windsurfing [4790]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • ola trombola

    czyli wywrotki, katapulty, zlamania, zwichniecia, pęknięcia, popsucia, podarcia, obdacia

    co sie komu przykrego przydarzyło :)
  • E.

    moze nie zlamanie mnie ale... jadac samochodem do jastarni i bedac pare km przed zbyt szybka predkosc spowodowala spadniecie dwoch pieknych desek z dachu samochodu (wraz z listwa XD) po czym samochodu z tylu przejechaly po tych deskach. jedna pozniej nadawala sie jeszczze do uzycia jednak druga byla zlamana...to nie bylo fajne XD
  • Robaciek

    no ba że nie fajne. ja w tym roku pare katapult zaliczyłem i pare razy masztem se noge przygniotłem :D
  • rafau

    masztem o noge to nic takiego

    ja kiedys , jeszcze uczac sie w szkolce w pucku zrobilem ciekawa ewolucje - stojąc na chwiejącej sie desce i wyciągając żagiel stalem nierowno i wyszlo na to ze jedna noga nacisnalem mocniej deska obrocila sie o 90 stopni a ja spadlem na <jajka> no i bolało

    albo w tej szkólce podplynela do mnie instruktorka na motorówce cos tam pogadala , potem odwrocila sie , a motorowka byla na kolizyjnym ze mna - nie moglem zmienic kursu przez brak wiatru, to wołam, pani aniu pani aniu obróciła sie ale nie zdazyla zareagowac buch żagiel wypadl mi z rak walnął sie na dziób motorówki i dziura w dolnym brycie , potem taka sama akcja przydazyla sie mojej kolezance (dokladnie taka sama , z ta sama pania na ,motorowce, tylko ja wiatr obrocil)
  • Linka

    Ja na szczęście (odpukac!) obrywałam tylko masztem w łeb:)
  • ol!

    hehe... moj tata kiedys (nie wiem jak mu to wyszlo) zrobil taka katapulte, ze przeleciał przez srodek zagla, dziurawiac go :) Miał TYLKO połamane żebra; ]

    a ja... hmm... bylo zabawnie jak plywałam w egipcie i mi stopa (ta do deski :P) pękła. Wracałam tylko na linkach, ktore byly dodatkowo :)
  • Kuba

    Ciekawy temat. Ja ostatnio zaliczylem katape i w bardzo dziwny sposób wylądowałem okrakiem na maszt. Dość konkretnie potłukłem swoje klejnoty. Było bardzo nie przyjemnie bo przez nastepne 3 dni nie moglem nawet chodzic. Mam nadzieje ze to ostatnia taka przygoda.
  • Anonim

    .... no jakieś tam katapy to w sumie nie za dużo, ostatnio pamiętam zderzenie z linkami od kajta kolesie który był w szkółce, miałem nadzeję że się zmieszczę pod nimi, a on jeszcze troche odpadł i przesónoł latawiec niżej i bum...

    jakoś nie dawno miałem taką troche śmieszną katape bo pociągnęło mnie do wody, trzymając się za bom zrobiłem jakby salto i wylądowałem na plecach w wodzie na szczęście a nie na maszcie, ale jednak troche mnie plecy bolały :/

    no i coś jeszcze pewnie bym sobie przypomniał ale nie chce mi się myśleć; )
  • diva lady; )

    a ja spadlam jednym posladkiem na deske - (nie wiem jak to zrobilam) do dzis boli. innym razem siedzialam z kolega na deskach i gadalismy, nagle podwialo jego zagiel, najpier dostalam masztem w ramie a potem zaglem w leb.
    zabilabym sie na molo, bo nie mogla sie wypiac z linek - na szczescie sie udalo.
    oprocz tego kila fajnych katap.:)
  • Anonim

    raz zaliczyłam katapę czy jakąś inną ewolucję, znalazłam się pod żaglem i nie mogłam się wyplątać z linek... myślałam, że się utopię, ale udało mi się trochę podnieść żagiel.

    w tym roku zrobiłam sobie dziurę w kolanie statecznikiem przy starcie z wody :D w ogóle całe nogi miałam podrapane i poobijane... a mówią że sport to zdrowie; D
  • Anonim

    Raz zeskoczyłam z deski do wody- tak po prostu na nogi (myślałam że jest troszke płycej) i troche źle przewidziałam tor opadania. Deska chyba była jakaś nie tego, bo kant na burcie -chyba jakieś łączenie - nie było do końca gładkie, oczywiście akurat tego dnia pływałam tylko w kostiumie, bez pianki... i mam blizne 4cm w pachwinie-biodrze. Na szczęście nie było tak źle żeby trzeba było szyć.

