-
Kiedy już udało mi się stanąć na desce i wyciągnąć żagiel z wody (po pięciu tysiącach prób) wywiało mnie na środek jeziora i... z powrotem musiałam wracać wpław, ciągnąc deskę za sobą;p
-
ludos
Pierwszego razu nie pamiętam..ale w tym roku było to na zatoce! Byłem tam pierwszy raz w życiu i jestem pod ogromnym wrażeniem tego miejsca! Odlot! Tylko, że okulary straciłem przy pierwszej katapulcie:(.. wiało 28 węzłów:p -
AnneLost
Nad zaroka w cieplutkim New York'u:) 1000000 prob, kilka siniakow i jakos poszlo;p -
Majka
-
-
Kasia
-
Anonim
-
Anonim
To było dość dawano....nie pamiętam.:)Ale zdaje się, ze byłam straaasznie szczęśliwa :) -
knapers
U mnie pierwszego dnia słabo wiało, ale to dobrze na początek. Schody zaczęły się drugiego dnia kiedy mocniej przywiało, no ale frajda nieporównywalnie większa:) -
Anonim
pierwszy dzień( w tym roku) trochę mocno wiało,mokro i zimno ale i tak zajebiście.I nawet tylko 3 wywrotki :P -
Anonim
a mój pierwszy dzień był wręcz niesamowity i jakby nie z tej epoki , przygotowania trwały kilka dni nad jeziorem Miedwie , mój dziadek stwierdził że nauczy mnie pływać na desce w 96' sam pływał już bardzo długo więc znał się na rzeczy .
na początku stwierdził że jego sprzęt będzie na mnie za ciężki więc kminił...
Pewnego poranka zabrał mnie do lasu i szukaliśmy dość długo dwóch patyków z leszczyny i powiedział mi że z tego będzie bom , z innego bomu wydarł głowice i tak powstał bom.
masztów na szczęście miał kilka więc z jednej połówki zrobiliśmy maszt do mojego unikalnego pędnika,
no więc jak już mieliśmy maszt i bom trzeba było zabrać się za szmate , uzyskaliśmy ją w ten sposób że dziadek skleił z kilku warstw grubszej folii (typu na szklarnie) przykładając do szkieletu pędnika wycinaliśmy folie i tak powstał pędnik .
natomiast deska już była przygotowana , na szczęście nie trzeba było jej robić , aczkolwiek dziadek kilka lat wcześniej ją skonstruował od podstaw ma ok 140-150l i jest jedną z moich ulubionych dech do tej pory :).
to tak krótko jak powstał sprzęt na którym uczyłem się pływać; -)
więc przejdźmy do sedna ,
w tym dniu było ciepło i generalnie tylko lekko powiewało , zważywszy na to że nie umiałem pływać mając 6 lat dostałem pływaczki na ręce i krótką instrukcje jak trzymać pędnik , po kilku minutkach teorii wskoczyłem na deche postawiłem pędnik i odpłynąłem jakieś 100m od brzegu , niestety oczywiście nie wiedziałem jak wrócić , a płynąc byłem tak podniecony że daleko miałem to że krzyczą "rzuć żagiel" na szczęście jak zacząłem odpływać zdążyli mi zrobić zdjęcie które jest teraz dla mnie największym skarbem i zostanie wkrótce wklejone w galerie , tylko muszę zeskanować : P
no to tyle..
Pozdro ziomki i ziomalki ( a z forum widze że coraz piękniejsze kobiecości przebywają do grona WS-ów) : ))) -
szczęśliwa
-
Anonim
mój? skupilam sie na utrzymaniu równowagi na desce i oswojniu sie z pędnikiem w sumie bez jakiś wiekszych problemów kocham ten sport ponad wszytsko <3

