-
Anonim
Cześć! Czy ktoś z Was widział może Yeah Yeah Yeahs na żywo? Ja ostatnio obejrzałem kilka ich koncertów i szczerze powiedziawszy się przeraziłem. Muzycy radzą sobie świetnie, ale Karen prawie nie słychać, w ogóle nie potrafi poprawnie emitować głos, postawić dźwięk, tylko zaciska gardło, ledwo coś z tego można dosłyszeć, a brzmi raczej komicznie :( Ew. może mieć gigantyczną tremę przed występami przed publicznością, ale wątpliwe. A na płycie wypadła tak wspaniale... Przydałby jej się jakiś nauczyciel od emisji głosu, który by zadbał o to, by Karen za każdym razem była w formie. Bo szkoda by było, gdyby taki zespół tak szybko skończył swoją karierę :/ -
panna pe
-
Anonim
W rokęrolu ludzie albo mają poprawną emisję, albo drą ryje, a ta skrzeczała cichutko, jakby się bała mikrofonu. -
panna pe
mam jakieś nagrania koncertowe i tam brzmiała w miarę normalnie [nie jakoś super, ale dało się słuchać, no]. może gorszy dzień? nawet Karen O nie jest bogiem; )) -
-
Anonim
a ja myślę, że to wina briana i nicka- grają na tyle głośno, ze zaden głos i żadna aparaturra nie jest w stanie ich zagłuszyć. chyba, ze studio nagraniowe. jam jeszcze na żadnym koncercie YYY przyjemności być nie miałam, więc jeszcze mnie ten defekt nie irytuje. -
Anonim
Nie no, bez jaj :P Żadne sprawy techniczne, to gwarantuję. A widziałem trzy występy: z rozdania nagród MTV, z TOTP i z programu Jools Hollanda (ten był szczególnie fatalny).
Podczas tego ostatniego to właściwie już momentami nie śpiewała, tylko w ogóle olewając melodję mówiła.
Uwielbiam YYY, i liczyłem na troszkę więcej... ale może to tylko taki zabieg artystyczny; )
Pozdrawiam! -
Łukasz czego szukasz
Bo to jest PANK ROK!!!! Chodzi o to, żeby głośno drzeć ryja a nie dobrze śpiewać. Jak Ci się nie podoba to sobie sluchaj Janis Joplin :-P -
Anonim
-
Łukasz czego szukasz
To sobie słuchaj Natalii Kukulskiej no...
Z tego co się zorientowałem to patent na wokal Karen O sprowadza się do panicznego wrzasku i fałszowania zarówno w studio jak i na koncertach i tak ma być. Albo to kupujesz albo nie.
Mam nagrania live i brzmi okej, choć w bardziej dynamicznych kawałkach łączenie układu horeograficznego z dobrym wrzaskiem faktycznie nie wypada zbyt dobrze. Jednak na koncercie równie ważne jest to że sie fajnie taża po scenie. -
Łukasz czego szukasz
A i jeszcze jedno: nauka dobrej emisji głosu (cokolwiek by to nie znaczyło) nie była by etosowa i napewno bym nie słuchał takiego pankowego zespołu co się uczył grać. Ot co. -
groszek
mam kilka występów live i śpiewa nieźle, a właściwie kosmicznie. Karen to Karen i jej skrzeki, wrzaski i piski są wrr... wyrzucaniem pokładów emocji myślę. cała yeah yeah yeahs'owa aura jest bajeczna.
a od piosenek:'date with the night','tick','machine','moder n things' i 'graveyard' jestem uzależniona. -
Anonim
Łukaszu, otóż na płytach Karen ani trochę nie fałszuje. Jeśli myślisz, że wokaliści wszystkich zespołów punkowych nie przeszli chociażby kilku lekcji z emisji głosu, to gratuluję utopijnego idealizmu. Tak (na szczęście) nie jest. Na płycie Karen bynajmniej nie fałszuje (fałszuje = nie trzyma się w tonacji).
Bardzo prawdopodobne, że całe linie wokalne z nagrań studyjnych trafiły w łapki panów specjalistów, którzy przysiedli się do kompa, paroma kliknięciami myszki wyprostowali linie na rejestrze z monitoru i tak od początku do końca z osoby, która nie umie śpiewać, zrobili fantastyczną wokalistkę. Proste jak drut, niestety na koncercie wszelkie niedoskonałości uwypuklają się.
Bardzo lubię i szanuję YYY's, natomiast uważam, że Karen bardziej niż nad kolejną nietypową kreacją na koncert i zachowaniem na scenie, powinna pomyśleć o tym, jak brzmi jej głos.
Nie zgadzamy się? OK - to zarzućmy inny temat. Wie ktoś, co się aktualnie dzieje z YYY's? :) -
groszek
a no podobno mają nagrywać nową płytę/albo są w trakcie.
można się spodziewać jakoś pod koniec roku.
-
Anonim
-
Łukasz czego szukasz
-
Anonim
jej, jak milo...nowa plyta:D
co do glosu karen, widzialam zadnego koncertu ale sluchajac z glosnika zastanawiam sie czesto jak jej to na zywo wychodzi.....:/ -
kkg
och nowa cd mogla by byc w stylu Tick i Pinu mam nadzieje ze jej nie spieprza jak radosne Hot Hot Heat -
groszek
na Hot Hot Heat też się zawiodłam..
w stylu Tick, Pinu, Date With The Night, MAchine! YYY poprostu!
koncertu całego nie widziałam, ale pojedyncze 'livy' robią wrażenie. no i na zdjęciach widać co tam sie musi dziać; ]
a dzisiaj Mars Volta w Berlinie:(
-
kkg
w sumie to moga i falszowac i robic co chca byle nie robili tego na moim koncercie (egostyczna czesc mej natury.,) -
groszek