    No i w sumie na szczęście tylko tyle :)
  • Anonim

    Plywajac na maksa jakies obrazenia to standard...

    Mnie najbardziej bolalo biodro po oberwaniu klamra bomu...
  • ola trombola

    a mi sie ostatnio przydarzyly dwa dziwne wypadki.
    pierwszy- katapa oczywiscie, z tym ze taka plastikowa wąska czesc od trapezu wbila mi sie troche miedzy zebra... tak, boli do teraz :P
    drugi - katapa nr 2, po ewolucjach wylądowalam na żaglu, a dokladnie miedzy zaglem a bomem głową do deski... nie wiem jak ja to zrobilam :P

    kiedys jeszcze spadlam do wody na nogi, ale cały czas trzymajac zagiel pionowo (wypiął się z deski bo bylam bardzo początkująca i zle go przypielam:P)
  • Pawełek

    Ja razem z żaglem zrobiłem obrót o 360.....w taki sposób że nogi nie dotykały podłoża....w sumie fajnie było:) tylko że troche mnie wygieło i plecy mnie bolały:/
  • młody

    >Dzieci lubią Misie :) napisała:
    >drugi - katapa nr 2, po ewolucjach wylądowalam na
    >żaglu, a dokladnie miedzy zaglem a bomem
    >głową do deski... nie wiem jak ja to zrobilam :P

    Ja w tym roku to samo zaliczyłem (nie wnikam jak).

    Jak miałem z 8 lat to zacząłem sie uczyc pływania z trapezem. Przy mocniejszym podmuchu poleciałem na zagiel i trapezem go rozwaliłem. Strasznie sie po tym zniecheciłem do trapezu, ale ojciec mnie zmusił abym pływał w nim dalej. No i dobrze :)
  • ola trombola

    fajnie tak wczesnie zaczynac plywac.. ja zaczelam dopiero jak mialam 13. ale moje dzieci to jeszcze sie nie urodza a juz bede je oswajac z decha, a co!

    mnie straszyli ze przy nauce plywania z trapezem na pewno nie raz rozwale sobie zagiel ale jak na razie zagielek zyje :)
  • Don Madejowski

    w zeszlym roku plynac w slizgu zrobilem katapulte wyrzucilo mnie 3 metry przed pednik bylo to niesamowite uczucie to bardzo milo wspominam. w tym roku podczas pluwania przy bardzo silnym wietrze i dosyc duzym zaglu cos mi sie z teka stalo i mnie cala bolala od dloni do ramienia czesto szkawalilo i bylo zimno ja mam chorek kolana i do dzisiaj mnie bola:/
  • siateczka

    To ja w tym roku chcąc zrobić rufę w ślizgu urfałam footstrapa :p i przy okazji poleciałam z żaglem do wody; p dobrze ze to byla nie moja deska :)
  • jasiek

    wypłynołem tak ze nie miałem gruntu, wpadłem do wody, próbowałem start z wody ale coś mnie żagiel nie chciał wciągnąc. została jescze jedna alternatywa: fał. wdrapuje sie na dechę, trzeba podkreśli ze pożyczyłem ją od kolegi w związku z tym byla bardzo śliska, męczę sie z tym fałem aż w końcu podnoszę do połowy a wtedy bach noga mi sie obsunela. i co? oczywiście na balls upadłem a potem to już w ogóle nie mogłem wstac. dryfowałem potem sobie tak O...
  • unpapillon

    masztem w głowę-u mnie to standart..oj bolało...i jeszcze kostka skręcona ( niefortunny, niekontrolowany skok z deski do płytkiej wody..)