-
Karola.
-
Anonim
chyba tak, gdyż podczas lektury można dostrzec wiele aspektów owej przyjaźni; ) od Wiedźmina i Jaskra do Szczurów :P
a to i tak wierzchołek góry lodowej -
Karola.
Chodzi mi o rozwiniecie tego watku, napisanie czegos na ten temat.; ] -
Nea Holopainen
-
-
Dobi
była czynnikiem wiążącym ludzi/stwory które nie powinny na ogól się ze sobą wiązać. dajmy na to regisa i ekipe wiedźminową.
;* -
Anonim
myślę, że jest to temat rzeka i możnaby jakoś go uściślić, albo podzielić na wątki :) -
Dobi
-
charlatan
Sam temat postu to jednak za mało. O czym konkretnie ma sie tu mowic, jesli idzie o przyjazn?
(że np. miała przeróżne oblicza i popadała w skrajności; )?) -
Czarna Wdowa
Moze to inie przyjaźń ale zaczątek jakiegoś symaptycznego gestu Do potwora Jeża.Który zaczyna i kończy historię.Nie ma jak być dobrym?Co sądzicie na temat wiedźmina na końću ksiązki?Mianowicie chodzi o to dlaczego stracił wiarę? -
CAPONE
to moze ja wznowie watek....moze podzielimy sage na typy przyjazni i objasnimy ich sens.
1) to moze przyjazn "od zawsze" - tu mozna zaliczyc Geralta i Jaskra ( Geralt wydaje mi sie czul sie odpowiedzialny za Jaskra, jak starszy brat, zreszta Jaskier, jako jeden z niewielu, nie czul do niego niecheci i nie mial mieszanych uczuc. Poporstu go szczerze darzyl przyjaznia i byl jednym z niewielu jesli nie jedynym z ktorym geralt mogl spedzac dlugie wieczory przy ognisku, z ktorym mogl podyskutowac....i chociaz zawsze narzekal ze to Jaskier wiecznie ma cos do powiedzenia to jednak wlasnie Jaskier uzupelnial samotne zycie Geralta nawet bardziej niz Yenna.) takie jest moje odczucie
2) Przyjazn przypadkowa - tu bym zaliczyl Geralta i Borcha Trzy Kawki - poznali sie przypadkiem, nie spedzili ze soba wcale dlugo czasu ale przypadli sobie szczerze do gustu jeden lubil drugiego a wydaje mi sie daltego ze obydwoje byli inni niz reszta, w pewnym sensie osamotnieni.
3) Przyjaz z musu - nie wiem czy mozna to nazwac przyjaznia czy poprostu uszanowaniem drugiej osoby ale tu bym podal Geralta i Calanthe oraz Geralta i Eycka z Densle....Geralt podziwial ich za to kim byli i za to ze mieli swoje idealy. Nie mial zamiaru zawiazywac mocnych przyjazni z nimi ale nie mial tez zmaiaru wchodzic im w droge...czyl przed nimi respekt i szacunek zarazem chociaz jak zwykle i tak byl pewny swego.
4) przyjazn ukryta - tu musze podac cos co nasuwalo mi sie na mysl przez cala sage...pomimo wszystkiego co bylo, wszelkich wojen, wszelkiej zadry czy szkody...wydaje mi sie ze Geralt od samego poczatku do konca mial pozytywne nastawienie do Emyra vae Emreisa czyli Dunego.
A teraz zjedzcie mnie ze to nieprawda itp...a na powaznie to czekam na wasze odczucia -
Piotrek
1 zgadzam sie z toba ze byla to trwala przyjazn i choc geralt czesto narzekal na jaskra to mimo wszystko lubil tego skurwysyna
2zwykly przypadek
3geralt raczej nie lubil eycka ae nie wchodzil mu w droge chociaz ten go wkurzal
4nie wydaje mi sie -
Czerwony Błazen.
Przyjażń to jedna z najważniejszych cech tej sagi. Np. Jaskier i Geralt, Yenna i Triss, Ciri i Mistle. Gdyby nie to, większość serii nie miałaby sensu.
Amen. -
Zireael ...
A ja zgadzam się co do ukrytych pozytywnych uczuć Geralta do Dunego. Sama miałam podobne odczucia czytając sagę.

