-
Czerwony Błazen.
No właśnie: gdybyście mogli jako stworzona przez was postać pojawić się u boku Geralta, to kim byście byli? Bo ja chyba... Elfką. Rudą, o zielonych oczach, złodziejką. A na imię Illireth by jej było. Illireth Minerva. -
Anonim
Siwym, brodatym druidem w spodniach - dzwonach i kwiecistej koszuli =]. I z milionem bransoletek, coby ręce za lekkie nie były. Peace, love =]. -
Anonim
Bardem z długimi ciemnymi włosami podążającym za ówczesną modą (choć raczej bym siebie wyobrażał w skórze niż barwnych kubrakach o bufiastych rękawach i koronkowych mankietach). Oczywiście o umiejętności swobodnego przeskakiwania od wzruszającej liryki do obscenicznego świństwa którą zwałbym talentem; )
Co do imienia to zwałbym się Deifobos zaś dla przyjaciół byłbym Diosem. -
Czerwony Błazen.
-
-
Anonim
Skromność nigdy nie była mocną strona ludzi niezależnie jak bardzo starali się za takich uchodzić; p
Jak to Bogiem? -
Czerwony Błazen.
-
Anonim
Oba imiona (Dios i Deifobos to tak naprawdę dwa różne imiona) nie mają pochodzenia hiszpańskiego więc sądzę że ich hiszpańskie znaczenia są raczej mało ważne :P -
Ania
-
Czerwony Błazen.
>Ania napisała:
>Najbardziej chciałabym być sobą :)
Też dobrze. xD Ja bym tak nie mogła. Jeszcze by mnie za strzygę wziął. -
Chairman Ivan
Dla odmiany - dezerter z którejś z armii Nordlingów. Kurier wojskowy może, którego pogonił Nilfgaard, on [kurier, nie Nilfgaard] zgubił listy i siebie w lesie. Trafił przypadkiem na wiedźmińską zgraję i żyli długo i szczęśliwie. -
..::Vanadain::..
HMMM najlepiej to kolejnym nilfgaardczykiem; ] Jakims znajomym cahira ktorego cahirowi udalo sie wypatrzec podczas starcia z nilfgaardem i przeciągnąć na wiedzminską strone; ] -
Anonim
-
Chairman Ivan
mogłaby też być kurwą z elfiego zamtuza, zbiegłą w trakcie pogromu; d -
Kotek; ]
czarnym gadającym kotem o sarkazmie i ironii przebijającej mistrza garfielda -
Nie.
-
Zireael ...
Hmm... ja bym chciała być poetką dorównującą Jaskrowi, jednak perfekcyjnie władającą mieczem, wychowaną przez Regisa xD Takie combo. No i w wieku około dwudziestu lat, nie więcej.

