-
Irrelevant thoughts
a tak se wrocilem tutaj, nie?
no... to mi sie cos przypomnilo =:c)
jeden z moich klientow wykonywal jakis czas temu pewien projekt informatyczny dla jednego z bankow.
niedlugo potem zglosil sie do nich Ruch SA z prosba podobnego systemu.
no to co? Staszek, po co pracowac! ctrl+c, ctrl+v itp...
ale dla pewnosci stwierdzili,ze jakos tego banku by sie pozbyli.
zatem "zamien": Bank -> RUCH.
dumni z siebie i krotkiego terminu podrukowali, przygotowali projekt i poszli na spotkanie z dyrektorem z RUCH'u.
poczatek byl zacny, wszyscy szczesliwi.
dyrektor kiwa glowa, kiwa... lecz nagle dzieje sie rzecz dziwna. facet baranieje czytajac materialy, odchrzakuje i kieruje zapytanie do rozentuzjazmowanych wlasna zajefajnoscia projektantow.
-Panowie, wszystko ladnie pieknie - ale co to sa Ruchomaty?
=:c)
i teraz pytanie a propos tej opowiesci:
kto wsypal sie kiedykolwiek w tak sliczny sposob?:D -
!Justynka!
Tak to nie, ale jeśli chodzi o wpadki to opowiem dwie historie:
Pierwsza dotyczy mojej mamy, która ciągle robi różne dziwne rzeczy... przyjeżdżał kiedyś do mojego taty taki facet, który nazywał się Czubaj ( przepraszam, ze tak po nazwiskach, ale nie mam wyjścia), moja mama otwiera drzwi, facet przedstawia się :
- Czubaj jestem
a moja mama wypala:
-CZUWAJ!, a co Pan stary harcerz? (przyjmuje oczywiście odpowiednia pozycję na baczność)
( Nie dosłyszała biedaczka hehe :)
A druga historia już bardziej prywatna...
Wszystko działo się w zeszłym roku w dzień Wszystkich Świętych. Jechałam samochodem odwiedzić groby rodziny w Augustowie. Nie chciałam pognieść przygotowanych spodni, więc na podróż włożyłam wyciuchane, podarte i uświnione dresy. W połowie drogi okazało się, ze nie wzięłam ze sobą spodni na zmianę... wrzask podniosłam straszliwy, wracamy natychmiast, w dresach przecież nie wyjdę. Rodzina popukała się w głowę ( nie dało się już zawrócić) i uderzyła w rechot, ja dla odmiany w płacz straszliwy.
Ustaliliśmy, ze kupimy po drodze rajstopy, miałam długi płaszcz, więc pójdę na cmentarz bez spódnicy, w samym płaszczu i w ohydnych butach, które ni jak do spódnicy nie pasowały ( jak debil wyglądałam, ale za zapominalstwo się płaci).
We łzach, rozmazana, zapuchnięta, bez spódnicy, w samym płaszczu (jak ekshibicjonista jakiś) powlekłam się na cmentarz i pech nieszczęście... spotkaliśmy rodzinę ( mieliśmy w planie wrócić w tym samym dniu do wa-wy i nikogo nie odwiedzać, ze niby się spieszyliśmy). No nic, pojechaliśmy na moment do cioci, plan był taki: spieszymy się, nikt się nie rozbiera, pijemy szybko herbatę i wychodzimy. Wszystko byłoby pięknie, tyle, ze ciocia upatrzyła sobie dziwnym trafem mój płaszcz i przez cały czas namawiała mnie żebym go zdjęła(oczywiście ja jedyna byłam napastowana, moze brak elementu garderoby miałam wypisany na czole, ja nie wiem!) wpadła w takie zapamiętanie, że później już nie słyszała co kto do niej mówi, tylko łapała mnie za kołnierz...koszmar...wym knęłam się do obory pod pretekstem chęci zobaczenia krowy ( biedne dziecię miastowe).
Udało się, nikt się nie zorientował, płaszcz pozostał na miejscu...
Koszmar to był...ale teraz się z tego śmieję :)
-
~meggie~
-
!Justynka!
Eeee, śmieszna akcja, tylko mi coś takiego mogło się przydarzyć hihihi :c) -
-
RIKOPOLAND
-
!Justynka!
Eeeeeee, czuję się zawiedziona okrutnie...
Wyczuwałam w tym zgrabnym temaciku olbrzymi potencjał, myślałam, ze rozwinie się w niepowtarzalny sposób, a tuuuuu.... sztywno, nudno...
W takim razie swoje anegdotki chowam do kieszeni,
wszyscy tacy poprawni...
-
VIGOR
Taaa :D
Jakieś ważne święto szkoły u kumpla. Miałem mu pomóc robić zaproszenia ( Korespondencja seryjna etc. ), oraz pomóc mu po montować filmy w jeden większy ( ogółem kawałki filmików o szkole, patronie). Do filmu miały być komentarze w formie napisów.
Kumpel się zgłosił do mnie DUŻO za późno i wszystko było robione na ostatnią chwile.
Raz, że w Wordzie włączyła się autokorekta, i pozamieniało nazwiska na zupełnie inne dzikie wyrazy - kumpel się zorientował, że coś jest nie tak, mniej więcej w połowie drukowania...
Dobra, z zaproszeń żeśmy wybrnęli ... Poprawione, i wydrukowane
Teraz montaż filmu. Wszystko ładnie gites zrobione - przejścia, muzyka, filtry itp. itp. No to trzeba było komentarze napisać - kumpel pisał w Wordzie. Oczywiście znowu mu się włączyła autokorekta, i film jeszcze raz trzeba było renderować - bo nie zauważył. Czasu mało, to już się nie patrzyło czy wszystko działa. Komentarze były pisane czcionką Arial ( z polskimi fontami ). Kumplowi się zachciało zamienić na jakąś inną czcionkę " bo ładniej wygląda". To sobie zamienił... <lol> Tamta czcionka nie miała polskich fontów. Zamiast nich się wyświetlały pionowe prostokąciki...
Kumplowi się upiekło w każdym razie - bo goście nie zauważyli nawet ( i tak nikt nie czyta komentarzy ).
Pozdrawiam
- Przeglądaj grona w kategorii Kraje, Miasta i Dzielnice
- Przeglądaj grona w okolicy Zacisze
- Załóż własne grono tematyczne
Podobne Tematy
|
|
witam wszystkich z tej uroczej dzielnicy

