-
:*nika:*
-
ana_
hm..jednym słowem straszny,ale poczatki sa zawsze trudne i nie wierze zeby komukolwiek sprawiał on przyjemnosc...;p
pozniej bylo duuuuzo lepiej:] -
ola trombola
a ja nie pamietam pierwszego dnia na desce. pamietam pierwszy dzien na materacu, jak stalam na nim jakies 10 min i rodzice stwierdzili ze trzeba by sie zastanowic czy by mi dechy nie kupic :] -
Anonim
a moje pierwsze podejście zaczęło się od przesiadki z kajaka na deskę (zamiana) na środku jeziora, potem podniosłam żagiel z wody i popłynęłam (cokolwiek się przemieściłam względem lądu), potem powrót do kajaka i to wszystko bez wywrotki!!!
oczywiście deska bardziej przypominała statek a wiatru było jak na lekarstwo. I jak tu było nie zakochać się w tym sporcie! -
-
Anonim
Pierwszy dzień na desce :) był bardzo krótki, Uczyłem się pływać i po około 8 godzinach rozkminiłem (bez instruktora) pływanie w 2 strony. Skręcać jeszcze nie umiem ale jak se tylko kupie jakiś sprzęcik to na desce będę spędzał całe dnie. -
Paulina.
pierwsza godzina i żadnej gleby he!i aż nstruktor był pełen podziwu;) -
MaJa
Pierwszy dzien na desce??? Hmmm... Fajny :))) Ale mimo wszystko to byl raczej dzien obok deski w wodzie niz na niej :) Pozniej az tak mokro juz nie bylo. -
DuFF.
Ja pamietam że wpadłem w trakcie i h tylko 3 razy. :)
nauczyłem sie: stać na desce, łapać wiatr, skrecać, zawracać i było superrrrr -
Agata
pamietam ,ze zlapalam wiatr wyplynelam (bardzo inteligentnie-.-) na drugi brzeg jeziora i nie potrafilam wrócić i chyba z godzine plynelam z powrotem ciagnac deske za soba .; / -
narciarzożeglarz
-
Anonim
-
Anonim
-
naste
uczylem sie trzymac rownowage bez zagla ,a ze deska miala mala wypornosc trwalo to caly dzien -
Abbassimka
Pierwszy dzień ciężki, ale bardzo mi się podobało, naprawdę można się zakochać w tym sporcie.Jak przepłynełam spory kawałek nie spadając z deski to było jeszcze fajniej...:-) Najtrudniej wyciagać żagiel z wody, bolą łapki. -
Anonim
Pierwszy dzien powiadacie tak??
Hmmm...w drodze nad jeziorko trzaslam sie ze strachu az pianke zalozylam na odwrót xD (no ale coz wypadki sie zdazaja :PP a jeszcze bylam taka wysztarszona ze wszystko moglo sie zdarzyc :PP) pozniej kapoki poszlo o wiele lepiej :P deska...wzielam i jakos zanioslam a pozniej to juz tylko lek!! wejsc do wody to weszlam usiasc sobie na desce usiadlam ale juz stanac na tej desce totalna katasrofa!! deska sie chwiala na wszystkie strony darlam ise jak glupia XD no ale stanelam robilam cwiczenia no procz obrotu 360 stopni bo to juz byla 1 gleba :PP pozniej szura mowil ze idziemy po zagle oczy mi wyskoczyly wzielam 3.0 balam sie ze nie podniose no ale podnioslam i plynelam pieknie z wiatrem ale nie umialam jesczze zawracac a wyplynelam az za boje i musialam isc w plaw xD a tam taki mułłłłł az do kolan xD
Dobra koniec tej mojej opowiesci pozniej bylo coraz lepiej i przez 2 tyg nauczylam sie wszystkiego co mozliwe :PP
Dziekuje za wysluchanie:PP XD bu$$ka i pozdrowienia dla wszystkich windsurfingowcow; ] -
marta klaus
moj pierwszy raz był dokładnie 10 sierpnia tego roku, naprawde niezapomniane przezycia i mnóstwo upadków, ale warto było bo po 10 dniach kursu umiem juz nie tylko stac na desce ale i halsowac i robic zwroty, nawet oststnio uczyłam sie uczyc pływac w trapezie. Swietna zabawa, a pierwszy dzien wspominam bardzo miło bo był to poczatek niezapomnianej przygody -
アレケイ
a mój 7 czy 8 lat temu, i nawet na torturach bym nie powiedziała jak było, bo nie pamiętam; )
chociaż tak na prawdę to windsurfing spodobał mi się rok temu... było... fajnie! Z tego też niewiele pamiętam XD (wszystkie dni zlewają mi się w całość; ) ) -
Anonim
Łohoho... ja to zaczynałam bez żagla. Próbowałam ustać na desce, a że zawsze miałam problemy z utrzymaniem równowagi, to nie szło mi to najlepiej. Stanąć stanęłam, ale jak trzeba było obrócić się, przejść na drugą stronę albo podskoczyć, to lądowałam w wodzie... -
Eliz.
A ja nie miałam większych problemów.. Najpierw stanęłam na samej desce bez żagla i złapałam równowagę. A później z żaglem i wypłynęłam na jeziorko bez żadnej gleby... -
Ruda
ja też zaczynałam beż pędnika, na obozie. Było super:D strasznie podobały mi się te wszystkie zabawy;p najtrudniejsze było zamienienie się deskami z drugą osoba (oczywiście na n\\stojąc na desce;p)
A już pierwszy dzień z pędnikiem: też mi się strasznie podobał, kiedy już stałam w pozycji wyjściowej instruktor kazał mi wybrać żagiel i mi dmuchnęło; p fajne uczucie, bo praktycznie cały obóz nie było wiatru;p wrażenie genialne:)

