-
popsixsquishuh-uhcicerolipschitz
jak tam trafiliście, kto Was zaprowadził <za rączkę? za fraki? pchając?> pierwsze wrażenia zmysłowe... wizualne i zapachowe... wszystko. pierwsza reakcja...
-
Annette
Moj przyjaciel zaprowadzil mnie tam za raczke. :) Weszlismy tam i oniemialam...Zachwyt, oczarowanie...Po trochu dla kazdego zmyslu...Jak napilam sie grzanego wina(ktore jest tam wprost genialne) to swiat przestal istniec( i nie byl to bynajmniej wplyw %)...Hmmm...To byla milosc od pierwszego wejrzenia... :) -
Ma
ja nie na temat,ale chciałam pwoedzieć,ze trzeba iść i zasiać zamęt jakoś niebawem, bo dawno nas stadem i z ryjem nikt tam nie widział. da? -
popsixsquishuh-uhcicerolipschitz
daaaaa...; )
wino grzane mmm... i nawet cytrynkę tam do niego dodają; ) również jaknajbardziej polecam.
mój pierwszy raz wyglądał następująco:
umóiłam się z koleżankami, które już były w środku i namiętnie tłumaczyły mi jak tam trafić...tak też z użyciem nabytej przez sms-y wiedzy i wrodzonej intuicji połączonej z niezawodną orientacją w terenie znalazłam zejście w dół. pierwszą rzeczą, która rzuciła się w oczy był mrok panujący tam oraz barek i stolik zaraz obok...i nic więcej, co mnie z deczka przeraziło, bo myślałam, że trafiłam w jakieś wejście dla personelu czy co...
ładnie się zapytałam pana przy barku gdzie ten zakątek, po czym on na mnie spojrzał jak na istotę o bardzo małym rozumku i pokierował się przez ciemną dziurę, która okazała się przejściem do sali obok... i tu zaczyna się wielka historia mojej miłości do tego miejsca...
tylko ten okrutny moment, kiedy trzeba się znów zderzyć z rzeczywistością i to jeszcze jak jest widno... bolą oczki, oj bolą... ale warto :) -
-
ja to najbardziej wspominam moj pierwszy raz z lazienka:no gdzie ta lazienka?no tam.no jak tam jak tam jest jakas sala inna...hmm...o! drzwi, o lazienka :p
po drugie:godzina 10:55 rano
-no i co otworzyli juz?
-niee jeszcze nie
-a teraz?
-jeeeeszcze nieee
-a teraz?a teraz a teraz?
a poza tym to jeszcze cala IV kl LO tam spedzona; ) [pozdro dla ziomow co tam ze mna siedzieli:*] -
-
Magda
co to był za ryj...nikt w stolicy takiego nie miał.
podobno zagraniczny. niby że z papieru a mały tiuning i do trąbienia.
oj, pamiętam. Przed urodzinami Asi F. to było. Jeszcze za czasów gdy się doliczało lata a nie dublowało poprzedni wynik.
I sufit jeszcze nie był ze słomy, stoliki nie były obdarte i dizajn był skromniejszy i karty miały kolor mniemam zielony (a jak wiemy każda zmiana koloru to śmierć świnki skarbonki).
chlip... -
Magda
Catecka mi kazała napisać jeszcze.
To ja z tego miejsca chciałam pozdrowić Anne Marię, która na 5 minut przed wejściem do ś.p. Somy zapakowała nas w bramę i kazała iść na kawę. (bo...bo...wcale nam się nie śpieszy, co? )
I któż by pomyślał, że tak długim i szczęśliwym związkiem to zaowocuje. -
Zapomnialas Marysiu dodac ze to ja bohatersko obserwowalam, a Wy z Ma zbunkrowalyscie sie w bramie!
:-)
Boze...to byly czasy!
A pamietacie jak chowalysmy karteczki po hebrajsku do szufladek?Albo Martyny Jezyna z bita smietana bez bitej smietany?
Ehh... -
A no ryj!!!!!!!!!!!!!!zapomnialam calkiem:-)
tam w ogole bylo sytuacyjnie:-) -
no ja mialam dopisac nawet saniu ma kochana ze to ty ale nie wiedzialam ze ty jestes tu tez; ) no we trzy sie swietnie bawilysmy co nie;) a jeszcze jak mickiewiczowska wowczas ekipa wpadala to w ogole sie dzialo :p ahh mlodosc; )
-
Jeszcze byla gdzies po drodze Mala Czarna, gdzie uczylysmy Fladi zerkac, nie wgapiac sie...i pijalysmy malinowe koktajle po ktorych zostawaly dziarenka w zebach:-D -
-
-
-
-
Kuba
Ja znalazlem sie tam zupelnie nieplanowo...heh spotkalem sie tam z Kajosem .W sumie cos o tym kedy sslyszalem...ale nie wiedzialem ze to taka piwnica.Pierwsze wrazenia...wypadkowe..tzn.jest tam tak ciemno ze pare reazy kogos kopnalem..albo potracilem..ale..jednak bardzo nastrojowo.Dobra miejscowa na randke...nonstop kontakt wzrokowy..i fizyczny:) -
Anonim
ja bylam tam pierwszy raz ze znajomymi na wagarach. przesiedzialam tam wtedy 5 h. na pocxatku zaczarowal mnie wystroj, potem muzyka, a na koncu ten stan jaki sie ma po wyjsciu z tamtad. chyba jeszcze nigdy nie wyszlam normalan (nie chodzi mi o stan upojenia alkoholem). magiczne miejsce. za kazdym razem wracam tam jak magnes. -
popsixsquishuh-uhcicerolipschitz
heh... najgorzej jest z popychaniem, szturchaniem ludzi, gdy już się wychodzi w stanie skrajnego upojenia, bo jeszcze na trzeźwo to może i się człowiekowi udaje uniknąć kolizji, ale później to... już ciężko. tak więc przepraszam wszystkich, których udało mi się potrącić... -
Anonim
może nie pierwszy raz, ale już nie wspominam tego miejsca, nie chce, nie chodze, choć fajny klimat tam był/jest...
Podobne Tematy
|
|
dla bywalcow dawnego Zakatka oraz tego ktory zostanie otwarty.dla tych z nowego tez, pod warunkiem z...
Miejsca grona (1)
-
Zakątek Chmielna, Warszawa
- Dodaj miejsce

