziu i tam spędzam razem, radośnie resztę ich długiego życia, a potem się zestarzeją i razem umrą, pochowa ich ktoś gdzieś, na leśnym żalniku, albo spali na malowniczym stosie, nucąc przy tym pieśni do bóstw w które żadne z nich nie wierzyło? Może po drodze by się dorobili jeszcze, jakimś tajemnym zrządzeniem losu, radosnej, rozbrykanej gromadki małych wiedźminów i małych czarodziejek?; ) Jakoś to tak nie teges... Zrobili swoje, teraz mogą odpocząć. A poza tym są razem, gdziekolwiek by nie byli. I to nie jest "niby optymistyczne" moim zdaniem, to jest bardzo optymistyczne. -
Anonim
lecz przecież było napisane, że żyli "szczęśliwie, ale bardzo krótko", bo Wiedźmin umarł potem na zawał, a Czarodziejka bodajże z żalu, niedługo po nim. -
Dobi

